Książki Ryszarda Ćwirleja

Recenzja książki “Upiory spacerują nad Wartą”

Dlaczego funkcjonariusze zawsze chodzą parami? Co należy rozumieć pod pojęciem socjalistycznej sprawiedliwości? Ile butelek wódki można kupić za szeleszczący banknot studolarowy? „Upiory spacerują nad Wartą”, pierwszy z serii neomilicyjnych kryminałów Ryszarda Ćwirleja, to nie tylko rozrywka na najwyższym poziomie, ale też ciekawe spojrzenie na pełne absurdów lata 80-te ubiegłego wieku. Czytelnicy, którzy pamiętają te czasy, pokiwają z uznaniem głową, zanosząc się przy okazji śmiechem. Młodsi amatorzy literatury sensacyjnej, którzy PRL znajdą tylko z filmów, książek i rodzinnych opowieści, podczas lektury będą się bawić równie dobrze, ale też przecierać oczy ze zdumienia i zachodzić w głowę, ile w tym wszystkim prawdy, a ile fikcji literackiej, bo „socjalizm, proszę pana, to najlepszy z ustrojów, lepszy nawet od chrześcijaństwa, bo Chrystus jedynie raz na jakiś czasu dokonywał cudów, a tu cuda są na co dzień.”

Poznań, lato 1985 roku. Z Warty wyłowione zostają zwłoki kobiety z odciętą głową. Makabryczne znalezisko budzi konsternacje stróżów prawa, bo „tu jest spokojny Poznań, a nie Ameryka. Przecież u nas się zabijają młotkiem, cegłówką albo butelką podczas domowej awantury. Tu zawsze są ludzie zabijani normalnie, z zazdrości czy z miłości albo za krzywe spojrzenie, ale nikt nikomu głowy nie ucinał”. Kiedy jakiś czas później przypadkowy rybak natrafia w wodzie na odciętą głowę, wydaje się, że śledztwo ruszy z miejsca, bo wreszcie będzie można zidentyfikować ofiarę. Nadzieje śledczych okazują się płonne. Pojawienie się głowy tylko komplikuje całą sprawę…

Przed przystąpieniem do pisania recenzji powieści Ryszarda Ćwirleja trzeba koniecznie przewertować słownik synonimów, bo ile razy można powtarzać słowo „rewelacyjna”?

A taka właśnie jest ta książka . I bohaterowie, i język, i sama zagadka kryminalna – wszystko dopracowane w najmniejszych szczegółach. Muszę jednak zaznaczyć, że  „Upiory spacerują nad Wartą” nie są pozycją odpowiednią dla zatwardziałych abstynentów. Od pierwszej do ostatniej strony bohaterowie na potęgę raczą się wódką sklepową i wytarzaną w niezliczonych poznańskich melinach, piwem – w pożądanych brązowych i znienawidzonych zielonych butelkach, a nawet budzącym wstręt prawdziwych koneserów ajerkoniakiem, bo przecież jajko zabija cudowny smak spirytusu. Czasami tylko milicjanci robią przerwę w gaszeniu pragnienia napojami wyskokowymi, by złapać groźnego bandytę, udać się do domu publicznego, albo wrzucić coś na ząb w lokalu wątpliwej kategorii. Chociaż trzeba pamiętać, że warto „wypić przed jedzeniem na lepszy apetyt, w trakcie jedzenia dla polepszenia trawienia i po jedzeniu, żeby się wszystko w żołądku ułożyło”. Piją przestępcy i przyzwoicie obywatele, młodzi i starsi, dyrektorzy i bezrobotni, studenci i funkcjonariusze, bo jak tłumaczy żonie chorąży Teofil Olkiwicz: „Człowiek musi się wtopić w społeczeństwo, żeby o społeczeństwo nie od razu zobaczyło, że ma do czynienia z milicjantem, bo inaczej by nigdy nikogo żaden policjant nie złapał na złym uczynku. Dlatego trzeba się zachowywać jak społeczeństwo, które pije, bo jak kto nie pije, to zaraz jest podejrzany, że donosi”.

Minęło właśnie dziesięć lat od kiedy po raz pierwszy przeczytałam „Upiory spacerują nad Wartą”. Drugie podejście było równie satysfakcjonujące, bo opowieść o milicjantach z Poznania jest tak uniwersalna, że w ogóle się nie starzeje. Wręcz przeciwnie –  jak dobre wino –  z wiekiem nabiera smaku. Bardzo się cieszę, że wydawnictwo Muza wydało książkę w nowej, zapewne bardziej atrakcyjnej dla potencjalnego czytelnika szacie graficznej, chociaż ja akurat od początku byłam zwolenniczką „komiksowych” okładek, które przyciągały wzrok i przywodziły na myśl kryminały z poprzedniego ustroju. Jestem wielką fanką Ryszarda Ćwirleja – jego poczucia humoru, stylu i wyczucia. Gorąco polecam wszystkie, absolutnie wszystkie powieści, które wyszły spod pióra tego niezwykle oryginalnego autora. a „Upiory spacerują nad Wartą” to lektura obowiązkowa dla każdego miłośnika kryminałów!

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin

“Upiory spacerują nad Wartą” i inne książki Ryszarda Ćwirleja znajdziecie w naszej księgarni.