Recenzja książki “Topiel” Jakuba Ćwieka

W wyniku powodzi, która nawiedziła południową i zachodnią Polskę latem 1997 roku, życie straciło pięćdziesiąt sześć osób, a kolejne siedem tysięcy zostało bez dachu nad głową. Dwie fale opadów doprowadziły do wylania między innymi Odry i Nysy Kłodzkiej, zalany został Racibórz, Opole, Wrocław i niezliczona liczba mniejszych miejscowości. Straty spowodowane przez żywioł oceniono na ponad dwanaście miliardów złotych, a czterdzieści tysięcy osób straciło dorobek całego życia. „Topiel” Jakuba Ćwieka zabiera czytelnika do Głuchołaz, miasteczka na pograniczu polsko-czeskim, którego mieszkańcy szykują się do nadejścia fali powodziowej, i przedstawia dramatyczne wydarzenia sprzed dwudziestu trzech lat widziane oczami czterech nastolatków.

Koniec lipca 1997 roku. Józek przyjeżdża do Głuchołaz, by spędzić w nich wakacje i spotkać się z dawno niewidzialnym kuzynem. Darek przyjaźni się z nieobliczalnym Grześkiem, którego rodzinę dotknęła tragedia, oraz wychowywanym przez matkę Kacprem. Cała czwórka włóczy się po miejscowości szukając kłopotów. Poznajemy ich w momencie, w którym udają się na „akcję” wykradania, albo jak sami twierdzą – ratowania komiksów i gazetek idących na przemiał. Oczywiście nie wszystko idzie zgodnie z planem i tylko cudem amatorzy Batmana i Supermana nie kończą tragicznie. Tymczasem do miasta zbliża się wielka woda, a w domach chłopców rozgrywają się mniejsze i większe dramaty.

Na przyciągającej wzrok okładce najnowszej powieści Jakuba Ćwieka przeczytałam, że „Topiel” to „thriller obyczajowy i porywająca –  a momentami przerażająca – opowieść o przyspieszonym kursie dojrzewania”, i jestem w stanie się zgodzić tylko z tym ostatnim stwierdzeniem. Dreszczowiec powinien wywoływać w czytelniku silne emocji, a tutaj ich zwyczajnie zabrakło. Historia ani nie porywa, ani tym bardziej nie przeraża, bo co konkretnie było w niej takiego wstrząsającego? Gdyby „Topiel” opowiadała o dramacie powodzian, ludzi, którzy walczyli z żywiołem i przegrali, pewnie można by było określić ją mianem przejmującej, ale w książce Ćwieka powódź rozgrywa się gdzieś w tle.” Przemoczone ortaliony i foliowe płaszcze jednorazówki ocierały się o ceratowe kurtki i płaszcze, parasole zaciekle walczyły o przestrzeń powietrzną, a spod kapturów wyzierały twarze i ładne, i brzydkie, ale wszystkie znużone deszczem, szarością, rozczarowane cholernym latem”. Niby bohaterowie noszą paczki z Caritasu, niby cały czas czytamy, że zbliża się fala, ale autor skupił się głównie na opisaniu przeżyć czwórki bohaterów – ich kłopotach rodzinnych, rozterkach sercowych, koleżeńskiej rywalizacji, kłótniach i walce o przywództwo w grupie. Jest też trup, o którym dowiadujemy się z „luźnych kartek”. Ciało przeleżało dwa tygodnie w wodzie. „To był nadęty, niemal bezkształtny balon, pozbawiony oczu, ze skórą odłażącą jak ze sparzonego pomidora. Próbowali go ruszać, to im się rozlazł. Jelita odławiali siatką”. Od początku czytelnik wie, że ktoś zginął, ale nie wie kto i dlaczego. Kiedy poznałam w końcu rozwiązanie zagadki, byłam rozczarowana. Nie tylko wyjaśnieniem, ale też kompletnie niewiarygodną dla mnie motywacją bohatera. Może gdybym w latach dziewięćdziesiątych była nastoletnim chłopcem, „Topiel” bardziej trafiłaby w mój gust, a tak przez trzysta stron trochę się nudziłam, czekając aż wydarzy się coś wstrząsającego.

Wydawca oddał Jakubowi Ćwiekowi niedźwiedzią przysługę, określając „Topiel” mianem „zaskakującej mieszanki serialu „Stranger Things” i „To” Stephena Kinga”. Poprzeczka została zwieszona tak wysoko, że autor po prostu nie miał szansy do niej doskoczyć. Tak się składa, że jestem wielką fanką zarówno sztandarowej produkcji Netflixa, jak i książek mistrza grozy, więc sięgając po „Topiel” spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Liczyłam na wbijającą w fotel historię, a dostałam solidną  książkę obyczajową, która z całą pewnością spodoba się miłośnikom twórczości autora. Na koniec pozwolę sobie pogratulować Michałowi Pawłowskiemu projektu okładki i stron tytułowych – świetna robota!

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin

“Topiel” znajdziecie tradycyjnie w naszej księgarni internetowej.