Książka Od pierwszych słów

Recenzja książki „Od pierwszych słów”

Kiedy pogoda nie zachęca do spacerów, warto zaszyć się pod kocem z książką. Ja wybrałam „Od pierwszych słów” Agaty Przybyłek. Jest to pierwsza część serii „W tajemnicy”. Obyczajówka zabarwiona elementami kryminału. Jednocześnie coś lekkiego, ale i sensacyjnego. Coś, co początkowo bardzo szybko chwyciło mnie za serce, ze szczególnym wskazaniem na Drogę Rozpaczy. Czyż nie brzmi ciekawie?

Rafał od kilku lat pracuje w agencji detektywistycznej ojca, który uznawany jest za najlepszego detektywa w kraju. Na ogół śledzi niewiernych małżonków, jednak ostatnio ojciec przydzielił mu sprawę, która dała mężczyźnie medialną sławę. Rafał poczuł wiatr w żaglach i z entuzjazmem przyjął teczkę, która opowiadała o znikających kobietach.

Amelia to poukładana młoda kobieta, która pracuje jako kelnerka w rodzinnej restauracji. Nie ma zbyt wielu znajomych ani drugiej połówki. Podziela jednak niepokój miejscowych odnośnie znikających kobiet. Dowiaduje się drogą pantoflową o przyjeździe prywatnego detektywa, ale czy zdoła on wytropić sprawcę?

Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na dwie perspektywy – raz jest to perspektywa Amelii, a raz Rafała. Bardzo lubię takie zabiegi, ponieważ dodają pewnego rodzaju dynamizmu. Ale czy w tym wypadku było to wystarczające? Niestety nie. O ile czytało się potwornie szybko, to kulejąca fabuła nie dawała o sobie zapomnieć.

Autorka bardziej skupiła się na relacji między dwójką bohaterów, spychając na dalszy plan wątek zabójstw. Dla mnie ogromny błąd. Jeśli zdecydowała się podjąć wątek morderstw, powinna poświęcić mu więcej uwagi. Znacznie, znacznie, znacznie więcej. Mało tego, poprowadziła go potwornie niezdarnie. Coś tam niby wspomina, ale robi to totalnie od niechcenia, a finał całej sprawy sprawił, że opadły mi ręce. Byłoby znacznie lepiej, gdyby tego wątku kompletnie nie było. Bo poczułam się, jakby podała mi pucharek pełen słodkości, po czym zabrała go po pierwszym kęsie. Ogromny niedosyt!

Trochę lepiej było w przypadku budzącego się uczucia pomiędzy Amelią i Rafałem, choć motyw ten nie przypadł mi jakoś do gustu. Głównie z uwagi na postać Amelii, która nie do końca wiedziała, czego chce. Interesujący za to okazał się Przemek, o którym nie mogę, a w zasadzie nie powinnam nic pisać. Jest to postać, która zwraca uwagę. Tylko tyle i aż tyle. Pokładam w nim wielkie nadzieje, jeśli chodzi o kolejne części serii.

Bohaterowie nie zachwycili, ale zupełnie inaczej było w przypadku opisów przyrody – głównie morza. Było w nich coś, co sprawiło, że uśmiechałam się pod nosem. Skromne, a zarazem przywołujące wspomnienia z wypadów nad morze. Agata Przybyłek sprawiła, że chciałabym się znaleźć w restauracji, w której pracuje Amelia. Sprawiła również, że chciałabym spróbować tamtejszych specjałów i pospacerować przy plaży.

Ale przyroda to nie jedynie, co podziwiałam w tej książce. Autorka pokusiła się o małą podpowiedź dla potencjalnych turystów, podając nazwę pewnego miejsca, które bardzo chciałabym odwiedzić. O czym mowa? Może niech to również pozostanie tajemnicą. Zdradzę tylko, że to miejsce naznaczone zębem czasu i z bogatą historią. Uwielbiam takie kąski w książkach, a pojawiają się niestety dość rzadko.

„Od pierwszych słów” to dopiero pierwszy tom, a został już wydany kolejny, który skupia się na siostrze detektywa. Czy sięgnę po niego? Tak. Mam jednak nadzieję, że będzie on bardziej konkretny. I że będzie jakoś zgrabniej się spinał i kończył, bo historia Amelii i Rafała przebiega i kończy się bardzo słabo. Żeby lepiej to zobrazować, posłużę się bardzo prostym porównaniem. Otóż kiedy uczeń zapomni napisać w domu opowiadania, może to zrobić na pięć minut przed zajęciami. Ale jest ogromna szansa, że będzie ono chaotyczne i niezgrabne. Taka też była ta książka. Choć płynęło się przez nią, zabrakło treści. Mam jednak nadzieję, że kolejny tom będzie inny. Lepszy.

Od pierwszych słów” oraz inne książki Agaty Przybyłek znajdziesz w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Daria Łapa