Recenzja “Droga, którą przeszłam” Agaty Przybyłek

Agata Przybyłek to autorka, która w moich oczach od jakiegoś czasu nie pisze dobrze. Jej historie nie wciągają i są płaskie. Brak w nich wielu rzeczy. Obawiałam się zatem sięgać po kolejną, ale z uwagi na brak przynależności do jakiegokolwiek cyklu, postanowiłam dać jej szansę. To była bardzo dobra decyzja. „Droga, którą przeszłam” – bo o niej mowa – to dwie historie. Szalenie różne, ale w pewien sposób podobne.

Alicja i Dawid to świeżo upieczeni właściciele parterowego domu, mieszczącego się kilkadziesiąt kilometrów od Płocka. Młode małżeństwo tak bardzo potrzebowało zmiany w życiu, że zdecydowało się zamieszkać w głuszy, gdzie do najbliższych sąsiadów ma około kilometra.

Stefania to ktoś z przeszłości, kogo historia niepokoi, daje do myślenia i jednocześnie przeraża. To mocna postać, która zdecydowanie bardziej przykuwa uwagę, i która robi to dobrze.

Jestem przekonana, że większość czytelników zwróciłaby swoją uwagę bardziej na losy Stefanii. I mam ku temu dobre argumenty. Jakie? Przede wszystkim autentyczność. Już dawno nie spotkałam się w książkach Agaty Przybyłek z tak pełnowymiarową postacią! Mało tego, Stefanię poznajemy jako dziecko. Opisuje ona świat swoimi oczami, skupiając się na najbliższych – są dla niej wszystkim. Chwilami miałam wrażenie, że czytam kilka razy to samo, ale nie sposób było tego nie robić. Bardzo podobała mi się jej perspektywa i problemy, z jakimi przyszło jej się mierzyć – brak matczynej miłości. Moją uwagę zwracały również przemyślenia, które miały różnorakie skutki. Cała postać Stefanii była bardzo autentyczna, choć jednocześnie smutna. Brawo.

Drugi wątek nie wzbudzał we mnie większych emocji – a w zasadzie żadnych – choć również krążył wokół tematu rodzicielstwa. Moje myśli nie zatrzymywały się zbyt często na młodym małżeństwie. Wszystko odbywało się na zasadzie – poznam kolejny fragment poświęcony Alicji i Dawidowi, by powrócić do wątku dorastającej Stefanii. Był naprawdę dobry.

Ale przyjemne było również słownictwo. Choć dialogi młodego małżeństwa wydawały mi się chwilami sztuczne, tak nie odczuwałam tego w przypadku małej dziewczynki. Jak na swoje lata była bardzo dojrzała, ale jestem w stanie uwierzyć w jej tok rozumowania – lub jego brak – na podstawie warunków, jakie zaserwowali jej rodzice. Wszystko miało sens. Oczywiście mam tu na myśli zachowanie dziecka, bo na pewno nie jej rodziców.

Jeżeli interesuje kogoś tematyka relacji rodzinnych, z pewnością zaciekawi go ta pozycja, choć – jak nietrudno się domyślić z moich słów – ukazuje te mroczniejsze strony. Bohaterowie zapadają w pamięci, a ich doświadczenia dają do myślenia. Nie jest to zatem coś lekkiego, co wprawiałoby w dobry nastrój. To dość ciężki kaliber, który w jakiś sposób może wpłynąć na wiele osób, jeśli tylko będą chciały odpowiednio podejść do tematu.

„Droga, którą przeszłam” to pozycja, która wielu czytelnikom wyciśnie niejedną łzę. Jest bardzo życiowa. Ba, niejedna taka historia z pewnością miała już miejsce w prawdziwym życiu. I to jej największy atut. Co jednocześnie nie świadczy o tym, że jest odkrywcza, bo nie jest.  Nie znajdziecie w niej niczego świeżego, co mogłoby zaskoczyć.

Jednocześnie życzyłabym sobie więcej takich książek. Powieści poświęconych tematom trudnym, nad którymi mogłabym przysiąść i w pełni się im oddać. Zastanowić się nad nimi. A w szczególności, jeśli mam do czynienia z perspektywą dziecka, bo to dość rzadki zabieg. Agacie Przybyłek udało się stworzyć szalenie autentyczną perspektywę, która przeraża, ale i fascynuje. I choćby dla niej warto sięgnąć po tę książkę. Dla perspektywy malutkiej Stefanii.

Autorka recenzji: Daria Łapa

“Drogę, która przeszłam” i inne książki Agaty Przybyłek znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.