Książka Bachur

Recenzja książki „Bachur”

„»Czas przemija, wypowiedziane słowo pozostaje«, napisała Odette na pierwszej stronie pamiętnika. Ten cytat z Tołstoja przeczytała pewnie w „Die Woche”, czy innej faszystowskiej gazetce. Był kwiecień 1939 roku, gdy zaczęła pisać pamiętnik. Już widzę, jak zamyka drzwi swojego pokoju, chroniąc się przed zgiełkiem panującym w salonie”. Zapisywanie najintymniejszych myśli wydaje mi się szalenie ryzykowne, bo jaką mamy gwarancję, że pewnego dnia ktoś naszego pamiętnika nie przeczyta? Prywatne zapiski można chować pod łóżkiem albo w jakieś wymyślnej skrytce, ale i tak zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że wpadną one w niepowołane ręce. Jak mawiała babka jednej z bohaterek „Bachura” Anny Klary Majewskiej: „pamiętnik jest jak noszone majtki, nikt nie powinien go oglądać”.

Wiosna 1939 roku. Odette i Poldi prowadzą beztroskie życie w posiadłości Lahmberg na „zacofanej pruskiej prowincji”. Czas upływa im na podróżach i korzystaniu z uroków wsi, ale małżonkowie mają też poważny problem. Mimo upływu lat nie doczekali się jeszcze potomka, co przy każdej okazji wypomina im matka dziedzica majątku – Luiza, która przygotowuje się właśnie do ślubu młodszego syna, Dietera. Jego wybranką jest piękna, ale też bardzo tajemnicza Helena. Von Ritthoffowie nie szczędzą pieniędzy, by ziściło się ich marzenie o posiadaniu dziecka. Decydują się nawet na długą i uciążliwą podróż do oddalonego o 350 kilometrów Wilna, by tam stoczyć swoją „największą, prywatną wojną o szczęście i przetrwanie”, ale nadchodzi pierwszy września i wszystko się zmienia… Kilkadziesiąt lat później do Polski przyjeżdża Gerd von Ritthoff, by odwiedzić Lahmberg, a raczej to, co z niego zostało. W podróż na Mazury zabiera ze sobą młodą tłumaczkę, która ma mu pomóc w odkryciu rodzinnych sekretów.

Akcja powieści rozgrywa się w trzech planach czasowych – w czasie II wojny światowej, w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku i współcześnie. Dziennik Odette pisany w latach 1939-1945 czyta się po prostu jednym tchem. Za jego pośrednictwem podglądamy codzienne życie rodziny von Ritthoff oraz obserwujemy, jak zmieniają się bohaterowie pod wpływem dramatycznych wydarzeń. Jest to bardzo intymna relacja kobiety, której świat wywrócił się do góry nogami i która nie wie, komu powinna zaufać, bo „wojna zmienia wszystko, trudno się nawet przyjaźnić”. Niestety kipiące od emocji zapiski Odette przerywane są zupełnie niepotrzebnymi komentarzami Iwony, która od początku mnie irytowała. Jest wyjątkowo antypatyczna, ale i tak gorszy od niej jest Gerd i naprawdę trudno mi uwierzyć, że jakakolwiek kobieta mogłaby zakochać się w nim do szaleństwa. Denerwowałam się za każdym razem, kiedy następował przeskok w czasie, i niecierpliwie czekałam na powrót do Lahmbergu. Jednak najgorzej wypada wątek współczesny. Ostatnie kilkadziesiąt stron jest przegadane i nużące, co negatywnie wpływa na odbiór całej książki.

„Jakkolwiek i czymkolwiek by jechał, podróż do przeszłości nigdy nie ma końca!”. Dawno nie czytałam tak nierównej powieści, jak „Bachur”. Z jednej strony fantastyczny dziennik Odette von Ritthoff, na podstawie którego można by było nakręcić pasjonujący film historyczny, z drugiej – „wielka miłość” Iwony i przyjazd Vero do Polski: oba wątki przypomniały mi, dlaczego zazwyczaj omijam typową literaturę kobiecą szerokim łukiem. Gdyby na książkę składał się tylko poruszający pamiętnik Odette, nie pozostałoby mi nic innego, jak wyrazić swój zachwyt powieścią Anny Klary Majewskiej, a tak odkładam „Bachura” z poczuciem dużego niedosytu.

Bachura” i inne polskie powieści znajdziesz w asortymencie księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin.