książki Maxa Czornyja

Recenzja książki „Mord” Maxa Czornyja

„Czaszka mężczyzny pękła niczym jajko, którego skorupkę stłuczono ostrzem noża. Białe kawałki rozkruszonej kości odcinały się od niemal czarnej, zaschniętej krwi, a kilkunastocentymetrowy otwór odsłaniał uszkodzony mózg. Jego część wylała się i zbryliła na podłodze”. Na okładce najnowszej powieści Maxa Czornyja powinno się znaleźć ostrzeżenie, żeby nie zasiadać do lektury po obfitym posiłku, bo jest to książka dla ludzi o wyjątkowo mocnych żołądkach i nerwach ze stali. „Mord” to trzeci tom serii kryminalnej z komisarz Lizą Langer oraz błyskotliwym profilerem Orestem Rembertem. Pewnie zaprawieni w bojach czytelnicy, którzy przeczytali wcześniej „Ślepca” i „Grób”, nie będą zaskoczeni tym, jak makabryczna jest opowieść snuta przez Maxa Czornyja, ale mnie zszokowały już pierwsze strony. „Mord” to moje czwarte spotkanie z twórczością tego niezwykle popularnego autora, ale pierwsze z duetem Langer/Rembert. Czy „wszyscy mamy swoje rytuały, a najważniejszym z nich jest śmierć”?

W domku kempingowym na obrzeżach Gdańska Daniel Wilski i będąca w zaawansowanej ciąży Arleta Diak spędzają romantyczny wieczór przy świecach i butelce wina, kiedy znienacka słyszą pukanie do drzwi. Mężczyzna podający się za policjanta przekonuje Daniela, żeby wpuścił go do środka. Ponoć chodzi o zadanie kilku rutynowych pytań, bo w okolicy doszło do serii rozbojów, ale wieczorna wizyta niespodziewanego gościa kończy się tragedią. Wilski zostaje brutalnie zamordowany,  a jego partnerka poddana straszliwej torturze. Na miejscu zbrodni śledczy natrafiają na zabawkę, w której ukryto enigmatyczną wiadomość. Sprawą ma się zająć komisarz Liza Langer, którą wspiera Orest Rembert.  „Statystycznie motywy ekonomiczny oraz seksualny stanowiły blisko dziewięćdziesiąt procent bodźców popychających sprawców do popełnienia przestępstw. W pozostałym procencie mieściły się rozmaite przypadki, które z góry oznaczały większe problemy przy śledztwie”, a w wypadku dochodzenia prowadzonego przez Langer problemy piętrzą się w zastraszającym tempie.

Trzeci tom serii z komisarz Lizą Langer i psychologiem kryminalnym Orestem Rembertem to najlepsza powieść Maxa Czornyja, jaką miałam okazję przeczytać, i w ogóle mi nie przeszkadzało, że nie znam poprzednich części. Zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie tylko rośnie. Intryga jest dobrze przemyślana, a groza bije prawie z każdej strony. Zarówno zamieszczony na początku książki wiersz, jak i fragment z instrukcji pochodzącej z podręcznika L. Gugenheima sprzed ponad stu lat, dają czytelnikowi jasno do zrozumienia, z jakiego rodzaju kryminałem będą mieli do czynienia. Jest krwawo, jest brutalnie, momentami naprawdę obrzydliwie i odrażająco, a mimo to całość czyta się nadspodziewanie dobrze. Polubiłam Oresta, dla które „profilowanie to umiejętność rozpoznawania kolorów w całej gamie szarości”. Spodobała mi też Liza Langer tocząca boje z deszczowym psem, chociaż przez zbieżność nazwisk z czarnym charakterem z powieści Remigiusza Mroza chwilami miałam wrażenie, że czytam kolejną powieść najpopularniejszego polskiego pisarza, a nie pretendenta do tego zaszczytnego tytułu.

Do tej pory nie miałam szczęścia do książek Maxa Czornyja. Do gustu nie przypadł mi ani kryminał z serii z komisarzem Erykiem Deryło („Klątwa”), ani fabularyzowana prawdziwa historia seryjnego mordercy Jacka Underwegera, znanego jako „Dusiciel z Wiednia” („Jestem mordercą”), ani efektowny, ale kompletnie nieprawdopodobny „Terror”. Tym razem nie do trzech, a do czterech razy sztuka.  Absolutnie nie żałuję, że sięgnęłam po „Mord”,  bo to naprawdę dobry kryminał, który trzyma w napięciu, wciąga i przeraża.

„Mord” oraz inne książki Maxa Czornyja znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin