Książka Reno. Gangsta Paradise

Recenzja książki „Reno. Gangsta Paradise”

Romans z motywem mafii zadomowił się już na polskim rynku wydawniczym, a po książki z tego gatunku sięga duża liczba czytelników. Co ciekawe jego popularność nie słabnie, mimo że przeglądając media społecznościowe wydawnictw czy blogerów, odnieść można wrażenie, że czytelnicy coraz częściej wyrażają swoje niezadowolenie, argumentując, jakoby romans mafijny dominował nad wszelkimi innymi romansami, które posiadają jakiś dominujący wątek, na przykład romanse biurowe. Etiologii tej nadzwyczajnej popularności doszukiwać można się długo, jednak nie sposób nie podejrzewać, że czytelniczki pokochały dominujących mafiozów za sprawą niezwykle popularnej serii „356 dni” Blanki Lipińskiej, która została wydana w 2018 roku i szybko stała się bestsellerem. Od tamtej pory miłośnicy romantycznych fabuł entuzjastycznie przyjmują kolejne książkowe nowości, gdzie najczęściej męski główny bohater jest bezwzględnym samcem alfa z mrocznymi tajemnicami, który pod wpływem miłości do protagonistki przechodzi przemianę.

Nazwiska autorki czytelnikom literatury kobiecej nie trzeba przedstawiać, bowiem Agnieszka Lingas-Łoniewska napisała i wydała około siedemdziesięciu pozycji, a pasjonaci jej pióra okrzyknęli twórczynię „dilerką emocji”. Jedną z najnowszych książek, jest właśnie powieść będąca przedmiotem tej recenzji, czyli „Gangsta paradise. Reno” pierwszy tom serii o gangsterach i ich miłosnych perypetiach. Powieść rozpoczyna mocny, mroczny, bardzo tajemniczy prolog, który podzielony na dwie części przedstawia wydarzenia z perspektywy męskiej, jak i damskiej z wykorzystaniem zabiegu retrospekcji. Ta wstępna część powieści jest niesamowicie intrygująca, obiecuje czytelnikowi, iż znajdzie się w treści nie tylko wątek romantyczny, ale przede wszystkim zapowiada, że powieść będzie pełna dramatu, napięcia i akcji.

Główna bohaterka Maria Fratecka jest opiekunką małego Antosia Goli, który zmaga się z zespołem Aspergera. Zatrudnił ją ojciec chłopca znany w całym Wrocławiu wpływowy człowiek oraz miliarder — Leon Gola. Jak nietrudno się domyślić Leon ma niejedną twarz i równolegle z jawnymi interesami, prowadzi też te nielegalne, bardzo niebezpieczne. Blurb zdradza, że pewne wydarzenie, które miało miejsce pięć lat temu, odcisnęło piętno na przystojnym mafiozie. Od tamtej pory mężczyzna stara się żyć wyłącznie dla syna, który motywuje Leona do pracy i starań by jego egzystencja nie stała się jeszcze bardziej jałowa.

Kiedy w życiu panów Gola pojawia się młoda, pełna energii dziewczyna, wszystko mimowolnie się zmienia. Antoni darzy swoją osobistą opiekunkę i nauczycielkę prawdziwą sympatią, a jego tata, cóż… jest to bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać. Od pierwszych stron powieści czuć tajemnicę, autorka dawkuje czytelnikowi informacje o przeszłości bohaterów, potęgując tym zabiegiem rosnące podekscytowanie i zaintrygowanie. Niestety, w pewnym momencie niektóre wskazówki, czy mówiąc dokładniej — naprowadzanie czytelnika na odkrycie tajemnicy głównej bohaterki, następuje zbyt szybko i jest nadmiernie jednoznaczne; skutkuje to tym, że fabuła, choć dość ciekawa stała się przewidywalna. Co prawda, próżno szukać w „Gangsta paradise. Reno” schematycznego powielania wątków, które najczęściej przewijają się w literaturze romantycznej z motywem mafijnym.

W najnowszej powieści Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, nie ma tak zwanej „szarej myszki” i „złego chłopca”, choć pozornie mogłoby się wydawać, że tak właśnie będzie. Główna bohaterka ma jeden cel, którego realizację stawia ponad wszystko, nawet jeśli sukces miałby kosztować ją życie. Po zakończonej lekturze, kiedy analizowałam w myślach postać Marii, odniosłam wrażenie, że zbyt skąpo autorka przedstawiła wewnętrzny konflikt postaci. Bardzo brakowało mi większej liczby przejawów wewnętrznych rozterek, przemyśleń, wahań i wszystkiego tego, co towarzyszy człowiekowi, kiedy jego zamierzenia co do przyszłości po pewnym czasie nieco kolidują z tym, co ma miejsce rzeczywiście w teraźniejszości.

