Recenzja książki „Krwawy rzeźnik” Petera Conradiego

„Był niczym narkoman, który zaczął od palenia trawki i skończył na braniu heroiny. Na początku wystarczyło mu patrzenie i dotykanie, ale z biegiem czasu pojawiła się potrzeba zadawania bólu i niszczenia”. Szesnastego października 1936 w niewielkiej wiosce Jabłuczne w obwodzie sumskim Ukrainy przyszedł na świat „jeden z najbardziej płodnych i jednocześnie nieprawdopodobnych seryjnych morderców” XX wieku. Peter Conradi postanowił przybliżyć czytelnikom postać Andrieja Romanowicza Czikatiły -„uwięzionego w uścisku obsesji żałosnego potwora” – i opowiedział jego historię we wstrząsającej książce zatytułowanej „Krwawy rzeźnik”.

Coraz więcej osób sięga po publikacje opowiadające o prawdziwych zbrodniach. Trwa  boom na seriale, filmy i książki spod znaku true crime. „Krwawy rzeźnik” to już szósta pozycja z niezwykle ciekawej serii „Filia na faktach”, jaką miałem okazję przeczytać, i najbardziej przejmująca. Kim naprawdę był Andriej Romanowicz Czikatiło? „Krwawy rzeźnik” składa się z dwudziestu rozdziałów. Pierwszy z nich przenosi nas do roku 1984, w którym to Czikatiło został zatrzymany i trafił za kraty.  Mogłoby się wydawać, że to koniec tej historii, ale nic bardziej mylnego. W kolejnych  rozdziałach cofamy się w czasie o ponad czterdzieści lat. Peter Conradi najpierw szczegółowo opisuje dzieciństwo i wczesną młodość Czikatiły oraz jego pierwsze nieudane kontakty z płcią przeciwną, a potem popełniane przez niego morderstwa i wewnętrzną przemianę z „ szalonego rzeźnika” w „chłodnego, wyrachowanego chirurga”. Ostatnie pięć rozdziałów poświęconych zostało działaniom podejmowanym przez organy ścigania, które ostatecznie przyczyniły się do schwytania „Rzeźnika z Rostowa”, analizie psychologicznej sprawcy oraz budzącemu ogromne emocje procesowi Czikatiły, który zakończył się w październiku 1992 roku. Książka Petera Conradiego nie jest tylko i wyłącznie przerażającym portretem człowieka,  dla któremu „dominacja i cierpienie innych, obserwowanie ich agonii dostarczało seksualnego spełnienia” i który „nie szukał żadnych specyficznych ofiar, tej lub innej płci. Jeżeli nawinęła się dojrzała kobieta, nie miał z tym problemu, podobnie jak w przypadku małych dziewczynek lub nastoletnich chłopców”. Autor poświęca dużo miejsca nakreśleniu tła społeczno –historycznego i próbuje znaleźć odpowiedz na pytanie, dlaczego Czikatiły nie złapano wcześniej i czy udałoby się go powstrzymać, gdyby nie zabijał na terenie ZSRR? „Dlaczego milicja spędziła tak wiele czasu, trzymając się złego kursu. Czy był to odizolowany przypadek niechlujnie prowadzonego śledztwa, czy też przejaw tego, w jaki sposób funkcjonował system ścigania przestępczości pod rządami komunistów?” . W Rostowie morderstwa były na porządku dziennym, bo jego okolice „miały najwyższy współczynnik zbrodni w kraju”, a co roku pozbawiano tam życia średnio trzysta osób. Śledczy mieli ogromny problem z identyfikacją ofiar, a „w mediach nie pojawiły się żadne sugestie, że w ZSRR działa seryjny morderca. Nikt nie ostrzegał młodych kobiet ani nie radził rodzicom, żeby pilnowali dzieci lepiej niż zwykle. Było to typowe podejście radzieckiej prasy”.

Doktor filologii i literatury rosyjskiej Andriej Romanowicz Czikatiło, syn prostego chłopa bez ziemi, okazał się bezwzględnym sadystą, tak „chłodnym i wyrachowanym, że potrafił zwodzić organy ścigania oraz instytucje prawne, zabijając raz po raz i nie zostawiając żadnych śladów”. Do tej pory nie wiadomo, ile istnień ludzkich miał na sumieniu „Rzeźnik z Rostowa”. Czikatiło został skazany za pięćdziesiąt trzy morderstwa dokonane na przestrzeni dwunastu lat, ale ofiar mogło być więcej. „Krwawy rzeźnik” to arcyciekawa i świetnie napisana książka, która wciągnie bez reszty nie tylko miłośników true crime, bo pozwala wejrzeć w umysł jednego z najokrutniejszych seryjnych morderców XX wieku.

Książkę „Krwawy rzeźnik” oraz inne książki literatury faktu znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin