Książki young adult

Recenzja książki “Nocturna”

Gdy w książkowym świecie pojawiła się informacja, że jedno z polskich wydawnictw ma w planach wydać debiutancką powieść Mayi Motayne, reakcje były różne. Niektórzy naprawdę się ucieszyli, inni z kolei byli nieco zdziwieni – czemu ktoś pokusił się o wydanie pozycji, która poza granicami naszego kraju nie przyjęła się zbyt dobrze? Dosyć ryzykowne zagranie, aczkolwiek sama niejednokrotnie przekonałam się już, że chwilami nie warto ufać ocenom ze słynnego portalu Goodreads. Właśnie dlatego postanowiłam dać jednak szansę Nocturnie

Głównym bohaterem jest młody następca tronu królestwa Catallan, Alfie. Nigdy nie chciał zostać królem, ale gdy jego brat przepadł w tajemniczej otchłani, wszelkie obowiązki następcy tronu spadły na niego. Ten jednak pogrążył się w swego rodzaju marazmie, upojeniu alkoholowym i zaczął zgłębiać mroczną magię, aby znaleźć sposób na odnalezienie brata lub ewentualne przywrócenie go do życia. Niestety brak odpowiednich umiejętności i targające nim emocje sprawiły, że uwolnił ciemność zagrażającą całemu królestwu. A teraz trzeba stawić jej czoła…

Generalnie sam zamysł na fabułę i kreację świata był tutaj znakomity, ale niestety Nocturna to mocno niewykorzystany potencjał. Podobno mieliśmy tutaj mieć do czynienia z latynoskim klimatem i mocnymi nawiązaniami, o czym niestety dowiedziałam się jedynie z potencjalnych opisów czy recenzji zagranicznych. W trakcie lektury nie wyczułam tych elementów, jedyne co może być tego lekkim zarysem to magiczne zaklęcia wykrzykiwane w języku hiszpańskim. A sama magia? Zamysł był dobry – część zdolności to jakby coś, co z zasady przynależy do człowieka, część jednak to magia, którą trzeba zgłębiać. Niestety – nie wiadomo o niej nic więcej. Skąd się bierze, jak działa, czy w ogóle istnieje ktoś, kto wyznacza pewne granice. No i właściwie jakoś specjalnie nie zauważyłam, żeby ktokolwiek poza głównymi bohaterami się nią posługiwał, a podobno każdy miał mieć nadnaturalny dar.

Bohaterowie niestety również kuleją. Bardzo słaba kreacja Alfiego oraz towarzyszącej mu Finn, która jest złodziejką. Niby można dostrzec to, co autorka próbowała zrobić – stworzyć silną i hardą postać kobiecą, która nie stroni od sarkazmu i ironii, emanuje pewnością siebie i zadziornością. Nie do końca wyszło. A następca tronu? Snuje się z jednego miejsca w drugie, szuka wszędzie pomocy, ale sprawia wrażenie całkowicie nieporadnego. Ich zachowanie niejednokrotnie było nieroztropne i dzienne, słowne przepychanki momentami infantylne i żałosne, jakby robione na siłę. Nawet czarny charakter nie sprawiał wrażenia wyjątkowo złowieszczego i mrocznego!

Tempo akcji przypomina jakby sinusoidę – chwilami naprawdę sporo się dzieje, ale zdarzają się też chwile wytchnienia i spokoju (może nawet zbyt dużo). Teoretycznie pojawia się co nieco mrocznej magii i elementów – w końcu sam tytuł zobowiązuje, gdzieś tam to wszystko trzyma się razem, aczkolwiek jest to książka napisana w bardzo prosty i bezpieczny sposób. Typowe, schematyczne young adult z elementami fantastyki, aczkolwiek niektórych może zaciekawić fakt, że nie pojawia się tutaj cnotliwy romans. Mimo wszystko uważam, że Motayne mogła trochę bardziej zaryzykować – skoro wymyśliła już całkiem niezły zarys danej historii, to mogła nie powielać schematów. Zrobić coś naprawdę wystrzałowego.

Niestety, Nocturna to książka jakich wiele. Może nie jest wyjątkowo zła jak na debiut, ale po prostu nie niesie ze sobą nic nowego, zero urozmaicenia. Wydaje mi się jednak, że znajdzie się pewne grono odbiorców, którym ta historia, a nawet jej wykonanie, przypadną do gustu. Jednak czytelnicy, którzy poszukują czegoś nowego, świeżego, poczują rozgoryczenie i rozczarowanie.

Autorka recenzji: Magdalena Senderowicz

“Nocturnę” i inne książki young adult znajdziecie w księgarni internetowej selkar.p.