Recenzja książki “Siedmiu mężów Evelyn Hugo”

Słyszałam ostatnio o głośnej powieści Taylor Jenkins Reid, „Siedmiu mężów Evelyn Hugo”. Był swego czasu ogromny szał na tę powieść, a ja, jako osoba, która nie lubi podążać za tłumem czekałam cierpliwie aż wszystko opadnie. Kiedy już tak się stało, mogłam w spokoju ducha zagłębić się w historię życia gwiazdy Hollywood. Jak udała się ta podróż? Przekonajcie się sami.

Powieść „Siedmiu mężów Evelyn Hugo” zaczyna się w miejscu, kiedy Monique, młoda dziennikarka, dostaje propozycję przeprowadzenia wywiadu z tytułową Evelyn Hugo – aktorką, która określana była mianem objawienia Hollywoodu. Jedynym warunkiem jest to, by Monique nie opublikowała rozmowy z aktorką przed jej śmiercią, a dopiero wtedy, kiedy ta umrze. Dziwna zachcianka? Być może, jednakże biorąc pod uwagę fakt, że Evelyn przez wiele lat nie udzielała żadnych wywiadów, to wydaje się ona całkiem normalna. Aktorka w ciągu swego życia miała siedmiu mężów, i to sprawia, że fani na całym świecie zastanawiają się: dlaczego? Co wydarzyło się w jej życiu, że zrobiła się z tego ogromna tajemnica. Kto był największą miłością życia aktorki. Wszystkiego dowiaduje się Monique w czasie ich rozmów.

Muszę przyznać, że bardzo sceptycznie i z ograniczonym zaufaniem otworzyłam tę powieść na pierwszej stronie. Wstęp wydawał się nieco za długi, choć jak się później zorientowałam, to szybko miałam za sobą już niemal sto stron! Jestem pod ogromnym wrażeniem, że powieść czyta się tak szybko, bo w ogóle się tego nie zauważa i nie kojarzę, żebym chociaż raz w trakcie czytania zerkała na dół strony, by sprawdzić, czy dużo jest już na liczniku. Po kilku godzinach byłam szczerze zdumiona, że jestem w połowie. Ta powieść czyta się sama, bo życie Evelyn jest ciekawe, lecz też i smutne.

Evelyn Hugo to wytwór Harry’ego Camerona, który „stworzył” ją i ozłocił. Dzięki niemu i jego wsparciu wyniosła się na szczyt i była najjaśniejszą gwiazdą Hollywood w latach 60 i 70. Byli bardzo bliskimi przyjaciółmi i to Harry wśród osób otaczających główną bohaterkę był tym, którego polubiłam najbardziej. Znał dobrze Evelyn, jej charakter, siłę i upór, jakimi się kierowała, ale też i ogromne pragnienie chronienia swojej rodziny za wszelką cenę. Dosłownie. Sama Evelyn Hugo to osobowość nieoczywista, tajemnicza, przepełniona sekretami, które w rozmowie z Monique wychodzą na światło dzienne. Autorka, Taylor Jenkins Reid, nakreśliła niejednoznaczną postać, która z jednej strony była dobra, a z drugiej zła; wszystko zależało od tego, w jakiej sytuacji znalazła się główna bohaterka i z jakim problemem się mierzyła. Co z tytułowymi siedmioma mężami? Każdy był inny i każdy dał Evelyn coś, na czym jej w danej chwili zależało.

Co mi się również bardzo podobało w powieści? Nakreślone tło Hollywod w latach 60 i 70 ubiegłego wieku. Dążenie gwiazd do osiągnięcia najwyższego wyróżnienia – Oscara, kręta droga do angażu w filmach, układy i układziki, zaaranżowane małżeństwa, by lepiej sprzedawać filmy, i głośne rozwody, by o gwiazdach nie zapomniano. Skądś to znamy, prawda? Obecne Hollywood bez choćby jednej gorącej ploteczki na dzień to nie jest Hollywood. Autorka bardzo dokładnie i szczegółowo opisywała plany bohaterów jak osiągnąć wyższą sprzedaż biletów do kina na dany tytuł oraz jak sprawić, by aktorzy dostali główne role w filmach. Odnoszę też wrażenie, że wiele z tych zagadnień sprowadza się także do seksu, jako środka dotarcia na szczyt i osiągnięcia najwyższych wyróżnień i zainteresowania reporterów. Nie od dziś wiadomo, że przez seks można dostać rolę, przekonując wpływowego producenta do zmiany aktorów.

Mądrość, jaka może płynąć z tej powieści jest taka, by się nie poddawać i podążać za swymi marzeniami. W przypadku Evelyn cena bywała czasami zbyt wysoka, jednak ona podejmowała się wyzwania i z chęcią płaciła, aby wynieść się na szczyt. Jest przykładem osoby, która bała się wielu rzeczy, jednak umiała słabość przekuć w siłę i wykorzystać czynniki zewnętrzne, by przeinaczyć prawdę. Efektem tego jest to, że świat zaczął kochać ikonę, ideał, nie znał zaś prawdziwej Evelyn. Przeciętni ludzie są tacy sami. Kreujemy się na kogoś innego, by świat nas kochał i adorował, by widział w nas kogoś wartościowego, zaś za zamkniętymi drzwiami swojego domu i sypialni mamy prawdziwe trupy w szafie, które uwolnione, rozsypałyby nasz wyidealizowany obraz.

Evelyn Hugo, gdyby istniała naprawdę, byłaby ikoną, najjaśniejszą gwiazdą. Gdyby istniała, jej życie byłoby wspaniałym materiałem na film, i powiem więcej – chciałabym zobaczyć ekranizację „Siedmiu mężów Evelyn Hugo”. Ze swojej strony chciałabym Wam gorąco polecić powieść Taylor Jenkins Reid, gdyż jest to co prawda historia wymyślona, o nieistniejącej aktorce, jednak odnosi się wrażenie, że żyła naprawdę, a jej historia będzie w sercach fanów na zawsze.

Autorka recenzji: Daria Łapa

“Siedmiu mężów Evelyn Hugo” i inne świetne znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.