Najnowsza książka Georga R. R. Martina nie jest, jak oczekiwano, kolejną częścią z uniwersum „Pieśni Lodu i Ognia”.  Na szósty tom sagi, która zyskała miliony fanów na całym świecie i doczekała się adaptacji w postaci serialu uznanego za jeden z najbardziej dochodowych w historii telewizji trzeba będzie jeszcze trochę poczekać. Fani są już nieco zniecierpliwieni, gdyż ostatni z dotychczasowych tomów „Taniec ze smokami” miał swoją premierę w 2011 roku. Co prawda od tego czasu George R. R. Martin napisał „Świat Lodu i Ognia” czy „Rycerza Siedmiu Królestw”, ale jak zgodnie twierdzą fani autora to nie to samo, co kontynuacja serii. Wielu spodziewało się, że skoro serialowa „Gra o tron” wyprzedziła już wydarzenia z książek, to może autor opublikuje „Wichry zimy” jeszcze w 2018 roku. Tak się jednak nie stanie. Pocieszający jest fakt, że Martin nie zostawia fanów z pustymi rękami. Nowa książka „Ogień i krew” ukażę się jeszcze przed końcem roku.

Premiera najnowszej książki autora, zaplanowana jest na 20 listopada i stanowi kronikę podboju, który zjednoczył Siedem Królestw pod rządami Targaryenów. Lektura tej książki, jest więc świetną okazją do tego, by powrócić do świata znanego z kultowej sagi. Z bloga autora dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy o „Ogniu i krwi”. Książka w manuskrypcie liczy sobie ponad tysiąc stron, a 75 z nich stanowią piękne czarno-białe ilustracje autorstwa Douga Wheatleya. „Ogień i krew” nie jest powieścią, a raczej pierwszą częścią dwutomowej historii Westeros, „spisaną” przez arcymistrza Gyldayna. W książce nie ma tradycyjnej narracji, natomiast jeżeli chodzi o fabułę to znajdziemy tam „materiał” na kilka powieści: zdrady, miłość, wojna, pożądanie i wiele innych wątków, które zawładną naszą wyobraźnią. Ta bogato ilustrowana kronika rodu Targaryenów przedstawiona w „Ogniu i krwi”, rozpoczyna się długo przed wydarzeniami  opisanymi w „Grze o Tron”, gdy ród z Westeros osiadł na Smoczej Skale. Martin ukazuję losy kolejnych  pokoleń Targaryenów od Ageona do Ageona III. Akcja osadzona jest 300 lat przed wydarzeniami z „Pieśni Lodu i Ognia”, kiedy smoki rządziły Westeros. Najnowsze dzieło autora „Pieśni Lodu i Ognia” zostało już okrzyknięte Martinową wersją Silmarillionu. Można ją więc nazwać prequelem, a nie wyczekiwaną kontynuacją wydarzeń, które znamy z sagi oraz z serialu „Gra o tron”. Mimo to zapewne każdy fan z chęcią weźmie tę kronikę do rąk.

Jak zapowiedział George R. R. Martin, jego kolejną książką będą „Wichry ziemi”, a premiera przewidziana jest na rok 2019. Czekamy z niecierpliwością, tym bardziej, że od wydania „Tańca ze smokami” minęło już prawie 7 lat. Zapewne i tym razem George R. R. Martin nie zawiedzie, i jak zwykle w charakterystyczny dla siebie sposób połączy elementy świata magicznego z szorstkim naturalizmem i przemocą – a to jego fani lubią najbardziej.