książki historyczne

Recenzja książki „Sieroty wojny” Davida Lawsa

David Laws jest cenionym brytyjskim dziennikarzem i autorem poczytnych thrillerów. Jego pierwsza książka : “Munich: The Man Who Said No!”  zebrała bardzo pozytywne recenzje, a druga – „Exit Day” – powtórzyła sukces debiutu i otrzymała prestiżową nagrodę Yeovil Literary Prize. David Laws ceni twórczość Roberta Harrisa, Philipa Kerra oraz Kena Folleta, a zanim przystąpi do pisania, przeprowadza bardzo drobiazgowy research. Nie inaczej było w przypadku jego trzeciej powieści opartej na prawdziwych wydarzeniach, której akcja rozgrywa się w czasie II wojny światowej na terenie nazistowskich Niemiec. „Sieroty wojny” to historia ludzi żyjących w wyjątkowo trudnych czasach, w których „nikt nie mógł uważać się za pacyfistę” – nie „w obliczu zła, jakie demonstrował Hitler”.

Monachium, rok 1940. Claudia Kellner jest nauczycielką w miejscowej szkole. Lubiana przez uczniów młoda kobieta stara się żyć tak, aby się niepotrzebnie nie narażać, ale kiedy na ulicy podchodzi do niej wychudzona Lotti Bernstein z sześcioletnią córką Anną, powodowana odruchem serca Claudia postanawia pomóc uciekinierkom, mimo iż „ należały do potępionego przez Niemcy społeczeństwa, legionu zagubionych dusz, który zebrał, ukrywał się  potrafił jakoś przetrwać tuż pod nosem władz, chowając się po stodołach, piwnicach i zakurzonych strychach. Do nieoficjalnej grupy, czającej się tuż pod powierzchnią tego, co oficjalne”. Szybko okazuje się, że takich dzieci jak Anna jest znacznie więcej i ukrywają się w zaroślach nazywanych przez miejscowych Labiryntem. W tym samym czasie Brytyjczyk Peter Chesham – „żołnierz bez broni i możliwości siania zniszczenia”- przybywa do Monachium z tajną misją. Ma dokonać sabotażu ulubionego projektu Adolfa Hitlera, mając „do dyspozycji tylko jedno narzędzie – siłę perswazji”.  Kiedy drogi Claudii i Petera się przetną, Chesham stanie przed trudnym wyborem: dokończyć przydzielone mu zadanie, które może odwrócić losy wojny,  czy za wszelką cenę ratować życie dzieci ukrywających się w Labiryncie?

Uwielbiam powieści oparte na prawdziwych wydarzeniach, bo życie pisze najlepsze historie. David Laws buduje intrygę wokół planu Hitlera dotyczącego budowy ogromnych pociągów i specjalnej linii kolejowej, mającej pomóc mu szybciej opanować całą Europę. W „Sierotach wojny” śledzimy losy Brytyjczyka i Niemki, których na pierwszy rzut oka nie łączy absolutnie nic, ale oboje pod wpływem okoliczności przechodzą przemianę. Peter z nieodpowiedzialnego młodzieńca staje się prawdziwym asem wywiadu, a bierna do tej pory Claudia coraz bardziej angażuje się w pomoc dzieciom, które „straciły rodziców w obozach koncentracyjnych lub zwyczajnie się zgubiły i nie miał się nimi kto zaopiekować”, a z czasem zamieniły się w „małe dzikusy”, a wręcz „zwierzęta w dżungli”. Wątek Labiryntu jest naprawdę ciekawy, ale w połowie książki odniosłam wrażenie, że David Laws stracił nim zainteresowanie  i prawie cała jego uwaga  skupiła się na Peterze i jego szalonym, przywodzącym na myśl filmy o Jamesie Bondzie planie, a przecież „nawet najlepiej skonstruowany plan może nie przetrwać zderzenia z rzeczywistością”.

„Sieroty wojny” wyzwalają w czytelniku zaskakująco mało emocji. Nie poczułam strachu bohaterów, bo autorowi nie udało się oddać mroku i grozy tamtych czasów. Miałam nadzieję, że „Sieroty wojny” okażą się niesamowitą powieścią, która autentycznie chwyta za serce, ale dostałam dobrą książkę szpiegowsko-obyczajową z II wojną światową w tle. Sama historia miała ogromny potencjał i naprawdę wielka szkoda, że nie został on w pełni wykorzystany.

„Sieroty wojny” oraz inne ciekawe książki historyczne znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin