Max Czornyj

Recenzja książki “Terror” Maxa Czornyja

„Każdy był potencjalną ofiarą. Każdy mijany autobus, samochód i pieszy. Zamachowiec mógł uderzyć, gdzie tylko chciał, i pozostawić po sobie wyrwę jak niszczycielski meteoryt. Albo jak szalony doktor, który sięga w głąb piersi i wyrywa jedynie serce”. 2010: Moskwa. 2011: Oslo i Wyspa Utoya. 2015: Paryż. 2016: Berlin i Bruksela. 2017: Londyn. 2018: Strasburg. 2020: Wiedeń. To tylko niektóre zamachy terrorystyczne dokonane na terenie Europy w ciągu ostatniej dekady. Wydaje nam się, że żyjemy w kraju, w którym zagrożenie zamachami jest „znikome. Nie minimalne, ale znikome”. Czy jesteśmy przygotowani na ewentualność wystąpienia takiego ataku ? Czy służby i rządzący stanęliby w jego obliczu na wysokości zadania? Oto „Terror” Maxa Czornyja : przerażająca wizja „końca świata, jaki znamy”.

O piątej rano w Wielki Piątek, kiedy większość mieszkańców Warszawy jeszcze smacznie śpi, inspektor Adam Knap musi zerwać się z łóżka i gnać do stołecznej siedziby Centralnego Biura Śledczego Policji. Służby zostają postawione w stan gotowości. Człowiek przedstawiający się jako Ta’abbata Sharran przesłał im film, w którym grozi, że jeżeli trzej przetrzymywani za kratami mężczyźni – Muhmud Ibn Yusuf al Aswani, Fajsal ibn Husajn i Saif Udin – nie zostaną wypuszczeni na wolność, w Warszawie dojdzie do zamachu: zginą niewinni ludzie i „bruk pokryje morze krwi”. Adam Knap, nazywany przez współpracowników „jezuitą”, nie jest do końca przekonany, czy zagrożenie jest realne, ale jego wątpliwości zostają szybko rozwiane. Kiedy wybucha pierwsza bomba, rozpoczyna się dramatyczny wyścig z czasem. Czy Adamowi Knapowi i jego ludziom uda się powstrzymać zamachowca, zanim ten zrealizuje swój plan?

„Terror” to dopiero druga – po „Klątwie” – powieść autora, jaką przeczytałam, i po skończonej lekturze doszłam do wniosku, że albo mam straszliwego pecha i znowu trafiłam na słabszą pozycje tego niezwykle popularnego pisarza, albo inni czytelnicy dostrzegają w jego książkach coś, czego ja dotrzeć nie potrafię. Autor ma mnóstwo świetnych pomysłów, tego mu odmówić nie można, ale „Terror” czytałoby się o niebo lepiej, gdyby nie irytujący główny bohater. Adam Knap to „katolicki poczciwiec, który nie akceptował siły zła”. Dla niego „każda sprawa stawała się symboliczną krucjatą przeciwko złu i niesprawiedliwości”. Inspektor jak nie przełyka ciągnącej śliny, to dotykana noszonego w kieszeni Pisma Świętego. Podczas szturmy na potencjalną kryjówkę terrorysty krzyczy: „Wchodzimy! W imię Boga, wchodzimy!”, a kamizelki kuloodporne uważa za zbędne („Tarczą jest dla mnie Bóg, co zbawia prawych sercem”). Czy postać Knapa miała być w zamyśle autora karykaturą śledczego? Po prostu nie jestem w stanie brać tej postaci na poważnie.  Ale jest w „Terrorze” bohaterka, która mnie zaintrygowała, a mianowicie Greta Nawrocka, zajmująca się „rozszyfrowywaniem myśli i emocji człowieka na postawie jego głosu”. Fragmenty poświęcone analizie nagrań nadsyłanych przez zamachowca okazały się bardziej emocjonujące od rajdu Knapa ulicami stolicy. Dodatkowego plusa przyznaję autorowi za  kota Grety, który doznał traumy po spotkaniu z pekińczykiem sąsiadów. „Terror” czyta się w ekspresowym tempie, a na koniec Max Czornyj serwuje czytelnikom finał z gatunku „efektownie, ale kompletnie nieprawdopodobnie”.

„Terror” może się podobać, jeżeli ktoś szuka lekkiej rozrywki na letnie popołudnie, ale lepiej podczas lektury wyłączyć logiczne myślenie i po prostu dać się porwać historii.  Akcja pędzi z zawrotną prędkością, cały czas co się dzieje i praktycznie nie ma kiedy złapać oddechu, więc pewnie wielu czytelników przyjemnie spędzi czas w towarzystwie podążającego tropem nieuchwytnego terrorysty inspektora Adama Knapa.

“Terror” oraz najlepsze książki thrillery znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin