Za oknem na dobre zagościła jesień. Liście ścielą się u naszych stóp kolorowym dywanem, słońce wychodzi zza chmur, wokół magiczny klimat…. Wiem, wiem, jesień to nie tylko malownicze wręcz malarskie pejzaże utkane z żółci i czerwieni, okraszone słońcem. To także deszcz, plucha, mgła, a co za tym idzie jesienna chandra. Jak sobie z nią radzić? Jak przetrwać ten czas gdy wyjście z domu to wyprawa niemal niemożliwa? Gdy wiatr wyrywa nam parasol, a deszcz zacina prosto w twarz? Można się oczywiście wściekać, narzekać i godzinami gapić w okno licząc na to, że za dobrych kilka miesięcy w końcu się rozpogodzi. Jest jednak inne, bardziej optymistyczne wyjście z sytuacji. Znam doskonałe antidotum na chandrę i złe samopoczucie. Kiedy otulimy się ciepłym kocem, z kubkiem gorącej herbaty w dłoni i kawałkiem ulubionego ciasta, brakuje już tylko najważniejszego – książki. Wybrałam kilka lektur, które idealnie sprawdzą się na deszczowe, jesienne wieczory. Być może któraś z nich przypadnie Wam do gustu.

Na pierwszy ogień proponuję książkę Cecelii Ahern „Love, Rosie”. Jest to niebanalna historia miłości Alexa i Rosie, która wydarzyła się na przestrzeni kilkudziesięciu lat, opowiedziana za pomocą listów, maili, zapisów rozmów na czatach internetowych, pism urzędowych. Gdy już wgryziemy się w tę epistolarną powieść, nie możemy się od niej oderwać, czytamy ją na jednym oddechu. Specyficzna konstrukcja „Love, Rosie”pobudza naszą wyobraźnię i sprawia, że książka wciąga nas bez reszty. Dzięki ciekawej formie z pozoru banalna powieść o miłości nabiera barw, pobudza wyobraźnie, sprawia że się uśmiechamy. Jest to historia niezwykle ciepła, opowiedziana z lekkością i humorem w której nie bez znaczenia są też postaci drugoplanowe – barwne i charyzmatyczne. Ta książka rozgrzeje Wasze serca i sprawi że zapomnicie o jesiennych smutkach, wzruszy, ale też rozbawi Was do łez.

Moim kolejnym typem na długie jesienne wieczory jest przezabawna książka Jonasa Jonassona „Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął”. Fabuła tej powieści jest skromna. Oto stuletni Allan Karlsson postanawia uciec z domu starców, który nie oferuje mu nic ponad nieludzkie procedury, monotonną dietę i nudne codzienne rutyny. W tym momencie rozpoczyna się przezabawna podróż obfitujące w niesamowite przygody i zwroty akcji. Książka Jonassona to niezwykle piękna opowieść o życiu, okraszona humorem i szczyptą sarkazmu, a jednocześnie niosąca głębokie przesłanie. Tam, gdzie dramat piętrzy wątpliwości, wkradają się rozładowujące napięcie trafne i cięte frazy. Jest to mimo wszystko powieść lekka, można by rzec rozrywkowa, która na pewno pozwoli nam uwolnić się od codziennych trosk.

Kolejna pozycją godną uwagi jest książka Evžena Bočeka „Ostatnia arystokratka”. Ta zabawna, pełna humoru powieść, rozweseli, nawet największego ponuraka. Mamy tu historię rodziny Kostków, która powraca z Ameryki do Czech, by przejąć dawną siedzibę rodu – zamek Kostka. Już od pierwszej strony Boček nakręca spiralę gagów. O komiczne sytuacje nietrudno, gdy powołuje się do życia bohaterów jawnie karykaturalnych, groteskowych, przerysowanych. Nie bez znaczenia jest fakt, że powieść napisana jest w formie pamiętnika hrabianki Marii, która kontynuuje rodowe tradycję zapisując dzieje swojej rodziny. Narratorka z wielkim dystansem komentuje rzeczywistość w taki sposób, że nawet najzwyklejsze czynności nabierają groteskowych wręcz absurdalnych barw. Czeski humor, dystans do rzeczywistości, galeria przezabawnych osobowości, narracja Marii – to wszystko powoduje że uśmiech nie schodzi z naszej buzi. Są takie dni, kiedy po prostu potrzebujemy zastrzyku pozytywnej energii, wówczas należy sięgnąć po „Ostatnią arystokratkę”. Zapewniam, że będziecie śmiali się do łez.

Jesień to piękny pora roku, trzeba tylko umieć dostrzegać jej walory. Gdy pogoda nie dopisuje zawsze możemy wyruszyć w podróż do świata literatury. Książka może być świetnym lekarstwem na smutki, stres, zimową chandrę, zmęczenie i zniechęcenie. A Wy jakie lektury polecacie na ten deszczowy czas?