Recenzja książki “Masz wiadomość” Agaty Przybyłek

Portale randkowe to mocno niestabilny temat. Ile osób, tyle opinii. Myślę jednak, że trzeba wiele odwagi – lub szaleństwa – by założyć konto i klikać z obcymi ludźmi. Niby każdy umieszcza opis własnej osoby, ale na ile te dane są prawdziwe? To zupełnie jak wiara w reklamę – ciężko uniknąć zawodu. Bohaterka „Masz wiadomość” Agaty Przybyłek jest z tych odważnych, tudzież szalonych. Ustalić to można, czytając książkę. Ja skupię się na kwestiach, które pozwolą ocenić, czy w ogóle warto.

Julia ma 24 lata, mieszka w Gdańsku, jest na 5-tym roku filologii angielskiej, pisze do szuflady i marzy o założeniu rodziny. Niestety to ostatnie zdaje jej się co rusz wymykać z rąk. Gdy narzeczony odtrąca ją przed ślubem, dziewczyna zdaje się mieć dość. Jednak daje się namówić na założenie konta na portalu randkowym. Dokładnie tam poznaje Adama. Kogoś z równie ciężkim bagażem doświadczeń. Czy to zbliży do siebie tę dwójkę?

Historia pisana jest z dwóch perspektyw. Zazwyczaj podoba mi się takie rozwiązanie, ale tutaj było mi to zupełnie obojętne. Dlaczego? Nie znalazłam nic ciekawego w tej opowieści. Poczynając od długiego wstępu, na nijakiej treści kończąc. Uparcie doszukiwałam się jeszcze jakiegoś mocnego wątku, ale nigdzie go nie było. Autorka poszła w zupełnie nowym kierunku, inspirując się własnymi doświadczeniami. Ale, szczerze? Nie kupuję tego.

Najgorsza była dla mnie monotematyczność, wokół której skupiało się absolutnie wszystko. Mało tego, całość wypadła niczym opowieść fantasy. Czułam się jak na wykładzie. O ile początek jeszcze jako tako ciekawił, tak potem moja koncentracja słabła. Jakby wykładowca w ogóle nie modulował głosem i mówił o jednym i tym samym. Myślę, że wielu ta książka może się spodobać, ale mnie w ogóle nie przekonuje. Najlepsze było jednak na końcu. Ale czym są ostatnie strony w porównaniu z setkami poprzednich?

Podobnie było z bohaterami. Oni również nie przekonali mnie do siebie. Gdybym spotkała ich na swej drodze, najpewniej nasze drogi szybko by się rozeszły. Może dałabym szansę Adamowi, ale Julia nie miałaby szans. Jacyś tacy… nijacy. Można zrzucić to na zawirowania z portalem randkowym, niemniej tacy bohaterowie mnie nie intrygują. Totalnie zafiksowani, ze skłonnością do braku ostrożności. Poza dużą skłonnością do refleksji, nie wyróżniali się zupełnie niczym.

„Masz wiadomość” to pozycja pozbawiona drugiego dna, która rozczaruje oczekujących wielu wątków. Jest monotematyczna, w pełni skupiona na rozwijającej się znajomości internetowej. Jakby nie istniało nic innego. Jestem zawiedziona i rozczarowana. I jak szybko się czytało, tak szybko o niej zapomnę. Mam nadzieję, że to jednorazowa sytuacja, ponieważ Agata Przybyłek potrafi pisać naprawdę dobre, wartościowe książki.

Autorka recenzji: Daria Łapa

“Masz wiadomość” i inne książki Agaty Przybyłek znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.