Książka biografia

Recenzja książki “Mademoiselle Coco” Michelle Marly

Blisko osiemdziesiąt składników, w tym m.in. bergamotka, neroli, ylang ylang, i brzoskwinia w nucie głowy, jaśmin, róża, konwalia i irys w nucie serca oraz drzewo sandałowe, wanilia, wetyweria, mech dębowy i  paczula w nucie bazy: oto najsłynniejsze perfumy na świecie – Chanel no 5. Jeżeli ktoś nie miał okazji ich używać, to przynajmniej o nich słyszał, a mówimy o zapachu, który powstał w latach dwudziestych ubiegłego wieku i przez blisko sto lat nie stracił na popularności. „Mademoiselle Coco” Michelle Marly to oparta na faktach powieść, która przybliża czytelnikom kulisy powstania tych ponadczasowych i drogich perfum, ale przecież „to, co najlepsze, zawsze musi mieć swoją cenę”.

Mamy rok 1919. W tragicznym wypadku ginie ukochany Coco – Etienne Balsan, zwany Boyem, z którym projektantka związana była od przeszło dziesięciu lat. Mimo iż para była ze sobą wyjątkowo szczęśliwa, majętny Balsan nie mógł sobie pozwolić na małżeństwo z pochodzącą z nizin społecznych Chanel, i poślubił kobietę ze swojej sfery. Zakochani snuli jednak wspólne plany na przyszłość, które przekreśliła nagła śmierć Balsana. Po utracie Boya Coco Chanel wpada w szpony depresji, ale może liczyć na wsparcie przyjaciółki – Misi Sert, która namawia zdruzgotaną projektantkę na wycieczkę do Wenecji. Tam w jej ręce wpada chusteczką skropiona perfumami stworzonymi specjalnie dla rodziny carskiej. To właśnie ten zapach postanowi odtworzyć Coco Chanel i „stworzyć Boyowi najwspanialszy pomnik. Pomnik miłości zaklętej w zapachu”.

Na polskim rynku ukazało się już kilka biografii Coco Chanel, bo jej życie „owiane jest wieloma legendami, z których większość ona sama zręcznie stworzyła i które po bliższym przyjrzeniu się mają niewiele wspólnego z prawdą”. To, co wyróżnia książkę Michelle Marly to fakt, że autorka skupiła się na zaledwie dwóch latach z życia ikony stylu. Akcja powieści zaczyna się od wypadku Balsana w 1919 roku, a kończy w 1922, tuż po zaprezentowaniu szerszej publiczności Chanel no 5. Warto zaznaczyć, że przez dwa opisane przez Marly lata Coco przeżyła więcej wzlotów i upadków niż większość kobiet przez całe swoje życie. Chociaż opis okładkowy sugeruje, że książka opowiada o powstaniu najsłynniejszych perfum na świecie, to jakby podliczyć strony poświęcone pracom nad Chanel no 5, pewnie nie wyszłoby ich więcej niż kilkadziesiąt, chociaż proces ten był długi i żmudny, bo „tworzenie zapachu przypomina układankę. Wciąż trzeba przestawiać poszczególne klocki do momentu, aż zaczną do siebie idealnie pasować”. Autorka skupia się przede wszystkim na opisaniu żałoby po śmierci Boya oraz romansów bohaterki – najpierw z Igorem Strawińskim, a potem z Dymitrem Pawłowiczem Romanowem. I wyszła z tego wciągająca i fascynująca historia kobiety, w której życiu szczególną rolę odgrywała „piątka”: zawsze piątego dnia piątego miesiąca Coco Chanel prezentowała swoją nową kolekcję i to piąta próbka perfum podana jej do powąchania stała się tą, którą dzisiaj znamy pod nazwą Chanel no 5.

Nawet jeżeli ktoś ma już w swojej biblioteczce biografię Coco Chanel, albo widział film z Audrey Tautou, to i tak przeczyta powieść Michelle Marly z wielkim zainteresowaniem, bo od historii, w której pojawia się i Picasso, i Niżyński, i Cocteau, i cała śmietanka towarzyska Paryża lat dwudziestych ubiegłego wieku, nie sposób się oderwać. „Mademoiselle Coco” to książka nie tylko dla kobiet zainteresowanych modą i zakochanych w perfumach w charakterystycznej buteleczce zwieńczonej korkiem w kształcie pociętego diamentu.

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin

“Coco Mademoiselle” i inne książki biografie znajdziecie w księgarni interneowej selkar.pl.