literatura erotyczna

Recenzja książki „Boski” Soni Rosy

Jeśli ktoś się rumienił, czytając o miłosnych uniesieniach Anastasii i Christiana w „Pięćdziesięciu twarzach Greya”, przy „Boskim” zwyczajnie spłonie żywcem. Sonia Rosa nie jest w końcu znana z poetyckich opisów, tylko ze swojej rozbrajającej bezpośredniości, której w tej książce pełno. Jej bohaterowie zdecydowanie wiedzą czego chcą, a z czasem okazuje się, że pragną tego samego.

Błażej w życiu osiągnął wiele – ma niezłą furę, wygląda jak model z okładek Vogue’a, a dziesiątki pięknych pań ustawiają się do niego w kolejce, by móc spędzić z nim choć jedną upojną noc. I to dosłownie, bo mężczyzna pracuje jako żigolo. Zajęcie dosyć niestandardowe, ale za to jakże opłacalne! W końcu nie dość, że non stop przebywa się w towarzystwie bogatych, wpływowych i najczęściej urodziwych kobiet, to jeszcze zbija na tym niemałą fortunę.

Do w miarę uporządkowanego życia Błażeja wkracza jednak Julia – ambitna policjantka, która ma do mężczyzny zgoła inną prośbę, niż jego dotychczasowe klientki. Potrzebuje bowiem informacji. I obciążających kogoś dowodów. Tylko tak, żeby nikt niczego nie podejrzewał. Czyli mówiąc inaczej: szuka szpiega. Los skierował ją w tym celu do tego właśnie młodego żigolaka, który, tak się akurat składa, ma dojście do podejrzanej o kontakty z mafią Martyny. A przecież nikt nie zbliży się do niej bardziej niż jej kochanek. W tym cała rola Błażeja. Ten nie chce jednak brać udział w tak ryzykownej akcji i początkowo odmawia. Od tego momentu w myślach prześladuje go twarz atrakcyjnej pani podkomisarz. No i jej głos. I ciało. I te hipnotyzujące, wielkie oczy…

Między dwójką głównych bohaterów jest więcej chemii niż na półkach w hipermarkecie. Wraz z postępami w policyjnej misji, między tą parką rozwija się szalona, wręcz zakazana relacja. Na drodze do szczęścia naszym gołąbeczką staje niestety zaborczy i agresywny ex Julii, który nie zna znaczenia słowa nie. I nie zapominajmy też o przestępczej szajce, która nie puści płazem węszenia przy jej sprawach.

Wreszcie dostaliśmy od Sonii Rosy prawdziwy erotyk. Do tej pory jej książki miały w sobie sporo przemyśleń na temat natury człowieka i uderzały w mocne tony. To już nie ta „Nimfomanka”, która walczy z wyniszczającym ją uzależnieniem, czy „Hotel 69” pełen ludzkich rozterek i dramatów. Tym razem rzeczywiście wątek okołoromantyczny wysuwa się na pierwszy plan. Sensacja oraz przysłowiowe pościgi i wybuchy są tylko tłem dla Julii i Błażeja.

Nową powieść Rosy oceniam jak najbardziej pozytywnie. Wpisuje się idealnie w swój gatunek, ale jednocześnie wciąż w jakiś sposób nas zaskakuje. Najlepiej wypada oczywiście to, co zwykle, czyli kreacje bohaterów. Nie jest to zmysłowa, wciągająca historia, tylko dosyć wulgarna, pełna emocji i zwrotów akcji, jazda bez trzymanki. Przestrzegam więc ludzi o słabych nerwach, bo żeby czytać twórczość tej autorki trzeba lubić brutalne klimaty albo podejść do fabuły z OGROMNYM dystansem, co też ja sama uczyniłam. Przymykając oko na pewne niedomówienia i luki, można się nawet dobrze bawić. Mimo niektórych oczywistości wciąż wiele wątków sprawi, że uniesiemy brew ze zdziwienia albo pokręcimy głową z niedowierzaniem. Z całą pewnością wiele osób się od tej książki odbije, bo nie jest ona dla wszystkich, ale warto jej dać szansę, choćby z czystej ciekawości.

“Boski” oraz inną literaturę erotyczną znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Klaudia Sowa