thriller

Recenzja książki “Biały pył. Piekło na K2” Krzysztofa Koziołka

„Himalaiści wierzą, że są nieśmiertelni. I nie ma w tym nic złego (…) Nie można bezustannie myśleć: „Zaraz podwinie mi się noga, runę w przepaść i zginę”. Człowiek by zwariował ze strachu. Bez poczucia, że wszystko będzie dobrze, nikt o zdrowych zmysłach nie wychodziłby w góry”. K2 to drugi co do wysokości szczyt ziemi znajdujący się na granicy Chin i Pakistanu. „Naniesiono go na mapę Karakorum jako drugi w kolejności, dostał literę „K”, a obok osławioną dziś dwójkę”. Podczas zejścia z Góry Gór zginęło ponad osiemdziesiąt osób, a „większe śmiertelne żniwo wśród ośmiotysięczników zbierała tylko Annapurna”. Krzysztof Koziołek umieścił akcję swojego wciągającego thrillera górskiego w obozie u podnóża K2. „Biały pył” to klimatyczna i absolutnie fascynująca książka, którą gorąco polecam nie tylko miłośnikom gór!

W małym miasteczku zbudowanym na wysokości pięciu tysięcy stu metrów nad poziomem morza przebywa trzynastu polskich wspinaczy. Część z nich to starzy wyjadacze, którzy niejedno w górach widzieli i przeżyli, pozostali to młode wilki głodne sukcesu. W końcu „w górach nie doświadczenie jest najważniejsze, tylko para w nogach i łapach, żeby cisnąć, kiedy się da!”. Wśród zaprawionych w bojach alpinistów i himalaistów znalazł się również czterdziestojednoletni dziennikarz Krzysztof Garda, oraz jedyna w tym męskim gronie kobieta – Zuzanna Niska.  Pogoda nie sprzyja członkom wyprawy, więc namiar wolnego czasu wykorzystują oni na promowanie się mediach społecznościowych, spożywanie hektolitrów zupy z dzo oraz wykłócanie się o to, kto podejmie próbę ataku szczytowego. W końcu „himalaiści to mistrzowie czekania na coś, co być może nigdy nie nastąpi”. Zanim w ogóle pojawi się możliwość zaatakowania szczytu, dochodzi do wypadku, w którym ginie jeden z „Lodowych Wojowników”. „Śmierć w górach wysokich to nieodzowna część wspinaczki”, ale co tak naprawdę wydarzyło się na zboczu K2?

O sile „Białego pyłu” niech świadczy fakt, że czytałam go w słoneczny sierpniowy dzień, leżąc pod ciepłym kocem, a w przerwach pomiędzy rozdziałami popijałam gorącą herbatę. Już od pierwszych stron akcja niesamowicie mnie wciągnęła, chociaż na tragedię, która wstrząśnie uczestnikami zimowej wyprawy na K2, trzeba naprawdę długo poczekać. Bohaterowie – na czele z Krzysztofem i Zuzką – są ciekawie zestawieni i ich los nikogo nie pozostawi obojętnym, a emocjonujący finał autentycznie wbija w fotel. Krzysztof Koziołek niezwykle drobiazgowo opisuje codzienne życie w obozie u podnóża góry, która „wydawała się tak wybitna, tak wysoko strzelała w niebo – 8611 metrów, prawie 600 ponad sąsiednie ośmiotysięczniki! – że jej piękna nie trzeba było wymyślać, ono istniało naprawdę i było niepodważalne”, że pochłaniając kolejne rozdziały, można się poczuć tak, jakby przebywało się pod Górą Gór wraz z członkami polskiej wyprawy. Było mi zimno, kiedy oni marźli przy temperaturze tak niskiej, że nawet trudno mi jej sobie wyobrazić, jak można w mniej przetrwać dłużej niż kilka sekund. Odczuwałam pragnienie, kiedy oni marzyli o łyku ciepłej herbaty, irytowałam się, kiedy „dupówa” nie pozwalała im ruszyć w drogę, i autentycznie bałam się razem z nimi, kiedy K2 pokazało swoje przerażające oblicze. Nabrałam też ochoty na spróbowanie zupy z dzo…

„Himalaizm nie wynosi do rangi cnoty ryzyka, tylko ciężką pracę, wielką odwagę i ogromną determinacje”, a „sukcesem nie jest wejście na szczyt, tylko udany powrót do bazy”. Jestem zachwycona najnowszą książką Krzysztofa Koziołka, bo to świetnie napisana powieść, która nie tylko kilkukrotnie przyprawiała mnie o szybsze bicie serca, ale też pozwoliła na chwilę przenieść się w Himalaje i przyjrzeć z bliska codziennym zmaganiom „Lodowych Wojowników”. Koniecznie muszę wrócić do „Białego pyłu”, kiedy za oknem zacznie prószyć śnieg, a temperatura spadnie poniżej zera, żeby po raz drugi przeżyć prawdziwe „piekło na K2”.

“Biały pył” i inne książki thrillery znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin