Recenzja książki Emilii Wituszyńskiej “Niebezpieczna gra”

Emilia Wituszyńska zadebiutowała poprzez publikacje swoich fanfiction na portalach społecznościowych, czym zyskała popularność. Niebezpieczna gra to jej pierwsza wydrukowana książka i trzeba przyznać, że pisarka zaliczyła bardzo udany start.

Książka opowiada o Weronice, policjantce wydziału kryminalnego, która przeżywa traumę po śmierci jej najlepszego przyjaciela, Michała. Kobieta po roku od tragicznych wydarzeń przypomina cień samej siebie. Z marazmu wyrywa ją jej przełożony, który przydziela jej niecodzienną misję – Wera ma się podjąć ochrony znanego aktora, przystojnego Przemysława Reja. Choć zlecone zadanie jest jej wybitnie nie na rękę, Wera musi zmierzyć się z nim, a także ze swoją przeszłością i bolesnymi wspomnieniami.

Po czasie okazuje się, że nic nie jest tym, czym wydawało się z początku, a cała sprawa sięga dalej, niż Wera mogłaby przypuszczać. Kobieta będzie musiała odpowiedzieć sobie na pytanie, komu tak naprawdę może zaufać.

Pełna skrajnych emocji opowieść nie pozwoli odłożyć książki do ostatniej strony. Historia potrafi zaintrygować, a także zaskakiwać. Największą zaletą książki są wyjątkowo realistyczne dialogi, pozbawione patosu i życiowych morałów, za to napisane z humorem wypadają bardzo naturalnie.

Warto podkreślić, że fabuła nie jest jednolinijna, autorka bawi się gatunkami przeplatając ze sobą sensację, romans i powieść psychologiczną. Pierwszy rozdział sprawia, że spodziewamy się skupienia uwagi na przeżyciach głównej bohaterki, jej zmaganiu się z przykrym zdarzeniem, upadku na duchu. Kilka rozdziałów później jednak mamy do czynienia z rozwojem relacji między bohaterami i środek książki przypomina ewidentnie romans. Zapominamy o traumie bohaterki i koncentrujemy się na losach zakochanych, ich wzajemnym docieraniu się i poznawaniu, a to tylko po to by na kilkudziesięciu ostatnich stronach zmierzyć się z zaskakującą intrygą, zdradą i serią ucieczek.

Trzeba przyznać, że cały czas mamy do czynienia z akcją, która nie staje w miejscu. Nie ma tu czasu na refleksje, liczy się działanie. Dzięki temu nie ma się ochoty odłożyć książki ani na chwilę. I choć pewne sprawy łatwo przewidzieć, to czytanie i tak sprawia niewysłowioną przyjemność. Bo w końcu nie zawsze w książce chodzi o głębokie przemyślenia i odnajdywanie prawd życiowych, ale też i o rozrywkę, umilenie sobie czasu przyjemną lekturą i oderwanie się od codzienności. I to właśnie w Niebezpiecznej grze znajdziemy. A także dużo więcej.

Na szczególe wyróżnienie zasłużyła sobie u mnie scena, w której ojciec Weroniki i Przemek stają w szranki w zawodach w piciu wódki. Była tak pełna humoru, tak dobrze poprowadzona i tak „prawdziwa”, że do tej pory na jej wspomnienie nie mogę pohamować śmiechu. Pozostałe dialogi również trzymają poziom, dobrze też odzwierciedlają charakter bohaterów. Także ich reakcje i zachowania nie są sztuczne, jak to czasami w książkach bywa, a nad wyraz przypominają ludzką codzienność. Gdyby z fabuły usunąć kilka ostatnich rozdziałów, to mielibyśmy wciąż do czynienia z wciągającym romansem czy powieścią obyczajową. Tym bardziej autorce należą się brawa, ponieważ jej utwór można uznać za uniwersalny i dostosowany do szerokiego grona odbiorców. Ale o tym warto już przekonać się samodzielnie.

Myślę, że warto Niebezpiecznej grze dać szansę, zwłaszcza, że – jak jeszcze raz podkreślam – trzyma ona bardzo wysoki poziom jak na debiut literacki.

“Niebezpieczną grę” i inne książki new adult znajdziesz w księgarni selkar.pl.