Recenzja książki “Daisy Jones & The Six” Taylor Jenkins Reid

Uwielbiany na całym świecie rock’n’rollowy band, tysiące fanów zszokowanych ich nagłym, niespodziewanym rozpadem i ta unikatowa biografia, która ma rzucić na sprawę nowe światło. A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że zespół Daisy Jones & The Six nigdy nie istniał. Pozostaje jedynie wymysłem autorki, w co naprawdę trudno uwierzyć czytając jej książkę, tak dopracowaną w każdym calu.

Daisy urodziła się wyjątkowa. Pragnęła sama wspiąć się na szczyt i zrobić wielką karierę, lecz jej oczekiwania nieco rozminęły się z rzeczywistością. Nagrała utwór z grupą The Six, coś zwyczajnie zaskoczyło i od tej pory pięli się wspólnie coraz wyżej, zdobywając sławę i rozgłos. Aż tu nagle przychodzi TEN dzień – 12 lutego 1979 roku. Ostatni koncert, koniec wszystkiego. Nie będzie już wspólnych wystąpień, grupa nie udzieli już żadnego wywiadu, poza tym jednym, który ma wyjaśnić, jak najbardziej obiektywnie, co zaszło i dlaczego ekipa się rozpadła.

Uwaga, mamy tu do czynienia z istną książkocepcją. W środku nie znajdziemy jakiegoś „tekstu właściwego”, całość jest podana w konwencji wywiadu, gdzie na zmianę przytaczane są wypowiedzi kolejnych osób, dotyczące poszczególnych zdarzeń z ery twórczości zespołu i z czasu po jego rozpadzie. Nie ma więc też jako takich dialogów, opisów przyrody, czy innych zwrotów akcji. Od początku wiemy, że dojdzie do rozłamu, a w zasadzie startujemy z książką od tego właśnie momentu, kiedy Daisy Jones & The Six już nie istnieje, mimo że ich hity wciąż królują na parkietach.

Poza tym na samym wstępie znajduje się wstawka „Od autorki”, ale nie Taylor Jenkins Reid, tylko fikcyjnej twórczyni biografii, z jaką przyjdzie nam się zapoznać. Muszę przyznać, że te szatańskie zabiegi zbijały mnie ciągle z tropu i kilkukrotnie upewniałam się, że Daisy to wyimaginowana postać. Ale to właśnie oddaje, jak dobra jest ta książka. Napisano ją w taki sposób, iż nie sposób pogodzić się z myślą, że nie można teraz ot tak wejść na Spotify’a i przesłuchać czegoś z repertuaru The Six. I jeszcze te zapewnienia nieistniejącej autorki o przeprowadzeniu możliwie jak najbardziej rzetelnego researchu, o próbie dokopania się do prawdy, przepytania jak największej liczby osób w sprawie zdarzeń sprzed lat… istny majstersztyk! To nie jakaś tam zwykła powieść, tylko małe arcydzieło, gdzie forma i treść idą ze sobą w parze.

Historia Daisy przypomina mi trochę literacką wersję „Narodzin gwiazdy”. Oba te twory mają ze sobą sporo punktów stycznych, ale przede wszystkim klimat jest dość podobny i to nie tylko ze względu na muzyczne aspekty. Obserwujemy rozwój artystyczny i zmieniające się relacje międzyludzkie, staczanie się i wychodzenie z dołka, miłość, nienawiść, a nawet zwątpienie. Całość, jak na pozorowany wywiad, wypada bardzo emocjonalnie, (ale też bez zbędnej przesady i patosu!). Naprawdę można się zżyć z tym zespołem.

O książce już jest głośno, czemu się wcale nie dziwię, dlatego pozostaje mi tylko przyłączyć się do tłumu wydającego z siebie na jej cześć ochy i achy. Niebanalna konstrukcja, ciekawy pomysł, coś, co znamy w nowej i odświeżonej formie – no czego chcieć więcej? Chyba tylko można prosić o więcej powieści pióra Taylor Jenkins Reid i za to trzymam mocno kciuki.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Daisy Jones & The Six” i inne książki Taylor Jenkins Reid znajdziecie w naszej księgarni.