Okładka książki Club Sensual Desire K.A. Zysk

Recenzja książki „Club Sensual Desire. Niebezpieczny układ”

Mniej więcej dekadę temu na półki księgarń trafił jeden z bardziej szumnych i kontrowersyjnych tytułów – „Pięćdziesiąt twarzy Greya” autorstwa E.L. James. Jedni upodobali sobie romantyczną historię Christiana i Anastasii, inni kompletnie się od niej odbili. Może to właśnie podzielone opinie wpłynęły na popularność tego tytułu i w konsekwencji doprowadziły do powstania kolejnych tomów, a także przez kilka lat przyciągały rzesze ludzi do kina (pamięta ktoś jeszcze to oblężenie w Walentynki?). Niezależnie od motywów, pani James udało się zdobyć nieco sławy i całkiem pokaźną sumkę, więc nic dziwnego, że niejedna osoba chce i próbuje pójść w jej ślady. No i cóż, jak to mawiają, every masterpiece has its cheap copy, zatem doczekaliśmy się opowieści łudząco podobnej pod wieloma względami do romansu panny Steel z tajemniczym biznesmenem o specyficznych preferencjach seksualnych.

Austin, bo tak główna postać męska powieści K.A. Zyska ma na imię, ma w sobie co nieco z Greya, choć odziedziczył po nim raczej ten gorszy zestaw cech. Co prawda jest bogaty, ale dzięki przedsiębiorczym rodzicom, prowadzącym firmę. Kręcą go klimaty BDSM, ale jednocześnie pozostaje on agresywny w pozostałych sferach swojego życia. Generalnie wystarczy jedno złe słowo, żeby zaczął się odgrażać rozmówcy, niezależnie, czy jest nim najbliższy przyjaciel, żona, czy kochanka. Bo tak, ma kochankę. Konkretnie jedną stałą, ale dopuszcza myśl o ich większej liczbie. Poza tym z zasady źle traktuje kobiety. A czemu? Ponieważ jedna go kiedyś zraniła. Logiczne więc, że wszystkie są zepsute do szpiku kości i wbiją Ci nóż w plecy, kiedy tylko się odwrócisz. Wydawałoby się, że z takim gburem oraz arogantem nikt nie wytrzymałby dłużej niż kilka minut, ale, na nieszczęście, znalazła się i taka desperatka.

Tym samym przechodzimy do postaci Julianne. Córki obrzydliwie bogatego despoty, który z nie do końca znanych powodów postanawia wydać jedyne dziecko za Austina, dzięki czemu dwie ogromne firmy będą mogły się połączyć. Julianne niby jest przeciwna temu pomysłowi, ale nie oponuje na tyle mocno, by ktoś przejął się jej zdaniem. W zasadzie w okolicach trzydziestej strony jest już ona przekonana, że musi poddać się woli ojca. Widocznie pieniądze ceni wyżej niż zdrowe relacje rodzinne. Myślę, że jej wybór byłoby łatwiej czytelnikowi zaakceptować, gdyby bohaterka rzeczywiście wypadła jako materialistka, a tymczasem wyszła zwyczajnie na głupiutką. Kobieta nawet nie wie, na co wykorzystać swoją fortunę. Nie ma praktycznie żadnych zainteresowań, pracy ani nawet znajomych poza jedną przyjaciółką, z którą widzi się dość sporadycznie.

Jak można wywnioskować z powyższych opisów, głównych bohaterów nie da się za bardzo polubić. Muszę powiedzieć, że zaskoczyło mnie to, jak bardzo są antypatyczni. Dlatego też ani nie śledziłam ich relacji z zainteresowaniem, ani im nie kibicowałam. W pewnym momencie miałam nadzieję, że któreś z nich umrze albo dojdzie do innej tragedii, która chociaż odrobinę ubarwi tę jednostajną fabułę.

Żałuję, że książkę klasyfikuje się jako erotyk, bo pod tym względem nie da się jej pozytywnie ocenić. Postaci są w niej zbyt toksyczne, a ich zachowania zakrawają o patologię (i nie mam tu na myśli wątku BDSM, który jest tym najnormalniejszym). Podołać tej lekturze dadzą radę jedynie osoby, które zawczasu się do niej zdystansują, ewentualnie takie, które nie będą miały żadnych oczekiwań i są wyjątkowo odporne na brak logiki w fabule.

 

Club Sensual Desire. Niebezpieczny układ” oraz inne powieści znajdziesz w asortymencie księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Klaudia Sowa