Książka Polscy terroryści i zamachowcy

Recenzja książki „Polscy terroryści i zamachowcy”

„Pomimo bowiem obiegowych opinii głoszących, że zawsze walczyliśmy z otwartą przyłbicą, a żadnego władcy nad Wisłą nigdy nie zamordowano, nasza historia nie różni się specjalnie od dziejów innych narodów. U nas także nie brakowało: skrytobójców, zamachowców czy terrorystów, a zbrodnia była normalnym narzędziem prowadzenia polityki”. Nawet ktoś, kto nie jest pasjonatem historii, na pewno słyszał o zamachach na arcyksięcia Ferdynanda czy prezydenta J.F.Kennedy’ego, ale co przeciętny Kowalski wie na temat podobnych aktów przemocy dokonanych przez jego rodaków? Wiele faktów przytoczonych w „Polskich terrorystach i zamachowcach” nie było mi do tej pory znanych, dlatego książkę Sławomira Kopera przeczytałam z dużym zainteresowaniem.

„Polskich terrorystów i zamachowców” podzieliłabym na dwie części. Pierwsze cztery rozdziały, które podobały mi się najbardziej, napisane zostały lekko i z humorem – oczywiście na tyle, na ile pozwalała na to tematyka. Śledzimy w nich nieudolne przygotowania do zamachów i zazwyczaj nieudane, często z absurdalnych powodów, próby ich przeprowadzenia. Pierwszy rozdział poświęcony został „terrorystom powstania styczniowego”. Dowiemy się z niego, kto stał na czele Sztyletników, ile ofiar na sumieniu mieli członkowie bractwa, czy bronią pierwszego wyboru był dla nich faktycznie sztylet zatruty strychniną oraz jaki związek z jednym z zamachów miał fortepian Chopina. Drugi rozdział opowiada o licznych nieudanych zamachach na Aleksandra II i wreszcie tym zakończonym śmiercią cara, dokonanym przez Ignacego Hryniewieckiego, który przeszedł do historii jako „pierwszy polski zamachowiec samobójca” Co ma wspólnego krótkowzroczność pewnej niewiasty z pośladkiem rosyjskiego generała? Dlaczego kiepskim pomysłem okazało się wysadzenie jadalni Pałacu Zimowego, a na Małej Sadowej lepiej było nie zaglądać do sklepu z nabiałem? W trzecim („Bomby i gorsety”) autor przybliża czytelnikom „historię jedynego zamachu w dziejach Polski, którego wykonawczyniami były wyłącznie kobiety. A właściwie dziewczęta”. Dowiemy się z niego, że lepiej nie chować naboi w szerokich majtkach, krwawe bywają nie tylko soboty, nie wolno niedoceniać niewiasty ze złamanym sercem, a fikcyjny ślub niekiedy może uchronić przed ekstradycją. W rozdziale czwartym autor ujawnia kulisy słynnego napadu na pociąg na stacji Bezdany koło Wilna, w którym udział brało aż czterech przyszłych premierów. Czy trudno się flirtuje z kobietą, mając pod ubraniem dwukilogramową bombę, a tabliczka czekolady może pokrzyżować plany konspiratorów? Od sto trzydziestej siódmej strony autor uderza w poważniejsze tony. Piąty i najdłuższy rozdział poświęcony został zabójstwu prezydenta Gabriela Narutowicza, a szósty to historia zamachu na Franza Kutscherę. „Cała akcja trwała dokładnie 100 sekund” i szybko stała się legendą. O polskich terrorystach, którzy dokonali zamachów na terenie USA przeczytamy w rozdziale siódmym. Autor przybliża w nim sylwetki Leona Franka Czołgosza, który strzelił do prezydenta Williama McKinleya, oraz George’a Metesky’ego, „Szalonego bombiarza”, który podłożył wiele ładunków wybuchowych w Nowym Yorku, mszcząc się w ten sposób na byłym pracodawcy. Dwa ostatnie rozdziały zostały poświęcone wysadzeniu w powietrze auli Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu oraz zabójstwu lidera południowoafrykańskiej partii komunistycznej Chrisa Haniego.

Historia nie musi być nudna. Przytoczone w książce Sławomira Kopera fakty są czasami tak niesamowite, że naprawdę trudno uwierzyć, że nie mamy do czynienia z fikcją literacką.
Czy można odpowiedzieć o wydarzeniach z przeszłości przystępnie, ciekawie i z humorem? Można, czego najlepszym przykładem są „Polscy terroryści i zamachowcy”. Polecam!

Polskich terrorystów i zamachowców” i inne biografie znajdziesz w asortymencie księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin.