książki kryminały

Recenzja książki “Czas na śmierć” Sarah A. Denzil

Kołysanka to krótka piosenka o melodii imitującej kołysanie. Wywodzi się z tradycji pieśni ludowej i występuję w niemal każdej kulturze. Wszyscy znamy „Aaa, kotki dwa” i „Ach śpij, kochanie”, z kolei Brytyjczycy nucą swoim pociechom kołysankę o srokach: “One for sorrow, two for joy, three for a girl, four for a boy, five for silver, six for gold, seven for a secret never to be told”. Ponoć liczba tych ptaków wypatrzonych na gałęzi przepowiada, czy obserwujący je człowiek będzie miał szczęście, czy spotka go jakaś przykrość. Nie bez powodu przywołuję słowa piosenki o srokach „szachrajkach, krzykaczkach, złodziejkach”, które „żywią się jajami mniejszych, słabszych pobratymców, ale jednocześnie reprezentują przyjaźń i lojalność”, przy okazji recenzji książki „Czas na śmierć”. Oryginalny tytuł trzeciej części bestsellerowej trylogii Sarah A. Denzil to właśnie „Three for a girl”. Z całą pewnością nikt nie zaśnie podczas lektury, ale o ile nie chcemy śnić o brutalnych zbrodniach i kałużach krwi, lepiej nie czytać  „Czasu na śmierć” przed położeniem się do łóżka.

Więzienie Newmoor. Isabel Fielding jest szalenie niebezpieczną seryjną morderczynią, która „wygląda jak mizerota, jak niewiniątko. Ale w środku jest mroczna i pokręcona”, a Cassie Keats młodą aktorką, która ma ją zagrać w filmie kręconym przez reżysera Neala Forda. Kobiety spotykają się za murami więzienia, a sześć miesięcy później Isabel udaje się uciec. W tym samym czasie do Leah Smith, której cudem udało się wyrwać ze szponów Isabel, przyjeżdża aktorka Jess Hopkins i zostaje brutalnie zamordowana. Czy za śmiercią Jess stoi Isabel Fielding?

„Czas na śmierć” to trzecia – po „Morderczyni” i „Ktoś musi umrzeć” – książka z Isabel Fielding i Leah Smith. W pierwsze części trylogii nastoletnia Isabel została skazana za morderstwo i trafiła do szpitala psychiatrycznego, w którym pracę zaczęła właśnie Leah. To właśnie tam nawiązała się niezdrowa więź pomiędzy bohaterkami. W drugiej Leah otrzymała nową tożsamość, ale szybko przekonała się, że nie sposób uciec przed mroczną przeszłością. W „Czasie na śmierć” dochodzi do ostatecznej konfrontacji pomiędzy kobietami. Która z nich wyjdzie z niej obronną ręką? Nie na taki finał historii czekałam. Gdyby główną bohaterką książki autorka uczyniła Isabel – „nieustępliwą, pokręconą kobietę, która wygląda jak piętnastolatka, a zachowuje się jak Hannibal Lecter” – czytelnicy mogliby zacierać ręce, bo czekałaby ich pasjonująca, wbijająca w fotel lektura . Za każdym razem, kiedy akcja skupiała się na morderczyni, będącej „złem w czystej postaci. Pustym naczyniem wypełnionym przez Szatana”, historia nabierała rumieńców.  Niestety Leah, której Sarah A. Denzil poświęciła w „Czasie na śmierć” najwięcej miejsca, wypada na tle Isabel dość bezbarwnie. Jej rozważania zwyczajnie nużą i zamiast czytać o pracy na farmie i przepędzaniu turystów, wolałabym się więcej dowiedzieć o ”Einsteinach w dziedzinie posługiwania się nożem”. Zupełnie niepotrzebne były rozdziały pisane z perspektywy Toma – spowalniały akcję i nie wnosiły nic nowego do fabuły.

Czy miłość faktycznie „przychodzi z ciemności. Z bólu”? Do czego potrafi się posunąć człowiek, by chronić najbliższych? Czy istnieją ludzie, którzy przyciągają do siebie śmierć? To już ostatnie spotkanie czytelników z Isabel Fielding i Leah Smith. Fani autorki mogą się poczuć nieco rozczarowani, bo nie jest to tak trzymająca w napięciu powieść jak chociażby „Milczące dziecko”, ale i tak warto ją przeczytać, żeby dowiedzieć się, jak zakończy się historia „najseksowniejszej seryjnej morderczyni naszych czasów”.

 

Sięgnij także po inne książki thrillery i książki kryminały na stronie internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin