Terapeutka

Recenzja książki “Terapeutka” Bev Thomas

Bev Thomas pracuje na co dzień jako psycholog kliniczny i ma ponad 25 lat doświadczenia w pracy z różnego rodzaju przypadkami. Jej fascynacja pracą znalazła ujście w stworzeniu powieści, w której główna bohaterka wykonuje zawód psychoterapeuty, jednak mimo wielkiego uznania w tym środowisku, sama zmaga się ze sporym problemem i ma co nieco do przepracowania… Czy zatem na pewno powinna nadal mieć do czynienia ze swoimi pacjentami? Czy może najpierw powinna się skupić na przepracowaniu własnej traumy?

Trzeba przyznać, że debiutancka powieść Thomas ma wydźwięk mocno psychologiczny. Rzadko kiedy pojawiają się tutaj dialogi, bardziej jest to zagłębienie się w postać Ruth Harland, w jej przemyślenia, sposób bycia i pojmowania rzeczywistości. Na naszych oczach analizuje ona swoich poszczególnych pacjentów, ale również poddaje się swojej przeszłości – wspomnienie o zaginionym synu nie daje o sobie zapomnieć, a rana jest na tyle świeża, że Ruth wciąż tym żyje, chociaż teoretycznie powinna się z tym uporać. Przecież jako psychoterapeutka powinna wiedzieć najlepiej, jak sobie radzić w takich chwilach, prawda?

Jak widać nie do końca – dzięki takiemu sposobowi przedstawienia fabuły mamy możliwość poznania jej najskrytszych myśli i wspomnień. Dla pewnych osób będzie to dosyć ciężka kwestia do strawienia, taka forma poświęcenia się jednemu bohaterowi, taka rzadkość jeżeli chodzi o dialogi. Gdy na drodze głównej bohaterki pojawia się młody chłopak, który od dziecka zmagał się z obojętnością, a niedawno stał się ofiarą ludzkiej brutalności i agresji, kobieta dostrzega w nim swojego zaginionego syna. Mocno angażuje się w jego historię, przekraczając granicę relacji pomiędzy pacjentem a lekarzem, co prowadzi do opłakanych skutków.

Wydaje mi się jednak, że ta książka nie bardzo zasługuje na miano thrillera. Nie ma tutaj większego napięcia czy akcji. Jest bardzo spokojnie, momentami nużąco, bowiem autorka skupiła się tylko i wyłącznie na podejściu psychologicznym, na niczym więcej. To bardziej taka opowieść obyczajowa, mocno nakreślająca kwestię psychoterapii – jakby po prostu przelała całą swoją pracę na papier, jakby chciała pokazać, jak wiele może się dziać w głowie psychoterapeuty. I jestem przekonana, że wiele się dzieje – podziwiam tych ludzi, bowiem na pewno muszą oni tworzyć wokół siebie pewnego rodzaju tarczę, aby pozostać obiektywnymi w swojej ocenie i nie przyjmować do siebie wszystkich traum swoich pacjentów.

Do tej książki zdecydowanie nie można podchodzić jak do typowego thrillera psychologicznego. Jeżeli oczekujecie zastraszającego tempa akcji czy emocjonujących chwil typowych dla mocnych thrillerów, to ta pozycja was całkowicie rozczaruje. To przede wszystkim zagłębienie się w osobę psychoterapeuty, w sposób postrzegania przez niego świata, ale też ukazanie różnego rodzaju traum, które dla każdego są ciężkie do przepracowania. To spotkanie dwójki ludzi, którzy na swój sposób walczą z tym, co ich spotkało. To zaburzenie pewnej relacji, które nie powinno mieć miejsca. Na dobrą sprawę to mocno przygnebiająca historia, dlatego nie sprawdzi się u każdego.

Autorka recenzji: Magdalena Senderowicz