Książka Alpaka czułości

Recenzja książki „Alpaka czułości”

Zamożni mają pieniądze ( a przynajmniej powinni je mieć) i nie wahają się ich wydawać na podróże czy inne przyjemności (…) A ci z miasta są zmęczeni brudem i gwarem metropolii, dlatego łakną kontaktu z naturą: chcą zobaczyć krowy pasące się na zielonych pastwiskach, złociste łany zbóż usiane czerwienią maków i szafirem bławatków, poczuć na języku słodycz śliwek węgierek zerwanych z przydrożnego drzewa, a na stopach wilgoć porannej rosy”. Wszystkie te atrakcje spragnionym ciszy, spokoju i wypoczynku na łonie natury mieszczuchom oferuje pensjonat Pod Lasem w niewielkiej Lipówce gdzieś pod Wadowicami. To do niego zjeżdżają bohaterowie „Alpaki czułości” Joanny Szarańskiej – trzeciego, po „Wyszczekanej miłości” i „Wymrrruczanym szczęściu”, tomu serii „Na tropie miłości”.

Ludwika Wieczorek zainwestowała pieniądze w przekształcenie swojego w domu w urokliwy pensjonat, zamieściła kilka ogłoszeń, ale nie pojawił się u niej ani jeden turysta. Szansą na zdobycie majętnych klientów ma być dla świeżo upieczonej bizneswoman zorganizowane w Kulawym Bocianie przyjęcie zaręczynowe Alicji i Pedra. I faktycznie – po hucznej imprezie Ludwika może się cieszyć z trzech rezerwacji, ale jej radość poszyta jest niepewnością. W pensjonacie Pod Lasem do dyspozycji gości są tylko dwa pokoje, a w wyniku małego telefonicznego nieporozumienia w tym samym czasie w drogę do Lipówki wyruszają: barmanka Brenda, która postanawia na jakiś czas zniknąć z oczu wściekłej na nią żonie Bociana, przepracowany weterynarz Kamil, który od pięciu lat nie był na urlopie, oraz babcia Trudzia z bliźniętami, które nie bez powodu nazywane są diablętami…

Prawdziwą gwiazdą „Alpaki czułości” jest oczywiście Kosma – postać małomówna, niesforna, ale robiąca piorunujące wrażenie. Czasami z powodu swojego wyglądu: kopyt, zmierzwionego futerka, szpiczastych uszów i ruchliwych oczek, brany za wcielenie zła, ale przyjaźnie usposobiony do wszystkich, którzy staną na jego drodze. Uśmiechałam się za każdym razem, kiedy Kosma pojawiał się na kartach powieści. Jak zwykle fantastyczna jest babcia Trudzia – prawdziwa dama, która musi sobie radzić z wyzwaniami związanymi z pobytem na wsi z dwójką dzieci. Jedyne, co mi przeszkadzało w „Alpace czułości”, to zdecydowanie za dużo miejsce, jakie autorka poświęciła Sabince i Sebastianowi. Podobnie jak w „Wymrrruczanym szczęściu” rozmowy dzieci, przekręcanie przez nie słów, mylenie pojęć i nieświadome wygłaszanie niestosownych uwag ma w zamyśle bawić, ale po kilku stronach zwyczajnie nuży i irytuje. Również scenki w rodzaju nurkowania Sabinki w zamrażarce z lodami w moje poczucie humoru akurat nie trafiły. Na szczęście pojawiło się w „Alpace czułości” kilka gwiazdek drugiego planu. Zostałam wielką fanką najlepszego przewodnika w Lipówce, a epilog, w której Michniak konfrontuje się z samym diabłem, jest po prostu fantastyczny. Dodatkowy plusik tradycyjnie przyznaję za prześliczną okładkę, małe rysunki na marginesach i pomysłowe tytuły rozdziałów („O tym, że nawet zwykła śliwka może być afrodyzjakiem, ale nie wiadomo, czy lepszy mąż namiętny czy majętny, byle był junakiem”).

„Zwierzęta są o wiele mądrzejsze od ludzi, dlatego łatwo wpadają na trop… miłości!”. „Alpaka czułości” nie jest tak zabawna jak „Wyszczekana miłość”, ale dużo lepsza od „Wymrrruczanego szczęścia”. To sympatyczna opowieść o krótkim wypadzie na wieś, który skończył się… Tego zdradzić nie mogę, ale jeżeli szukacie lekkiej, odstresowującej lektury,
to zachęcam do sięgnięcia po „Alpakę czułości”.

Alpakę czułości” i inne powieści znajdziesz w asortymencie księgarni internetowej selkar.pl.

Autorka recenzji: Ewa Rumi-Ciężkowska.