thriller

Recenzja książki „Gdzie jesteś, synku”?

„Gdy prawda wyjdzie na jaw, miasteczko już nigdy nie będzie takie same, ale sekrety mają to do siebie, że prędzej czy później zostają odkryte. Nieważne, jak głęboko je zagrzebiesz, jak dobrze je ukryjesz; zawsze zostają wykopane i ujawnione, a gdy już to się dzieje, wszystko się zmienia”. Autorzy kryminałów i thrillerów przyzwyczaili nas do tego, że nikt nie skrywa więcej mrocznych tajemnic od mieszkańców położonych na uboczu miasteczek. Nicole Trope zabiera czytelników na wycieczkę do Mount Watson w australijskich Górach Błękitnych. To właśnie tutaj przyjeżdża pewna rodzina z Sydney. Ich krótki pobyt szybko zamieni się w koszmar, a zrozpaczoną matkę jedenastolatka, który w środku nocy zniknął w buszu, będzie nurtowało jedno pytanie: „Gdzie jesteś, synku?”

Amber przeżywa trudnych okres. Chłopak ją rzucił, a ona wcześniej opłaciła ich wspólny wyjazd w Góry Błękitne. Młoda kobieta ostatecznie postanawia wyjechać sama. Podczas spaceru w buszu gubi drogę i przypadkiem trafia do innego domu wynajmowanego turystom. Drzwi są otwarte, więc Amber chodzi do środka i jej świadkiem dramatycznej sceny. Widok krwi i trzymanego w ręku noża wprawia ją w osłupienie, ale przerażonej kobiecie udaje się wydostać na zewnątrz i zadzwonić na numer alarmowy. Co się wydarzyło w domku, w którym przebywała trzyosobowa rodzina? Do czego doszło pomiędzy rodzicami Theo i co się stało z przerażonym jedenastolatkiem ze spektrum autyzmu?

„Gniew robi z ludźmi dziwne rzeczy”. Niektórzy sięgają po nóż i postanawiają sami wymierzyć sprawiedliwość. Co prawda wszystko zaczyna się od krwawej zbrodni, ale potem autorka skupia się już na poszukiwaniach chłopca, który „nie mówi, może też nie wiedzieć, że się zgubił. Nie reaguje na swoje imię”. Na szczęścia dla Theo nawet w na australijskim odludzie znajduje się ktoś, kto wiem, jak postępować z dzieckiem ze spektrum autyzmu. Ktoś, kto „woli trzymać się jak najdalej od miasteczka”, bo „zło przenosi się tam z pokolenia na pokolenie – tak po prostu jest”. „Gdzie jesteś, synku?” to przede wszystkim dramat rodzinny i to rozgrywający się na kilku płaszczyznach. Dzięki sprawnie wplecionym w fabułę retrospekcjom możemy bliżej przyjrzeć się codziennemu życiu rodziców autystycznego dziecka. Cały ciężar wychowania chłopca spada na matkę. „Wszyscy chcieli od niej więcej, ale Theo zabierał wszystko, co miała, włącznie z miłością”, więc Cecelia nie poświęca wystarczająco dużo czasu starszej córce Kaycee i nie dostrzega, że dziewczyna kompletnie się pogubiła. Od kiedy na świecie pojawił się Theo „jej życie ze spokojnego i poukładanego, gdzie rodzice poświęcali jej uwagę, zmieniło się w życie pełne chaosu i bałaganu”. Rozdziały pisane z perspektywy Theo naprawdę chwytają za serce, ale każdy z członków rodziny Somerton przeżywa osobistą tragedię. Czy wydarzenia w Górach Błękitnych zbliżą ich do siebie, czy doprowadzą do ostatecznego rozpadu rodziny?

Krwawy początek „Gdzie jesteś, synku?” sprawił, że zaczęłam się nastawiać na wywołujący ciarki na plecach thriller. Gdybym miała ocenić książkę Nicole Trope jedynie pod kątem tego, czy trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, moje ocena nie byłaby zbyt wysoka. Jeżeli ktoś liczy na wciągającą intrygę i nagłe zwroty akcji, to może się rozczarować, bo w„Gdzie jesteś, synku?” Nicole Trope skupia się przede wszystkim na ukazaniu rodziny z problemami, dla której kryzysowa sytuacja może się okazać szansą na nowy początek.

„Gdzie jesteś, synku” oraz inne książki thrillery znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin