Możecie odwołać ekipę sprzątającą – Remigiusz Mróz właśnie po raz kolejny pozamiatał. A wraz z nim Joanna Chyłka i Kordian Oryński!

Pana Mroza chyba nikomu nie trzeba już przedstawiać, jednak jeśli komuś umknęła twórczość tego już dość popularnego pisarza spieszę z krótkim wprowadzeniem. Remigiusz Mróz jest młodym (ur. 15.01.1987r.), niezwykle płodnym pisarzem. Jak sam niejednokrotnie podkreśla – tworzy przez 365 dni w roku, a by czuć się komfortowo, musi codziennie napisać 10-15 stron i tygodniowo wybiegać 100 kilometrów. Cierpi na permanentny writing blitz, którego skutkiem jest już ponad trzydzieści skończonych książek, i kilka kolejnych czekających cierpliwie w kolejce. W swojej twórczości fantastycznie przenosi na grunt fabuły tworzonych przez siebie książek kwestie związane z płaszczyzną prawną, co wynika zapewne z faktu, że z wyróżnieniem uzyskał stopień naukowy doktora nauk prawnych. Każdą przeczytaną przeze mnie książkę R. Mroza charakteryzuje nieprzewidywalna fabuła na najwyższym poziomie, wartka, dynamiczna akcja i liczne, niespodziewane zwroty w zagmatwanych życiorysach stworzonych w umyśle pisarza bohaterów. Twórczość tego autora wiele łączy z Hitchcockiem – w książkach Remigiusza Mroza zawsze najpierw mamy do czynienia z trzęsieniem ziemi, a później napięcie narasta…

W „Kontratypie”, którego Remigiusz Mróz pisanie skończył według posłowia 31.03.2018r. nie da się nie zauważyć inspiracji wydarzeniami, którymi w styczniu 2018 roku żyła cała Polska, a także część świata. Wyprawa Tomasza Mackiewicza i Elisabeth Revol na Nanga Parbat, oraz związana z nią późniejsza akcja ratunkowa wyraźnie odcisnęły swoje piętno na ósmej części przygód nieprzeciętnej prawniczki Joanny Chyłki oraz jej młodszego kolegi z kancelarii Żelazny & McVay, aplikanta Kordiana Oryńskiego. W „Kontratypie” poznajemy z bliska tematykę himalaizmu, ale nie w sztywny, formalny sposób. Dzięki tej książce i jej bohaterom możemy przez chwilę poczuć jak to jest mierzyć się z potężnymi siłami natury, walczyć z samym sobą o każdy kolejny krok naprzód w skrajnie wyczerpujących warunkach, pośród świszczącego wiatru i dojmującego mrozu. Być może zadamy sobie też pytanie, czy moralnie akceptowalnym jest przedłożenie własnego pragnienia życia ponad życie innych…? Bo co oznacza samo słowo „kontratyp”? Pokrótce – jest to okoliczność wyłączającą karną bezprawność czynu. Zaistnienie kontratypu powoduje, że pomimo iż dane zachowanie wypełnia znamiona czynu zabronionego, nie jest ono przestępstwem. Innymi słowy – postępowanie, które normalnie byłoby bezprawne, w wyjątkowych okolicznościach może stać się prawnie dozwolonym. I właśnie z problemem kontratypu, okraszonego sporą dawką himalaizmu, mamy do czynienia w najnowszej książce Remigiusza Mroza.

