Recenzja “Klątwy” Maxa Czornyja”

Z Czornyjem po raz pierwszy zetknęłam się, a raczej zderzyłam, przy jego debiucie. I już od początku wbiło mnie w fotel. „Grzech” to była jedna z tych książek, którą nielekko się czyta, ale też nie potrafi się jej NIE czytać. Obfita w naturalistyczne opisy, które bardzo dobitnie obrazują pewne sceny, od których chce się odwrócić wzrok, ale jak to zrobić, kiedy chcemy za wszelką cenę dowiedzieć się kto zabił, no i co ważniejsze – dlaczego? To, co podbiło, jak myślę, nie tylko moje serce, to motywacja sprawcy. Nowa, nieszablonowa, inna… Do tego przekonująca, choć szalona. Rzadko ktoś daje nam możliwość poznania umysłu osoby niezrównoważonej, a tym bardziej zrozumienia jej pokrętnej logiki. To, co zrobił Czornyj było wręcz piękne, chociaż makabryczne, jednak tak bardzo w punkt, że do tej pory wzbudza we mnie podziw.

W przeciągu zaledwie dwóch lat na świat wyszło już kilka kolejnych tomów, w tym te kontynuujące przygody, (o ile mogę pozwolić sobie na ten eufemizm), komisarza Daryły. Mężczyzna wiele już w swoim życiu przeszedł i aktualnie poszukuje spokoju, lecz jeszcze nie wie, co mu go zapewni. Tragedia, jaka spotkała jego i jego rodzinę rzuca cień na samotną przyszłość. Czas jednak powoli pomaga zaleczyć rany, choć może to być za mało w stosunku do tego, co ma zaraz nastąpić…

Do hotelu Tatra Elegance została zaproszona grupa ludzi. Łączy ich to, że dali się skusić na darmowy pobyt i że przynajmniej na razie wszyscy żyją. Nikt nie chce udzielić im informacji, dlaczego znaleźli się w tym miejscu. Poza nimi pokoje wynajmuje tylko dwójka policjantów, w tym komisarz Deryło. Pierwszego wieczoru właściciel ośrodka odczytuje list od tajemniczego sponsora, który ewidentnie brzmi jak groźba. Kto jednak miałby spraszać losowe osoby, żeby je po kolei zamordować? Pytanie przestaje wydawać się absurdalne zanim upłynie choć doba.

„Klątwa” zdecydowanie zachwyca klimatem. Motyw z grupą odciętą od świata, w której dochodzi do zbrodni,  a którą trzeba jak najszybciej rozwiązać, by ocalić jak najwięcej ludzkich istnień, jest w kinie i literaturze znany i lubiany. Tym razem też nietrudno zaangażować się w śledztwo, zwłaszcza, kiedy do gry wkraczają nasi lubiani bohaterowie.

Od opisów obrażeń ofiar można dostać niejednokrotnie mdłości albo chociaż dreszczy.  Dzięki temu kryminał nie jest już tylko rozrywką, sami czujemy się niekomfortowo, nie wiedząc, kim jest zabójca. Deryło i Haler tym razem są w dużo mniej komfortowej sytuacji, gdyż najprawdopodobniej utknęli z szaleńcem pod jednym dachem, a ich środki są dość ograniczone. Jedyne, co im pozostaje, to przechytrzyć oprawcę i wyprzedzić jego działania, nim będzie za późno. Cóż mogę dodać? Ta książka nieziemsko wciąga. Ma w sobie więcej brutalności, niż większość dzieł z tego gatunku, z jakimi miałam styczność. Akcja toczy się w odpowiednim tempie, dając nam czas na samodzielne szukanie poszlak.

Niezwykle przyjemnie mi oznajmić, że kolejny tom z serii trzyma równie dobry poziom, jak jego poprzednicy. Prozę Czornyja spokojnie można zestawiać z uznanymi już nazwiskami, jak choćby Agatą Christie i mam nadzieję, że autor odniesie podobny jak ona sukces i rozgłos, bo zdecydowanie na to zasługuje. Oby więcej takich książek!

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Klątwę” i inne książki Maxa Czornyja znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.