W minionym roku na dużym ekranie pojawiło się sporo ciekawych ekranizacji. Nieczęsto się zdarza by adaptacja była lepsza od książkowego oryginału, choć, nie przeczę, również może zachwycać. Mimo wszystko, jak każdy mol książkowy wie, bardziej obrazowa i pozostawiająca większą swobodę w interpretacji jest historia, która została opisana słowami, a nie okiem kamery. Kino ma swoje ograniczenia. Oglądając adaptację doświadczamy zupełnie nowej opowieści, która została zmieniona, dostosowana do filmowych realiów i zazwyczaj nie jest to wierne odzwierciedlenie wizji i zamysłu pisarza. Natomiast lektura książki sprawia, że jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia. Daje to odbiorcy ogromne poczucie wolności w interpretacji dzieła.

W związku z tym, że 2017 rok za nami, postanowiłam skupić się na kilku ciekawych książkach, które zostały przeniesione na duży ekran. Może któraś z proponowanych przeze mnie lektur zachęci Was do obejrzenia filmu, a być może to właśnie film sprawi, że sięgniecie po książkę?

Pierwszą książką o której chciałabym wspomnieć jest wydana w 1966 roku, powieść Thomasa P. Cullinana „Na pokuszenie”. Ten gotycki thriller psychologiczny został zekranizowany po raz drugi. Tym razem podjęła się tego Sofia Coppola, a w filmie wystąpili znakomici aktorzy tacy jak Colin Farrell i Nicole Kidman. Reżyserka pozostawiła fabułę w praktycznie nienaruszonej formie, ale trzymając się dość wiernie wybranych bohaterów oddała głos kobietom. Pokazała tę erotyczną historię oczami ośmiu wychowanek pensjonatu, prowadzonego twardą ręką przez Marthę Farnsworth. Młode kobiety troskliwie opiekują się żołnierzem wrogiej armii, który został znaleziony przez jedną z nich. Kiedy John powoli wraca do zdrowia, dom wypełnia narastające napięcie seksualne, a nauczycielki i uczennice zaczynają zaciekle rywalizować o względy przystojnego kaprala. McBurneyowi podoba się, że jest obiektem zainteresowania tylu kobiet i manipuluje ich uczuciami. Nie zdaje sobie sprawy, jak niebezpieczną grę prowadzi… Serdecznie polecam zarówno film jak i książkę, nie tylko kobietom.

Kolejną powieścią, która doczekała się ekranizacji w 2017 roku jest „Tulipanowa gorączka” Deborah Moggach. Akcja książki rozgrywa się w objętym tulipanową manią XVII-wiecznym Amsterdamie. Reżyserem filmu jest Justin Chadwick i trzeba przyznać, że świetnie oddał wielką namiętność i wielką sztukę, którą tak pięknie ubrała w słowa Moggach. Wiadomo, że w filmie nie można pokazać wszystkiego, ale fabuła książki została w nim dość wiernie odzwierciedlona. Historia zaczyna się niewinnie – zamożny kupiec chce zyskać nieśmiertelność i sportretować się wraz z młodą żoną. Zadanie powierza wziętemu malarzowi, nawet przez chwilę nie podejrzewając, jaki ciąg zdarzeń uruchomi. Między świeżo upieczoną mężatką i portrecistą rodzi się niebezpieczne uczucie. Książka napisana jest językiem niezwykle plastycznym, wprowadza czytelnika w mroczny, a jednocześnie romantyczny nastrój. Fabuła wymyka się klasycznym konwencjom, oferując fascynującą opowieść z nutką tajemnicy, nostalgii i intrygi. Piękna i niesamowita powieść o miłości, poświęceniu i marzeniach warta przeczytania.

Kolejną książką o której chciałabym wspomnieć, jest „Milczenie” Shusaku Endo. Ta oparta na prawdziwych wydarzeniach powieść to historia o Bogu patrzącym w milczeniu na ludzkie cierpienie i ludziach próbujących to milczenie zrozumieć. Gdy książka ukazała się w 1966 roku, wywołała skandal i oburzenie japońskich katolików. Dzisiaj postrzegana jest jako cenny zapis dramatycznej historii chrześcijan w tym kraju. Endo znakomicie ukazuje gwałtowne i brutalne zderzenie dwóch cywilizacji i wypełniających je wartości religijnych. Autor na własnej skórze doświadczył dyskryminacji religijnej w Japonii i rasizmu we Francji co odcisnęło się na stronach tej powieści. Martin Scorsese, który podjął się jej ekranizacji, planował to prawie 30 lat, od czasu gdy w 1989 roku książka Endo trafiła w jego ręce. Reżyser podejmuje niezwykle ryzykowny temat wiary, co nieczęste w hollywoodzkich produkcjach. Przy zagłębianiu się w tak trudną kwestię łatwo o szablonowość i uproszczenia, jednak w tym wypadku jest zupełnie inaczej. Postaci są ukazane wielowymiarowo, co pozwala widzowi na postawienie sobie wielu istotnych z perspektywy podejmowanego tematu pytań: jak współczesny świat traktuje Kościół i skąd bierze się nienawiść religijna? W filmie właściwie nie ma muzyki, co w tego rodzaju produkcji jest dosyć niespotykane. Trzeba przyznać, że ten zabieg reżyserski okazał się niezwykle trafiony, bo czasami jak się okazuję sam obraz potrafi mieć niezwykłą siłę i powiedzieć więcej niż tło muzyczne, czy tysiąc słów. Myślę, że warto sięgnąć po książkę Endo, która tak wstrząsnęła Martinem Scorsese, że przez prawie 30 lat dążył do jej zekranizowania.

Ciężko wyrokować, jaka metoda jest lepsza, najpierw książka, później film, czy odwrotnie? Pewne jest jedno, warto zawsze  zapoznać się z oryginałem, czyli książką na podstawie której powstał scenariusz filmu, by w pełni zrozumieć i przeżyć opisaną historię. Warto też konfrontować stworzoną przez pisarza wizję z wersją filmową, do czego gorąco zachęcam. Wnioski mogą być ciekawe 🙂
A Wy jaką kolejność preferujecie, najpierw książka, później film czy na odwrót?

Więcej książek zekranizowanych w 2017 roku znajdziesz –> tutaj