Osobą, do której obrony w „Kontratypie” zostaje w dramatycznych okolicznościach zmuszona Chyłka jest Klara Kabelis, młoda, kontrowersyjna himalaistka oskarżona o zabójstwo dwojga swoich towarzyszy, z którymi próbowała wytyczyć nową drogę na Annapurnę – dziesiąty co do wysokości szczyt ziemi. Jest to jednen z najbardziej kapryśnych i niebezpiecznych masywów górskich, u stóp którego leży Nepal. I właśnie do Nepalu prowadzą niezbadane ścieżki niektórych bohaterów… a tam czekają na nich nie wiedzieć czemu nieprzychylni im Nepalczycy, przekupni urzędnicy państwowi, ciężkie do objęcia współczesnym europejskim umysłem lokalne tradycje i zwyczaje, a im większa wysokość nad poziomem morza tym bliżej do odrywających się seraków, lawin, przejmującego zimna i choroby wysokościowej…

Joanna Chyłka, partner w renomowanej kancelarii „Żelazny & McVay” jest rekinem tego biznesu. Z kłód rzucanych jej pod nogi buduje schody na sam szczyt warszawskiej palestry, tam, gdzie jej miejsce. Często arogancka, bezwzględna, nieokrzesana, o ciętym języku, ale też nieprzeciętnej inteligencji, znająca niejeden kodeks na pamięć i nieszablonowo podchodząca do prowadzonych przez siebie spraw. Kobieta, dla której niemożliwe nie istnieje. Jak zawsze w twórczości Mroza towarzyszy jej aplikant Kordian Oryński, z którym przez siedem poprzednich części zdążyli się już bliżej poznać, sprawdzić w niejednokrotnie dramatycznych warunkach, a nawet zbliżyć na tyle, by Kordianowi udało się zrobić niewielką wyrwę w murze, którym nie bez powodu Chyłka się przez lata otaczała, i spowodować, by obdarzyła go wyjątkowym jak na nią uczuciem. Z poprzednich książek z serii o tym niezwykłym duecie wiemy, że w przeszłości los nie był dla nich łaskawy. Wiele przeszli, razem i osobno, zarówno na gruncie prywatnym jak i służbowym, a ich przyszłość wciąż jest niepewna nie tylko z uwagi na widmo wiszącej nad Chyłką choroby.

W kolejnym tomie ich przygód Chyłce przychodzi zmierzyć się z nagle powracającą przeszłością za sprawą Klary Kabelis, która tylko pozornie wydaje się nie mieć nic wspólnego z rozgrywającym się równolegle dramatem rodzinnym prawniczki oraz z nie wiedzieć czemu wymazaną z archiwum kancelarii jedną z pierwszych spraw Joanny. Oskarżona o wyżej wspomniane zabójstwa Klara twierdzi że jest niewinna. Na jej korzyść przemawia fakt, że w skrajnie trudnych warunkach ratowała własne życie, a ciał jej towarzyszy wciąż nie odnaleziono. Dlaczego zatem w materiałach sprawy posiadanych przez znanego już nam Kurta Cobaina warszawskiej prokuratury znajdują się ich oględziny, z których wynika, że jeden z mężczyzn został zabity czekanem…?

Co wydarzyło się w drodze na Annapurnę? Czy Klara jest winna? Jak potoczą się dalsze losy najbliższej rodziny Chyłki – jej siostry, szwagra i siostrzenicy? Czy prawniczka wygra sprawę, do której podjęcia została drastycznie zmuszona, i którą musi prowadzić zgodnie z wytycznymi tajemniczego stalkera, który kieruje każdym jej krokiem? Czy Joanna i Kordian po tylu trudnych chwilach w końcu wyjdą na prostą…? Odpowiedź na te i wiele innych pytań znajdziemy właśnie w „Kontratypie”. A wszystko to okraszone sporą dawką ciętych dialogów, zwrotów akcji szybkich i nagłych jak zmiany pasów ruchu kierowanej przez Chyłkę iks piątki, i, jak zawsze tam gdzie pojawia się Chyłka, w rytm najlepszych kawałków Ironsów. Obok tej książki nie można przejść obojętnie, a każdy kto po nią sięgnie, o ile przymknie delikatnie oko na to, że w świecie rzeczywistym niektóre sytuacje byłyby absurdalne i niemożliwe do zrealizowania, na pewno się nie zawiedzie.

Agnieszka Arciszewska