dobry thriller książka

Recenzja książki “Ty będziesz następna” Jennifer Hillier

Ilekroć nie patrzyłam na okładkę „Ty będziesz następna” Jennifer Hillier, za każdym razem wydawało mi się, że mam do czynienia z jakimś romansem. I choć wiedziałam, że nic bardziej mylnego, nie potrafiłam się pozbyć tego wrażenia aż do samego końca lektury. Bo tak naprawdę to opowieść o czymś przykrym, czego nikt nie chciałby doświadczyć. O wydarzeniach, które mogą doprowadzić do szaleństwa.

Akcja dzieje się 14 lat po zaginięciu szesnastoletniej Angeli Wong, której szukało mnóstwo ludzi. Kim była szesnastolatka? Córką pracoholika, przyjaciela Billa Gatesa, i płytkiej materialistki, dla której ważniejsze od szukania córki było zachowanie miejsca w towarzystwie. Co zaskakujące, dziewczyna została odnaleziona kilometr od domu, a o jej śmierci wiedziała jej najlepsza przyjaciółka. Czy miłość do mordercy to powód, by skazać rodzinę ofiary na niepewność?

Od pierwszych stron czułam, że to jest coś, co sprawi mi dużo frajdy. To jedna z tych książek, która szczędzi czytelnikowi długich wstępów, od razu przechodząc do rzeczy. Mało tego, robi to w bardzo przystępny sposób. Bardzo mi się podobało, że autorka zdecydowała się popchnąć akcję i od razu wylądować rzeczone 14 lat później, nie prowadząc jednocześnie drugiej narracji. Byłoby pewnie ciekawiej, ale w tym wypadku w ogóle mi tego nie brakowało. Dlaczego? Czytało się po prostu dobrze. A jak sama fabuła?

Od samego początku czuć, że coś jest nie tak. To jak z intuicją. Podpowiada, by czegoś nie robić, bo to się może skończyć źle, a jednak się to robi. Tutaj było identycznie. I to przeczucie zachęcało do lektury. Chciałam się dowiedzieć, gdzie jest – przysłowiowy – pies pogrzebany. I o to chodzi w thrillerze. By nie chcieć się odrywać, a jeśli już się to zrobi, by chcieć wracać.

Ale w tym wszystkim jest też trochę kryminału. Jak zdradza opis okładki, mamy do czynienia z morderstwami. A skoro są ciała, jest i śledztwo. I tu do akcji wkracza Kaiser, detektyw, który zajmował się wspomnianą sprawą sprzed 14-tu lat. Postać nie tyle zagadkowa, co wzbudzająca poczucie litości. W pewien sposób niespełniona. Znacząca oraz irytująca. Jak na jednego z głównych bohaterów, było go troszkę za mało. Ale jest to też postać, która uratowała książkę, prowadząc sprawę popełnionych morderstw. Wprowadziła pewien powiew świeżości.

Niemniej jeśli ktoś oczekuje wielu zwrotów akcji, będzie zawiedziony. Choć czyta się płynnie i szybko, szokujące fakty nie wyskakują jak królik z kapelusza. Wręcz ich nie ma. Lektura jest niczym jazda wzdłuż plaży… przyjemna, choć po jakimś czasie monotonna. Brakuje wspomnianych już zwrotów akcji, jakichś mocniejszych wątków czy choćby jakiejś persony, która wprowadziłaby zamieszanie. Krótko mówiąc: brakuje dynamiki. I to jest mój największy zarzut.

Nieco mniejszy, choć równie ważny, to brak emocji. Kiedy sięgam po thriller, oczekuję niepewności, strachu, ogólnie niepokoju. W tym wypadku jedyne emocje to zainteresowanie. Bo czytało się bardzo dobrze. Ale nie o to chodziło. Miałam przewracać kartki z niepokojem, zapomniawszy o bożym świecie. Bardzo mi tego brakowało.

A zakończenie? No cóż. Tutaj się zadziało! Pewnie wielu je przewidzi, ale mnie się nie udało. Dlatego też zrobiłam wielkie oczy i mentalnie skinęłam głową autorce. To było to, czego tak bardzo mi brakowało – niepokój, ale przede wszystkim zwrot akcji. I to też sprawiło, że jednak jestem przychylna tej książce. Bo choć monotonna, to jednak ma w sobie coś, co urzeka. Ciężko mi to opisać słowami, ale czułam się przy niej odprężona. Pomijając brak adrenaliny, bardzo miło spędziłam z nią czas. A to dla mnie bardzo ważne.

“Ty będziesz następna” i inne książki thrillery znajdziesz na stronie internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Daria Łapa