Leon Gola, pseudonim — Reno, to typowy męski bohater, który głęboko zraniony, nie potrafi pogodzić się z przeszłością. Efektem tego jest wewnętrzna udręka, która z zewnątrz objawia się tylko chłodem w relacjach z innymi i nadmierną ekspozycją własnej fizycznej siły. W ogólnym odbiorze postać jest dobrze zbudowana, ale podobnie do fabuły — jego decyzje, przemiana i cała ta otoczka „niebezpiecznego mafiozy”, jaką autorka starała się stworzyć — jest, niestety, przewidywalna. Na plus dla całej powieści, jest na pewno wykorzystanie wątku zaburzenia syna głównego bohatera. Nie można zaprzeczyć, że Agnieszka Lingas-Łoniewska włożyła w ten element budowania bohaterów i ich świata dużo pracy. Podczas lektury z zaskoczeniem odkryłam, że temat choroby chłopca nie został zepchnięty na bok, a przedstawiony został w sposób realistyczny, wyczerpujący i co ważne — autorka doskonale wplotła go w całą fabułę.

Ze swojej strony chciałabym jeszcze zwrócić uwagę, na doskonałych drugoplanowych bohaterów. Moją uwagę zaabsorbował w szczególności Katan, ochroniarz Reno i jego najbardziej zaufany współpracownik. Mężczyzna jest ogromną zagadką, ze specyficznym usposobieniem, który najprawdopodobniej dotknięty jest również jakimś zaburzeniem, o które co ciekawe, podejrzewali go również główni bohaterowie „Gangsta paradise. Reno”. Historia Katana i jak przypuszczam najlepszej przyjaciółki Marii, która również w części pierwszej wprowadziła swoim jestestwem sporo zamieszania i ubarwiła powieść, zostanie przedstawiona przez autorkę w drugiej części cyklu o gangsterach. Kolejny tom, zatem może być jeszcze bardziej atrakcyjny.

Zawsze, kiedy mam przyjemność przeczytania, a następnie stworzenia opinii na temat romansów, gdzie pojawiają się wątki erotyczne, staram się jakąś część swojej wypowiedzi poświęcić właśnie na ten element fabuły. Sceny seksu w literaturze, szczególnie teraz, kiedy pojawia się na rynku wiele powieści romantycznych, stanowią przedmiot dyskusji wśród miłośników literatury, pisarzy amatorów, czytelników, recenzentów i samych autorów takich książek. Zdarza się, że opisy aktów seksualnych czasem przekraczają granice dobrego smaku i wielu czytelników zarzuca autorom tworzenie tych wątków na wzór czytanej pornografii. Temat ten jest nadal kontrowersyjny, a każdy autor stara się znaleźć złoty środek, jeśli chce, aby w jego dziele sceny tego typu się pojawiły. Nie da się zaprzeczyć, że pobudzające wyobraźnię jest zbudowanie wątków erotycznych w taki sposób by opisy zawierały w sobie ogromny ładunek emocji. Agnieszka Lingas-Łoniewska stworzyła idealnie wyważone wątki miłości fizycznej między bohaterami. Połączyła w sposób czasem dosłowny, ale bardzo subtelny opisy fizycznych aktów z realistycznym oddaniem przeżyć, emocji, uczuć bohaterów.

Słowem podsumowania, „Gangsta paradise. Reno” to romans mafijny, który wprowadził nieco świeżości do tego gatunku. Mimo, że łatwo podczas lektury było domyślić się dalszego ciągu historii, tak jednak nie była to opowieść czysto schematyczna, do której w tej kategorii romansu czytelnik został przyzwyczajony. Zastosowane „plot twisty”, sprawiły, że z zaintrygowaniem pragnęłam brnąć dalej w opowieść o Marii i Leonie — dwójce ludzi, których wbrew pozorom więcej łączyło, niż dzieliło. Najnowsza powieść Agnieszki Lingas-Łoniewskiej posiada w sobie wiele puent, czy inaczej morałów. Zdradzić mogę, że to opowieść o kłamstwach, intrygach, o miłości mimo wszystko. Autorka zwraca uwagę, że czasem trzeba postawić wszystko na jedną kartę i odrzucając własną dumę po prostu wybaczyć, aby w końcu wyrwać się z matni wewnętrznych udręk i krzywd.

Ze swojej strony, powieść mogę polecić dla sympatyków literatury kobiecej z wątkiem mafijnym, którzy cenią sobie doskonałe sceny erotyczne, a przewidywalność fabuły nie stanowi dla nich problemu i nie odbiera przyjemności z lektury.

Rano. Gangsta Paradise” i inne romanse znajdziesz w asortymencie księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Sylwia Pokora.