Recenzja książki “Królowa lalek” Piotra Górskiego

Wszystko zaczęło się od „Kruka”. Pamiętam, że czytając tę książkę, pomyślałam, że oto na polskim rynku pojawił się kolejny utalentowany autor kryminałów. Potem sięgnęłam po „Gorszego” i zdziwiłam się, że Piotr Górski utrzymał wysoki poziom, jaki zaprezentował w debiucie. Kupując „Krewnych” byłam przekonana, że kolejne spotkanie ze Sławomirem Krukiem po prostu musi być udane. Nie pomyliłam się. Ale przy czwartym podejściu, czyli „Królowej lalek”, autorowi wreszcie musiała się podwinąć nogą, czyż nie? W końcu ile znakomitych kryminałów – i to pod rząd! –  może wydać jeden autor?

„Prawda jest czymś bardziej nieuchwytnym niż sny”. Na eleganckim przyjęciu bawi się śmietanka towarzyska Trójmiasta. Wśród zaproszonych znalazł się też ceniony psychiatra Tomasz Rudzki i jego młoda żona Lidia. Kiedy mężczyzna niespodziewanie opuszcza imprezę, jego małżonka kontynuuje zabawę, a potem wsiada do białego samochodu i odjeżdża w siną dal. Po kilku godzinach jej okaleczone ciało zostaje znalezione na poboczu. Morderca masakruje ofierze połowę twarzy. Jego tropem rusza podkomisarz Damian Paczulski, którym sam ma nie jedno na sumieniu, i komisarz Sławomir Kruk, który ma dwa zadania do wykonania – odnaleźć winnego zabójstwa Rudzkiej i sprawić, by Paczulski w końcu dostał to, na co zasługuje.

„Ktoś kiedyś napisał, że człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać. Och, pokonać człowieka można bardzo łatwo. Najpierw się go niszczy, a potem zostawia się go z jego własnymi myślami. I wtedy on pokonuje sam siebie”. W książkach Piotra Górskiego najbardziej podoba mi się, że są bardzo konkretne – bez żadnych ozdobników, rozbudowanych opisów, wielostronicowych rozważań bohaterów. Dzięki podzieleniu powieści na prawie sto króciutkich rozdziałów „Królową lalek” czyta się w ekspresowym tempie. Sama nie wiem, kiedy dotarłam do epilogu, bo wydawało się, że dopiero co otworzyłam książkę na stronie tytułowej, a tu proszę – już jestem na ostatniej stronie.

Akcja jest wartka, postacie wiarygodne, a autor nie sili się na wymyślanie niesamowitego i niewiadomo jak zaskakującego zakończenia, by za wszelką cenę wprawić czytelnika w osłupienie. Historia układa się w logiczną całość, Piotr Górski konsekwentnie prowadzi wątek kryminalny, przerywając co raz po raz osobistymi potyczkami komisarza Kruka, na czym książka zyskuje dodatkową głębię, a czytelnik lepiej poznaje bohatera i może mu z całego serca kibicować. Sławomir Kruk to zresztą jeden z ciekawszych policjantów, jakich spotkałam na kartach polskich powieści kryminalnych. Na pewno wyróżnia się na tle często papierowych śledczych, którym rozwiązanie zagadki pod koniec po prostu spada z nieba. W „Królowej lalek” mamy żmudne dochodzenie w sprawie morderstwa młodej kobiety, ciągłe mylenie tropów, sekrety z przeszłości, mijających się z prawdą świadków, a nawet pozbawionego skrupułów gangstera. Jedynie brazylijski wątek książki w ogóle mnie nie zainteresował. Może autor chciał zafundować czytelnikom trochę południowoamerykańskiej egzotyki, ale „Królowa lalek” nic by nie straciła, gdyby nie było w niej historii Kingi i jej podbojów. Za to bardzo polubiłam Kriss i mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję spotkać się z tą jakże ciekawą postacią kobiecą.

Czytanie powieści Piotra Górskiego trochę przypomina oglądanie dobrego serialu kryminalnego. Jeżeli ktoś nie zna wcześniejszych książek autora będzie miał problem z połapaniem się w niektórych wątkach, dlatego przygodę ze komisarzem Sławomirem Krukiem warto zacząć od „Kruka”. Czwarta odsłona – „Królowa lalek” –  to naprawdę bardzo dobry kryminał książka, i chociaż wydaję mi się, że stanowi najsłabszą część serii, to mimo wszystko jest o klasę lepsza od  produktów kryminałopodobnych, które okupują szczyty list bestsellerów.

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin