Gabriela Gargaś

Recenzja książki „Dobrze, że jesteś” Gabrieli Gargaś

Czas Świąt Bożego Narodzenia, to również idealny czas na to, by znaleźć prawdziwą miłość… Już jakoś tak bowiem jest ułożony ten świat, że to właśnie w tej zimowej, grudniowej i mieniącej się światełkami scenerii miast i miasteczek łatwiej jest odnaleźć swoją drugą połowę, przeznaczenie i szczęście… O tym, czy ów scenariusz sprawdza się zawsze, opowiada piękna powieść Gabrieli Gargaś pt. „Dobrze, że jesteś”.

Czas przedświątecznych przygotowań, a w nim dwoje młodych ludzi, których dzieli niemalże wszystko, ale łączy samotność. Jednakże los sprawia, że właśnie spotykają się i nie mogą oderwać od siebie oczu – Zoja i Borys. Jednakże los, jak to los, lubi psocić…, i tym samy sprawia, że oboje muszą się pożegnać. Wówczas to składają sobie obietnicę, iż jeśli za dwa lata o tej samej porze roku nadal będą czuli to „coś”, spotkają się dokładnie w tym samym miejscu… Mijają dwa lata, Zoja przychodzi na ustalone miejsce, ale Borysa tam nie ma.

Najnowsza powieść Gabrieli Gargaś stanowi sobą klimatyczną, niezwykle intrygującą i zarazem emocjonującą historię o świątecznym uczuciu, które przybiera bardzo zaskakującą postać. To obyczajowa relacja o samotności, nadziei na miłość i losowych komplikacjach, jakie to stają na jej drodze. I jest tu szczypta komedii, nie brak kilku dramatycznych obrotów zdarzeń, jak i również nie zabrakło tej niezwykłej, świątecznej atmosfery oczekiwania na lepszy czas.

Fabułę opowieści wypełnia chronologiczna – aczkolwiek nie pozbawiona kilku zaskakujących retrospekcji, relacja o losach pary głównych bohaterów – rozpisana na dni, tygodnie, miesiące, a nawet i lata. To właśnie za jej sprawą poznajemy okoliczności pierwszego spotkania Zoi i Borysa, powody ich rozstania oraz pomysł na obietnicę ponownego zejścia dokładnie za dwa lata i dokładnie w tym samym miejscu. A potem…, a potem jest już przewrotna proza życia, wątpliwości i nadzieje obojga, kilka zabawnych, ale też i kila smutniejszych zbiegów okoliczności oraz finał, który pozostaje na długo w naszej pamięci. Trudno by było inaczej, gdyż jest to naprawdę udana, pomysłowa i klimatyczna historia.

Mamy tu absolutnie wszystko, czego tylko moglibyśmy od tego typu opowieści oczekiwać. Począwszy od barwnej, przekonującej do uwierzenia w nich i potrafiącej nas niejednokrotnie zaskoczyć pary głównych bohaterów  w osobach Zoi i Borysa, poprzez piękny, klimatyczny, w głównej mierze zimowy obraz naszego kraju z warszawską scenerią w tle, a skończywszy na idealnie zachowanych proporcjach pomiędzy magią obyczajowej literatury o miłości, a realizmem współczesnego życia. To właśnie te trzy elementy, podparte dobrym, pisarskim warsztatem Gabrieli Gargaś, decydują o wielkiej jakości tej książki.

Opowieść tę cenię oczywiście za wszystkie powyższe elementy, aczkolwiek również i za jeszcze jeden ważny punkt – sposób ukazania miłości, która nie od razu jest kolorowa, szczęśliwa i rodem niczym z baśni, ale właśnie skomplikowana, podatna na życiowe zawirowania i w dużej mierze zależna tak naprawdę od szczęścia i sprzyjających okoliczności. Dla mnie jest w tym prawda, szczerość i wielka inteligencja relacji, której nie mogę nie docenić. A wszystko to przekłada się następnie na wielką przyjemność, udaną rozrywkę oraz nasze pełne zaangażowanie w tę świąteczno-obyczajową historię. Oczywiście o klimatycznym wprowadzeniu w świąteczny nastrój, nawet nie muszę wspominać.

Powieść Gabrieli Gargaś pt. „Dobrze, że jesteś”, to bez wątpienia jedna z najciekawszych odsłon tegorocznej „świątecznej” oferty naszej rodzimej, obyczajowej literatury, To piękna książka o miłości, życiowych wyborach i przewrotności losu, która bawi, relaksuje ale też i skłania do wielu ważnych przemyśleń nad tym, co w życiu jest najważniejsze. Dlatego też z jak największym przekonań polecam i zachęcam was do sięgnięcia po ten tytuł.

„Dobrze, ze jesteś” oraz inne książki świąteczne znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Urszula Janiszyn