Książka Las zaginionych

Recenzja książki „Las zagionych”

„Nagle rozległ się tętent kopyt. Ten odgłos zabrzmiał groźniej niż niedawny grzmot. Niepokojące było to, że koń galopował, a pod stajnię zawsze podjeżdżało się stępem. W każdym uderzeniu podków o ziemię dało się słyszeć popłoch wystraszonego zwierzęcia. Za chwilę zobaczyły czarną sylwetkę wierzchowca. Niósł na grzbiecie puste siodło”. „Las zaginionych” to trzecia powieść Agnieszki Pietrzyk, jaką miałam okazję przeczytać. Dwa wcześniejsze thrillery autorki („Nikt się nie dowie” i „Kto czyni zło” ) nie do końca trafiły w mój gust, ale cieszę się, że sięgnęłam po „Las zaginionych”, bo to ciekawie skonstruowana opowieść o tym, że „pozorowanie normalności tylko nawarstwia problem, potęguje emocje, aż te tłumione przez lata w końcu eksplodują”.

Park Krajobrazowy Wysoczyzny Elbląskiej wydaje się być idealnym miejscem do odbycia konnej przejażdżki, ale z pobliskiej stadniny wyruszą trzy nastolatki na koniach, a wracają dwie. Co się stało z Leną? Pytanie to nurtuje nie tylko rodzinę dziewczynę, ale też okolicznych mieszkańców, w tym lokalnego bogacza – Jakuba Małeckiego oraz jego żonę Dorotę. To właśnie dwie córki potentata na rynku spożywczym, Ewelina i Anita, towarzyszyły zaginionej w dniu jej tajemniczego zniknięcia. I nagle w domu Małeckich robi się„ jak w grobowcu, ponuro i cicho”, więc Jakub i Dorota zapraszają do siebie zaprzyjaźnione małżeństwo z dwójką dzieci. W związku Karoliny i Mariusza od dawna nie dzieje się najlepiej, a krótki pobyt w Kadynach ma być dla nich namiastką urlopu. Kiedy Karolina wyrusza na konną przejażdżkę i znika bez śladu, cień podejrzenia pada na jej męża, „bo winny jest zwykle ktoś z najbliższego otoczenia”…

Agnieszka Pietrzyk wrzuca nas w sam środek rodzinnego dramatu, a nawet dwóch. Małeccy wiodą beztroskie i dostatnie życie, ale wszystko zmienia się wraz ze zniknięciem Leny. Atmosfera w ich posiadłości staje się nie do zniesienie, a na jej poprawę ma wpłynąć przyjazd Iwaszynów. Mariusz i Karolina uchodzą za kochającą się parę, ale mają własne problemy, również finansowe, więc nie jest im łatwo odnaleźć się w domu majętnych przyjaciół. Wszyscy coś ukrywają, odżywają dawne urazy i wzajemne żale. W końcu „każda rodzina ma swoje tajemnice, które nie powinny wyjść na jaw, a milionerzy mają zapewne tajemnice większe niż zwykli ludzie i z większą zaciętością ich bronią”. Akcja powieści rozgrywa się w dwóch planach czasowych – współcześnie i piętnaście lat wcześniej. Na początku nieco dłużyły mi się fragmenty poświęcone dwójce młodych ludzi, którzy postanowili dorobić sobie latem, pracując na parkingu, ale ostatecznie okazały się niezwykle istotne dla zrozumienia postępowania bohaterów. Agnieszka Pietrzyk umiejętnie przeplata ze sobą wątki kryminalne i obyczajowe, a zakończenie naprawdę daje do myślenia, bo „nigdy nie wiesz, jak silny jesteś, dopóki bycie silnym nie stanie się jedynym wyjściem, jakie masz”.

„Nie wszystko da się kupić, a na pewnie nie świętego spokoju”. Napisanie trzymającego w napięciu i zaskakującego thrillera, to prawdziwa sztuka. Tym razem udała się ona Agnieszce Pietrzyk, która zafundowała czytelnikom nie tylko oryginalny twist fabularny, ale też dobrze przemyślaną intrygę. „Las zaginanych” jest zdecydowanie najlepszą książką autorki, jaką do tej pory przeczytałam. To wciągająca powieść o przemilczanych krzywdach, nieprzepracowanych traumach i pragnieniu zemsty, którą polecam nie tylko fanom gatunku.

Las zaginionych” i inne kryminały znajdziesz w asortymencie księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin.