Mysie bajeczki

Recenzja książeczek “Mysie bajeczki” i “Mysie przysmaki” Arnolda Lobela

Z twórczością Arnolda Lobela nie miałam wcześniej do czynienia. Kiedy jednak w moje ręce trafiły dwie książeczki “Mysie bajeczki” oraz ” Mysie przysmaki”, wiem, że chętnie zapoznam się z jego innymi tytułami. Dowiedziałam się także, że zalicza się go do klasyków literatury dziecięcej, a on sam jest laureatem wielu literackich nagród. Po przeczytaniu z dzieckiem jego bajeczek, wcale się temu nie dziwię. Są to opowiastki z morałem, na pierwszy rzut oka bardzo proste, ale po chwili zastanowienia się nad ich treścią, znajdujemy kolejne znaczenia.

“Mysie bajeczki” i “Mysie przysmaki” wydane zostały po raz pierwszy w Polsce dzięki Wydawnictwu Literackiemu. Tłumaczeniem zajął się niezawodny Wojciech Mann. Miałam już okazję czytać “Amelię Bedelię” w jego przekładzie, wiedziałam więc, że mogę spodziewać się zgrabnych sformułowań. Obie książeczki zostały bardzo ładnie wydane – w twardej oprawie i z przepięknymi ilustracjami. Od razu skojarzyły mi się z obrazkami z książek z mojego dzieciństwa. Mają delikatne, pastelowe, stonowane barwy, nie rozpraszają pstrokatością, jak grafiki wielu współczesnych bajek. Litery są dosyć duże, dzięki czemu całość czyta się bardzo szybko, a w przyszłości, jak dziecko podrośnie i zacznie uczyć się samodzielnego czytania, będzie mogło ćwiczyć tę umiejętność na tych książeczkach właśnie.

Mysie bajeczki

“Mysie bajeczki” zawierają siedem krótkich bajeczek. Dlaczego akurat siedem? Opowiada je przed snem Tata Mysz, który ma siedmioro dzieci – po jednej historii dla każdego z nich. Pierwsza z nich opowiada o Myszce, która odnalazła studnię życzeń, inna o spacerujących wspólnie Wysokiej Myszy i Niskiej Myszy, jeszcze inna o starym Panu Myszy, który nie lubił dzieci, a okazało się, że w chwili potrzeby, to właśnie dzieci zaoferowały mu swoją pomoc. W “Mysich Przysmakach” z kolei mamy cztery historie. Opowiada je Myszka, która złapana została przez Łasicę. Łasica chce ją zjeść, nie wie jednak jak przyrządzić pyszną mysią zupę. Snując swoje bajeczki, Myszka przechytrza Łasicę i ucieka z jej garnka. Wśród jej historii jest ta o krzaku róży, który niespodziewanie wyrósł w fotelu Pani Myszy, oraz ta o dwóch kamieniach, które bardzo chciały się dowiedzieć, co jest po drugiej stronie wzgórza.

Mysie bajeczki

Każda z tych bajeczek w swoim prostym przekazie, ma do zaoferowania wielką mądrość. Po przeczytaniu z dzieckiem “Mysich bajeczek” i/lub “Mysich przysmaków” mamy spore pole do dyskusji. Te z pozoru nieskomplikowane historyjki w sposób nienachalny i właściwie niezauważalny uczą dzieci świata. Pokazują, że można się przyjaźnić mimo różnic i różnego punktu widzenia, tak jak Wysoka Mysz i Niska Mysz, a także że można otrzymać pomoc od kogoś, od kogo się tego nie spodziewamy oraz, że z czegoś zupełnie nieoczekiwanego, na pozór uciążliwego, może powstać coś pięknego, albo, że czasem tęsknimy za czymś, co wydaje nam się zupełnie inne, a w rzeczywistości jest takie same, jak to, co sami mamy.

“Mysie bajeczki” i “Mysie przysmaki” to urocze opowiastki, które zdobyły moje serce. Do tego mają piękne ilustracje, wspaniale uzupełniające treść. Idealnie nadają się do przeczytania dzieciom przed snem, ale też prowokują do myślenia i dyskusji, tym samym ucząc. Zdecydowanie polecam.

“Mysie bajeczki” oraz “Mysie przysmaki”, a także inne książki dla dzieci znajdziecie w naszej księgarni.