Recenzja książki “Ścigana” Tess Gerritsen

Twoje plany na sobotni wieczór? Włamanie do rezydencji angielskiego arystokraty! W końcu o pomoc błaga cię dama w opałach („Małe włamanko. Tylko o to proszę”), a ty jesteś gentlemanem w każdym calu i nie wypada ci odmówić. Plan jest prosty. Właściciel posiadłości zostaje wywabiony z domu zaproszeniem na przyjęcie zaręczynowe twojej siostry. Nie musisz się też martwić czujnym kamerdynerem Whitmore’em, bo akurat dostał wolne, więc niezauważony przez nikogo wspinasz się po pnączu wisterii. Smoking nie ułatwia ci zadania, ale i tak bez większym problemów dostajesz się do środka. Wydawałoby się, że najtrudniejsze za tobą i teraz już wszystko pójdzie jak z płatka, ale nic bardziej mylnego, bo przecież jesteś jednym z bohaterów książki „Ścigana” Tess Gerritsen i to dopiero początek twoich kłopotów.

Na pokładzie statku „Max Havelaar” dochodzi do wybuchu. Jednostka tonie, nie udaje się ocalić członków załogi, a cenny ładunek w postaci skrzyń z dziełami sztuki i precjozami, idzie na dno. Jakiś czas później Jordan Tavistock ulega namowom starej przyjaciółki i postanawia wykraść kompromitujące ją listy. Nie ma pojęcia, że jest jeszcze ktoś, kto w tym samym czasie włamuje się do rezydencji Guya Delancey’a. Ktoś, kto szuka czegoś znacznie cenniejszego od kilku karter z miłosnymi wynurzeniami znudzonej mężem kobiety. Drugi włamywacz jest gotowy na wszystko, by zdobyć Oko Kaszmiru.

Fani Tess Gerritsen będą w pełni usatysfakcjonowani, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. „Ścigana” to kolejna przezabawna lekka sensacja z wątkiem romansowym (oryginalny tytuł: „Thief of Hearts”!) , która wyszła spod pióra tej cieszącej się ogromną popularnością autorki. Już na początku lektury przeżyłam bardzo miłą niespodziankę. Okładkowy opis nie zdradzał, że w „Ściganej” ponowie spotkam się z bohaterami, których poznałam i polubiłam, czytając „Śladem zbrodni”. W tamtej powieści prym wiodła siostra Jordana, Beryl. W „Ściganej” to właśnie Jordan – wraz z przebiegłą amerykańską włamywaczką Cleą Rice –  tworzy pierwszoplanowy duet. On to angielski dżentelmen, który nie może sobie pozwolić na utratę przytomności, bo to zbyt zawstydzające. „A ona jest przestępczynią. Dwa różne światy”, a jednak ta dwójka znajdzie wspólny język i stanie w szranki z ludźmi pozbawionego skrupułów van Weldona. Clea Rice „mogłaby sto razy zmieniać nazwisko, farbować włosy na sto różnych odcieni, i ciągle musiałby oglądać się za siebie, zastanawiając się, kto czeka za plecami, aby ją zabić”. Była świadkiem zbrodni, ale nikt jej nie wierzy. Nikt poza Jordanem Tavistockiem, który potrafi zaatakować przeciwnika bokserkami w czerwone serduszka i wyjść z potyczki zwycięsko, ale „sprawa zatacza coraz szersze kręgi. To jest jak ośmiornica. Jej macki są wszędzie”. Pojawiają się coraz to nowi przeciwnicy, ale też tajemniczy anioł stróż, który podaje bohaterom pomocną dłoń, kiedy ci najbardziej jej potrzebują.

Lektura „Ściganej” to czysta przyjemność. Podczas pełnego wrażeń wieczoru spędzonego w towarzystwie Clei i Jordana nie nudziłam się ani przez chwilę. To najlepsza powieść Tess Gerritsen, jaką miałam do tej pory okazję przeczytać. Książka liczy zaledwie dwieście trzydzieści stron, a dzieje się w niej tyle, że gdyby nie talent pisarki do kondensowania akcji przy jednoczesnym unikaniu wszelkiej maści opisów i opowiadaniu historii głównie za pomocą dialogów, wątków i zwrotów akcji starczyłoby na co najmniej trzy razy obszerniejszą powieść. Warto rozpocząć swoją przygodę z twórczością Tess Gerritsen właśnie od „Ściganej” – z całą pewnością zachęci ona czytelnika do sięgnięcia po inne książki tej autorki.

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin

“Ściganą” i inne książki Tess Gerritsen znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.