ksiażki thrillery

Recenzja książki „Fotografka” Mary Dixie Carter

„Ludzie tacy jak ja tworzyli wygodne dla siebie historie, żeby przysłonić nimi prawdziwe wydarzenia. Bo te prawdziwe zaprowadziłyby ich prosto do piekła”. Jedno zdjęcie mówi czasami więcej niż tysiąc słów. Bohaterka „Fotografki” Mary Dixie Carter nie przygląda się biernie rzeczywistości, a zręcznie nią manipuluje, by uzyskać oczekiwany przez klientów efekt. Woli „sama tworzyć chwilę” i postrzega „siebie raczej jako reżysera”, a nie cichego obserwatora. Co tak naprawdę widzimy na profesjonalnych fotografiach rodzinnych? Czy prawdziwe interakcje pomiędzy członkami rodziny w całkowicie naturalnych sytuacjach, czy może jednak piękną iluzję wykreowaną przez osobę skrywającą się za aparatem?

Delta Dawn, która mimo młodego wieku fotografią rodzinną zajmuje się już od prawie dekady,  ma wielki talent do uwieczniania na zdjęcia dzieci podczas ich przyjęć urodzinowych. Delta do perfekcji opanowała sztukę wtapiania  się w tło  i cieszy się dużą renomą wśród przedstawicieli nowojorskiej elity, bo potrafi „oddać życie, jakie chcieliby mieć i jakie im się wydaje, że mają. W większości wypadków tak nie jest i nigdy nie będzie”, ale „fotografie opowiadają im bajkę, w którą bardzo chcą wierzyć”. W życiu prywatnym wziętej fotografce układa się znaczenie gorzej – kobieta mieszka w wynajętym mieszkaniu tylko z kotką Elizą, bo niedawno rozwiodła się z mężem, który zabrał ich pięcioletniego syna Jaspera do Kalifornii. Wszystko zmienia się, kiedy Delta udaje się do „budynku z czerwonego piaskowca w tylu greckiego odrodzenia” na Brooklynie –  zachwycającego domu należącego do pary architektów: Amelii i Fritza Straubów, by zrobić zdjęcia na przyjęciu urodzinowym jedenastoletniej Natalie. Wnętrze i domownicy oczarowują ją na tyle, że kobieta zrobi absolutnie wszystko, by jej pierwsza wizyta w domu Straubów nie okazała się ostatnią.

Na okładce „Fotografki” Jennifer Hillier, autorka znakomitego thrillera „Ty będziesz następna”, przyrównuje powieściowy debiut Mary Dixie Carter do nagrodzonego Oscarem koreańskiego filmu „Parasite” i bestsellerowej powieści „Ty” Caroline Kepnes, na postawie której nakręcono popularny serial. Czy można sobie wyobrazić bardziej intrygujące połączenie? „Fotografka” zaczyna się naprawdę obiecująco. Młoda kobieta wkracza w życie na pozór idealnej rodziny, której członkowie przyciągają ją niczym magnes. Delta zafascynowana jest piękną i utalentowaną Amelią, czuje pociąg do jej przystojnego męża Fitza i zaprzyjaźnia się z jedenastoletnią Natalie. Z rozdziału na rozdział zauroczenie przekształca się w prawdziwą obsesję, tytułowa fotografka zaczyna podejmować coraz bardziej ryzykowne decyzje, by wreszcie całkowicie wyzbyć się wszelkich zahamowań. Nie polubiłam Delty, która nie cofa się przed wykorzystywaniem i krzywdzeniem innych, by tylko móc przebywać w towarzystwie Straubów, ale z zainteresowaniem czytałam jej przemyślenia na temat sztuki fotografii i przyglądałam się jej przy pracy. Niestety już samo zakończenie w żaden sposób mnie nie zaskoczyło. Naprawdę nie rozumiem, jak tak przebiegła, pilnująca się na każdym kroku bohaterka bez najmniejszych problemów owijająca sobie ludzi wokół palca mogła popełnić tak głupi błąd?

Książka Mary Dixie Carter mogła być hipnotyzująca opowieścią o kobiecie, która bezpardonowa wkracza w intymność pary nowojorskich architektów i zagłębia się „się w połączone osobowości tworzące wspólną, szerszą tożsamość, jaką była rodzina”, ale okazała się zbyt przewidywalna, by zachwycić i na dłużej zapaść w pamięć. Właściwie od początku wiadomo, do czego zmierza Delta, a czytelnik nie ma najmniejszych problemów z odgadnięciem skrywanych przez nią sekretów, ale mimo to „Fotografkę” czyta się całkiem przyjemnie. Jestem ciekawa kolejnej powieści Mary Dixie Carter, bo autorka ma ogromny potencjał i dużo dobrych pomysłów, więc warto zapamiętać jej nazwisko.

Książkę „Fotografka” oraz inne książki thrillery znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin