Recenzja książki “Jadłonomia po polsku” Marty Dymek

Kuchnia polska kojarzy nam się ze schabowym w niedzielę na obiad, bigosem i aromatycznym rosołem. Niekoniecznie jednak na naszych polskich stołach musi królować samo mięso. Okazuje się, że schabowy może być z kalafiora, a gulasz po węgiersku zawierać boczniaki zamiast wieprzowiny. I oba te dania będą wspaniale smakować! Przepisy na takie cuda kulinarne znajdziecie w najnowszej książce Marty Dymek “Jadłonomia po polsku”, która wydana została na początku czerwca przez wydawnictwo Marginesy.

Marta Dymek od dziesięciu lat prowadzi bloga, na którym dzieli się z czytelnikami swoimi wegeprzepisami. “Jadłonomia po polsku” to jej trzecia książka. Pierwsze dwie to po prostu “Jadłonomia” oraz “Nowa Jadłonomia”, zawierająca garść roślinnych przepisów z całego świata. Miałam okazję wypróbować dań z każdej z tych książek, jednak to właśnie ta z nowymi odsłonami potraw kuchni polskiej najbardziej przypadła mi do gustu.

Przepisy podzielone zostały na sześć rozdziałów, a każdy z nich odpowiada innej porze roku. Mamy więc przedwiośnie, wiosnę, lato, jesień, przedzimie i zimę. Wszystkie przepisy zostały dopasowane do pory roku, w której się znalazły i bazują na produktach bezproblemowo dostępnych w danym sezonie. Nie zdziwi więc zapewne nikogo, że przykładowo wiosną otrzymujemy dania z nowalijkami, jesienią z grzybami, a zimą z fasolą i kiszonkami. To ciekawy i bardzo uzasadniony podział.

Marta Dymek serwuje nam niemalże 270 stron wypełnionych po brzegi jej autorskimi przepisami, do których mam zdecydowanie zaufanie. Widać, że receptury przygotowane zostały z uważnością i po prostu są sprawdzone. To niesamowite, jak wspaniale autorka połączyła ze sobą różne warzywa, smaki, przyprawy i stworzyła przepyszne i przepięknie wyglądające dania. Praktycznie każda potrawa została sfotografowana i to w taki sposób, że przez samo patrzenie na jej zdjęcie aż ślinka cieknie 😉

Dodatkowo aby jeszcze bardziej ułatwić nam gotowanie na początku znajdziemy garść naprawdę pomocnych porad. Jak przygotować grzyby, jak obchodzić się z aquafabą, czy też jak gotować warzywa strączkowe. Niby rzeczy banalne, ale kilka cennych porad naprawdę ułatwia działanie w kuchni 🙂 Do tego przy każdym przepisie znajduje się informacja, w jaki sposób można zamienić dany składnik w razie, jakby niespodziewanie nam go zabrakło, albo jak odpowiednio doprawić danie. Autorka wykonała za nas naprawdę dobrą robotę i zebrała do kupy mnóstwo pysznych przepisów, jak i cennych rad, jak gotować, aby było smacznie.

Jadłonomia po polsku

Wśród moich ulubieńców znalazły się trzy przepisy: wspaniale gęsta soczewicowa pomidorówka, potrawka z czerwonej fasoli i porzeczek oraz dynia z owocami pod kruszonką. Każde z tych dań to była istna uczta dla podniebienia. Poza tym są to takie połączenia smaków, na które sama bym chyba nie wpadła 🙂 Oczywiście w “Jadłonomii po polsku” znajdziecie wiele innych, innowacyjnych dań. Przykładowo tatar, ale z … kaszy jęczmiennej, zamiast wołowiny, albo aksamitny krem z fasoli i jabłek, czy też kotlety z kani. Na samą myśl o tych daniach aż robię się głodna 😉

Podsumowując “Jadłonomię po polsku” Marty Dymek polecam każdemu, nawet zatwardziałemu mięsożercy. Warto nawet raz na jakiś czas zrobić sobie przerwę od jedzenia mięsa i będzie to z pożytkiem zarówno dla naszego zdrowia, jak i planety. Przepisy zostały doskonale skomponowane, wszystko jest jasno opisane. Otrzymujemy ogromną dawkę wspaniałych wegańskich receptur, które bazują na łatwo dostępnych składnikach. Co więcej, ich przygotowanie zajmuje niewiele czasu. Wszystko zostało tak wyważone, abyśmy nie spędzili całego dnia w kuchni. Warto też zwrócić na bardzo ładne wydanie książki – twarda oprawa, kolorowe sznureczki-zakładki, piękne, kolorowe zdjęcia potraw. Nie pozostaje mi nic, jak tylko gorąco polecić “Jadłonomię po polsku” Marty Dymek. Naprawdę warto!

“Jadłonomię po polsku” i inne książki kucharskie znajdziecie na stronie naszej księgarni.