literatura kobieca

Recenzja książki „Kraina Spełnionych Życzeń” Joanny Szarańskiej

„Kraina Zeszłorocznych Choinek” ponownie otworzyła podwoje. W wyszorowanych na błysk wnętrzach warsztatu po świętej pamięci tatusiu zapachniało igliwiem i pomarańczami. Światełka w wąskich okienkach rzucały na ściany migające refleksy, w fotelu Józefiny drzemał kocur, a ozdoby świąteczne w najwymyślniejszych kolorach i kształtach pyszniły się na półkach, regałach oraz w wiklinowych koszach wymoszczonych miękkim sianem, oczekując na nowych właścicieli.” Sezon na świąteczne powieści obyczajowe należy uznać za otwarty. I chociaż za oknem białego puchu jak na lekarstwo, to już od połowy listopada półki w księgarniach uginają się pod ciężarem książek z choinkami, bombkami lub zasypanymi śniegiem chatkami na okładkach. Jak wśród tylu tytułów znaleźć coś naprawdę godnego uwagi? W zeszłym roku pozytywnie zaskoczyła mnie ciepła i zabawna „Kraina Zeszłorocznych Choinek” Joanny Szarańskiej, więc nie mogłam odmówić sobie przyjemności sięgnięcia po kontynuację perypetii mieszkańców malowniczych Świerczynek – „Krainę Spełnionych Życzeń”.

Do świąt Bożego Narodzenia zostało jeszcze trochę czasu, ale już trwają przygotowania do nachodzącej Gwiazdki. Józef ponownie otwiera swój magiczny sklepik, a Józefina wytrwale pracuje nad planem, dzięki któremu biznes jej brat odniesie wreszcie spektakularny sukces. Kiedy Józef niespodziewanie dostaje list z zagranicy i wyjeżdża ze Świerczynek, pieczę nad Krainą Zeszłorocznych Choinek ma sprawować jego siostra, dawna miłość i pewien psotny chłopiec. Brygida Franik bierze na siebie ciężar świątecznego przystrojenia rynku. Antek marzy o spędzeniu świat w towarzystwie obojga rodziców, a przed Dorotą wielkie zmiany – jej salon fryzjerki ma szanse stać się częścią popularnej sieci.  Helena próbuje na powrót odnaleźć się w miejscowości, z której przed laty wyjechała, w czym pomaga jej niezawodna Nina, nadal wzdychająca do mającego ją wkrótce odwiedzić Daniela. Danuta i Beata wciąż toczą boje o zeszyt z rodzinnymi przepisami. Tymczasem w miasteczku pojawia mający dar przekonywania Filip wraz z dwiema córki oraz tajemniczy przybysz, którego bardzo interesuje pewna bombka ze sklepu Józefa.

„Statystycznie rzecz biorąc, w okresie przedświątecznym klnie się najwięcej”, ale nie w świątecznych powieściach obyczajowych, w którym wszystko jest ładne, błyszczące i oblane tonami lukru. Pod tym względem „Kraina Spełnionych Życzeń” pozytywnie wyróżnia się na tle sezonowych tytułów. Mało tu romansu, chociaż taki wątek też się pojawia, ale w formie bardziej komediowej niż melodramatycznej, a więcej codziennych perypetii mieszkańców małego miasteczka. Radziłabym nie czytać drugiego tomu bez znajomości pierwszego, bo przy takiej liczbie bohaterów można się szybko pogubić. Podobnie jak „Krainie Zeszłorocznych Choinek” z największym zainteresowaniem śledziłam siostrzane potyczki  Danuty i Beaty, które tym razem rywalizują w zupełnie nowej konkurencji, ale również wciągnęłam się w uczuciowo-zawodowe przygody Doroty, która dokonuje przemyślnego aktu zemsty. Wyjątkowo nie przypadł mi do gustu wątek poważnie chorej dziewczynki i samo zakończenie. Odniosłam wrażenie, że autorka poszła po najmniejszej linii oporu i z sympatycznej opowieści zrobił się świąteczny wyciskacz łez. Raziły mnie też wypowiedzi występujących w książce dzieci, rozmawiających o „oddalaniu się od siebie” i „zapuszczaniu korzeni”.

„Jak cudownie było wrócić do Krainy Zeszłorocznych Choinek! Przebywać w miejscu pełnym zapachu igliwia,  imbiru, mandarynek, przyglądać się blaskowi bombek”. Drugiej części  nie czytało mi się tak dobrze jak pierwszej. Zabrakło mi humoru i odrobinki świątecznej magii, którą poczułam podczas pierwszej wizyty w Świerczynkach, ale jestem przekonana, że „Kraina Spełnionych Życzeń” zachwyci 99.9% czytelniczek, które po nią sięgną.

Książkę „Kraina spełnionych życzeń” oraz inne książki świąteczne znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin