Recenzja książki “Likwidator”

Dalekie podróże bywają męczące, czasami nawet niebezpieczne, a do tego wiążą się z konkretnymi kosztami – trzeba opłacić przeloty, noclegi, bilety wstępu do zwiedzanych obiektów, jedzenie, ubezpieczenie, wizy. Na szczęście dla wszystkich, którzy uwielbiają poznawać egzotyczne kraje, nie ruszając się z wygodnej kanapy, „wynaleziono” literaturą. Sięgając po „Likwidatora” autorstwa Kim Un-Su,  próbowałam sobie przypomnieć, kiedy ostatnio czytałam książkę koreańskiego autora? Odpowiedź mnie zdziwiła, bo okazało się, że po raz pierwszy mam przyjemność sięgnąć po powieść z odległej, nie tylko geograficznie, ale i kulturowo,  Korei Południowej.

Pierwszy, ale z całą pewnością nie ostatni.

„Likwidator” zachwyca od pierwszego rozdziału – w bardzo nietypowych okolicznościach poznajemy w nim głównego bohatera, niejakiego Resenga. To młody mężczyzna, który „dorastał w bibliotece, pętając się pod nogami płatnych zabójców, cyngli i łowców nagród”, a przecież „wszystkie nasze życiowe tragedie mają swój początek w miejscu, w którym stawiamy pierwsze kroki i niczym kiełkujące ziarno trafiamy na podatny grunt”. Resenga, podporę Psiarni i jej nadzorcy zwanego Starym Jenotem, obserwujemy podczas wykonywania kolejnych krwawych zleceń. Mimo młodego wieku, wydają się być on człowiekiem pozbawionym skrupułów, zimnym, wypranym z emocji i całkowicie amoralnym, ale to tylko pozory. Bohater para się zabójstwami na zlecenie, bo nie zna innego życia. Od wczesnego dzieciństwa był poniżany i przyuczany do zawodu. Codziennie ocierał się o śmierć, która „była tak cicha jak płatek śniegu, skradała się niezauważalnie niczym kot”. Aż pewnego dnia ginie najbliższy przyjaciel Resenga, w jego życiu pojawia się tajemnicza dziewczyna, a w głowie zaczynają się kołatać pytania, których do tej pory bohater nie miał odwagi sobie zadać.

Kim Un- Su stworzył powieść pod wieloma względami wyjątkową. Akcja rozwija się powoli, ale niesamowicie wciąga. Wbrew temu, co wyczytałam na okładce, nie określiłabym „Likwidatora” mianem thrillera, chociaż napięcia w nim nie brakuje. To niespotykana hybryda gatunkowa okraszona czarnym humorem: bezwzględny likwidator robi wszystko, by wrócić do domu na czas, bo musi nakarmić swoje ukochane koty – Stół i Lampę; ludzie świadomi, że za chwilę zostaną „zlikwidowani” wykazują się niezwykłą uprzejmością wobec swojego zabójcy, a cyngle spotykają się w zakurzonej bibliotece zarządzanej przez zezowatą bibliotekarkę!

Podczas lektury „ Likwidatora” czytelnik przeżyje mały szok kulturowy. Mentalność bohaterów, ich codzienne zwyczaje, obrzędy, podejście do śmierci, a nawet potrawy, które spożywają – wszystko do jest bardzo odległe od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. I przez to pasjonujące. Świat likwidatorów przeraża, ale też fascynuje, ponieważ „nikt nigdy nie znał całej prawdy (…), wszyscy unikali informacji, które nie były absolutnie konieczne. Im lepiej ktoś był zorientowany, tym łatwiej mógł zginąć. Niewiedza zapewniała przeżycie”, chociaż tak naprawdę „nie liczy się, kto strzelał, lecz kto kazał strzelać. Mimo to w długiej historii skrytobójstwa ani razu nie udało się wskazać żadnej z tych tajemniczych postaci”.

Autor nie ucieka od ważnych tematów, a rozważania wplecione w akcję niekiedy ocierają się o filozofię i metafizykę. Wystarczy wspomnieć fantastyczną przypowieść o niedźwiedziu polarnym, który jest niewolnikiem miejsca, w którym przyszedł na świat i przed którym nie ma ucieczki. Bohaterowie „Likwidatora” żyją w seulskim piekle, bo „czym jest prawdziwe piekło? Kiedy każdą chwilę twojego życia spowija nieprzenikniony mrok, kiedy nieustannie drżysz ze strachu, zastanawiając się, kiedy ktoś przyjdzie po ciebie, już jesteś w piekle i nawet o tym nie wiesz”.

Staram się nie oceniać książek po okładkach, ale cieszę się, że tym razem dałam się uwieść minimalistycznej, ale hipnotyzującej szacie graficznej „Likwidatora”. Powieść Kim Un- Su to prawdziwa literacka perełka, której lektura pochłonęła mnie bez reszty. Z niecierpliwością czekam na kolejne  książki autora. Mam nadzieję, że niedługo ukażą się na polskim rynku.

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin

“Likwidator” i inne książki thrillery znajdziesz w selkar.pl.