Recenzja książki „10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” – Elif Shafak

Elif Shafak to pisarka, która dorobiła się już międzynarodowej renomy. Tworzy w języku angielskim i tureckim, a jej książki są tłumaczone w wielu krajach. Trudno się temu dziwić, bo autorka potrafi zaskoczyć i zachwycić niecodzienną formą oraz konstrukcją swoich powieści. Na polskim rynku możemy spotkać się z innymi jej dziełami, takimi jak: „Bękart ze Stambułu”, „Lustra Miasta” czy „Pchli pałac”. Jedni są zachwyceni jej prozą, inni zarzucają przesadny symbolizm. Sama po raz pierwszy spotkałam się z Shafak czytając „10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” i już teraz jestem przekonana, że chce tę autorkę oraz opowiadane przez nią historię poznać lepiej.

Książka zaczyna się… od końca. Okazuje się bowiem, że nasza główna bohaterka właśnie umiera. A w zasadzie już jest martwa, a ostatnie drobinki życia, jakie w niej pozostały, zmuszają ją do refleksji nad tym, w jaki sposób do tego wszystkiego doszło. Tequila Leila, bo tak ludzie zwykli ją nazywać, stara się dojść do momentu, w którym coś zaczęło się psuć. Przecież nie bez powodu leży teraz sina w kontenerze na śmieci, unieruchomiona i do tego w ubrana w nieprzeciętnie wysokie szpilki. Co więc zadecydowało o tym, że stała się jednym z odpadów – brudna, wyrzucona, niechciana? Który moment okazał się kluczowy dla jej historii?

Sama konstrukcja od razu przyciągnęła moją uwagę. W końcu trzeba mieć odwagę, żeby na pierwszej stronie zacząć od „spojleru”, czyli zdradzenia nam, że Leila nie żyje. Wspaniałe, choć to może nie najlepsze w tym wypadku słowo, są opisy jej ostatnich minut. Tego, jak jej świadomość buntuje się przed końcem. Jak pracuje, intensywniej niż kiedykolwiek, aby uzyskać odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Wbrew domysłom, nie są to opisy drastyczne, nawet niezbyt przykre. Raczej pasjonujące. Ile refleksji, wspomnień i myśli zdąży wygenerować jej mózg, zanim zupełnie straci kontakt ze światem!

Poznajemy urywki z życia Leili. Niełatwego życia, dodajmy. Teoretycznie nie zawsze są one ściśle ze sobą powiązane, ale ostatecznie każdy z nich prowadzi do, znanego nam już, niezbyt optymistycznego finiszu. Całość opowiedziana jest w narracji trzecioosobowej, co samo w sobie było dla mnie zaskakujące. Wydaje się, że tego typu powieści zwykle poznajemy z perspektywy konkretnej osoby, głównego bohatera. Wtedy na własnej skórze możemy odczuć pewne zdarzenia i decyzje. Wydaje mi się, że autorka chciała zwiększyć dystans między nami a Leilą. Od początku jesteśmy zmuszeni biernie się przyglądać jej kolejnym nieszczęściom. Możemy jej współczuć, ale nie pomóc.

„10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” to książka stanowiąca pomost pomiędzy literaturą typowo rozrywkową, a tą nieco ambitniejszą, bardziej wyrafinowaną. Dlatego też powinna trafiać w gusta wielu czytelników. Jest dużo bardziej wartościowa niż klasyczna obyczajówka, ale jednocześnie nie na tyle ciężka i obfita w symbolikę, aby miała kogoś przerosnąć. To wyważenie dobrze wpływa na lekturę, bo czytając, mamy wrażenie, że dokopujemy się do jakiejś głębszej prawdy czy idei, a jednocześnie angażujemy się w opowieść na dosłownej płaszczyźnie. Elif Shafak pokazała tym dziełem swój kunszt literacki i nie wierzę, że kogoś mogła nie złapać na serce swoimi surowymi obrazami ludzkiej niesprawiedliwości.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

Książki z kategorii literatura piękna zagraniczna znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.