Recenzja książki „Rozgrywka” Elle Kennedy

Są takie książki, podczas czytania których nieustannie zadajemy sobie pytanie: czy to w wszystko to tak na poważnie? „Rozgrywka” autorstwa Elle Kennedy z całą pewnością do nich należy. Od razu ostrzegam, że odpowiedź będzie (niestety) twierdząca. Ta historia nie jest próbą wyśmiania schematów, a sama w sobie stanowi żart, więc to, jak zostanie odebrana zależy tylko i wyłącznie od naszego indywidualnego poczucia humoru. Wydaje mi się, że do przebrnięcia przez nią potrzebne jest złapanie sporego dystansu i machnięcie ręką na różne nieścisłości. Stanowczo odradzam ją natomiast purystom językowym i poszukiwaczom drugiego i trzeciego dnia w utworze.

Jeśli chodzi o fabułę to w centrum zainteresowania znajdują się Hunter Davenport i Demi Davis. Oboje studiują w Briar, a tym, co ich połączy, jest wspólny projekt na psychopatologię. Jedno z nich ma wcielić się w tym celu w rolę pacjenta z wybranym schorzeniem, a drugie go zdiagnozować. Nie trudno przewidzieć, jak potoczy się ten wątek, a to z kilku powodów. Po pierwsze – ile razy widzieliśmy już ten schemat? Śmiem wątpić, że dla odmiany autorka pozwoliłaby swoim bohaterom zrobić zadanie domowe i odejść każdemu w swoją stronę, nawet gdyby czytelnicy o to błagali. Po drugie – Kennedy od lat tworzy romanse z udziałem sportowców, więc sam fakt, że Davenport jest hokeistą wiele mówi… No ale przynajmniej dzięki temu nikt nie kupi przysłowiowego „kota w worku”, więc jeśli tylko kogoś złapała chętka na zagłębienie się w opowieść o młodzieńczych miłostkach, wielkich ambicjach i chorych relacjach, to ta książka nada się do tego idealnie.

Najistotniejszym motywem tej powieści jest postanowienie Huntera o celibacie. Od kwietnia odgania się od dziewcząt, bo chce skupić się jedynie na swojej dyscyplinie. Już raz nawalił (a przynajmniej tak twierdzi) i nie pozwoli sobie na kolejny błąd. Plany krzyżuje mu jednak Demi, która swoją atrakcyjnością mocno go rozprasza. Myślę, że od tego wątku spora część starszych czytelników się odbije. Jest nieco dziwnie poprowadzony, a momentami odnosi się wrażenie, że autorka nigdy nie miała okazji, żeby porozmawiać z jakimkolwiek mężczyzną i przedstawia jedynie jakieś swoje szkodliwe wyobrażenia na ich temat. Ewentualnie możemy przyjąć, że to Hunter ma pewne zaburzenia, które wypaczają jego postrzeganie relacji rówieśniczych. Innych opcji nie widzę.

Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że powieść jest przeznaczona przede wszystkim dla późnej młodzieży, co nie znaczy, że Kennedy nie mogła postarać się bardziej tworząc kreacje bohaterów. W zasadzie pojedyncze postaci niczym się od siebie nie różnią, więc albo polubimy wszystkich, albo żadnego. Całość przypomina też łudząco serię „After”, bo tutaj również mamy zagubionego faceta próbującego pokonać swoje słabości i dziewczynę z przerostem ambicji, która go w ten czy inny sposób usidli. Są też problemy w związku, ekscentryczni przyjaciele i wymagający wykładowcy. Klasyka sama w sobie.

Literatura dla młodzieży rządzi się swoimi prawami. Fani klimatu amerykańskich uniwerków będą „Rozgrywką” zachwyceni, za to bardziej wymagający czytelnicy mogą się czuć rozczarowani brakiem głębi i jednowymiarowością niektórych bohaterów. Jeśli jednak ktoś lubi motyw bractw, rywalizacji międzyuczelnianej, całonocnych imprez lub samego hokeja, to z pewnością będzie się dobrze bawił, bo w tej książce jest tego pełno.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa