książka fantasy

Recenzja książki “Warkoczyk” Justyny Wydry

To jedna z tych sytuacji, kiedy przypominamy sobie porzekadło „Nie oceniaj książki po okładce”. Pamiętam, że kiedy pierwszy raz przyjrzałam się „Warkoczykowi” i przeczytałam pobieżnie jego opis, byłam pewna, że mam przed sobą przedstawiciela literatury młodzieżowej. Spodziewałam się, jak potoczy się historia i już na wstępie zakładałam, które możliwe jej zakończenie jest najbardziej prawdopodobne. Justyna Wydra sprowadziła mnie do parteru już na pierwszej stronie. Nie jestem pewna, kiedy ostatni raz przeżyłam taki szok. Początek tak bardzo rozminął się z moimi oczekiwaniami, że skonfundowało mnie na kilka godzin. Książka zdecydowanie nie jest lekką młodzieżówką, przygodą w świecie fantasy ani przyjemną opowiastką o innym świecie. To brutalna, zaskakująca, nieprzewidywalna walka o przetrwanie. Dla bohaterów i czytelnika.

Główny wątek dotyczy losów Tesy, córki owczarza oraz Arta Syna Rybaka, przywódcy grupy zbójców. Akcja rozpoczyna się od wypadu łupieżczego ekipy Arta, skierowanego na zaręczynowy orszak. Bandyci mordują strażników, gwałcą kobiety, wykańczając je po kolei, a następnie okradają truposzy. Sam przywódca patrzy z boku na wszystkie te działania. Włącza się dopiero, kiedy podlegli wojownicy donoszą mu o narzeczonej, która uniknęła rzezi. Zgodnie z prawem ludzi gór, branki są przeznaczone dla króla i nie wolno ich tknąć. Mimo to Syn Rybaka przemocą zmusza kobietę do uległości, a potem zabiera ją ze sobą. Za ten czyn może mu grozić brutalna śmierć, dlatego mężczyzna musi przekonać Tesę, aby przed władcą skłamała, że sama chciała dołączyć do Arta. Tylko to pomoże zachować mu życie i wpływy.

W tym momencie dochodzimy do osoby Tesy, dziewczyny młodej, ale nad wyraz silnej i wytrwałej. To wspaniała postać, której kibicuję od początku. Zbójca odebrał jej wszystko poza godnością. Mimo, że się go boi, potrafi postawić na swoim. Podejmuje wiele działań, by umocnić swoją pozycję w nowej społeczności. Z ofiary, staje się panią swego losu. Justynie Wydrze bardzo dobrze udało się oddać rozterki bohaterki. Non stop stoi ona przed trudnymi wyborami, gdzie żadna z opcji nie jest w pełni satysfakcjonująca. Mierzy się z niejedną stratą i prosta kolejnym wyzwaniom dnia codziennego. Jest też mistrzynią realizowania długoterminowych planów, więc mam nadzieję, że kolejnym tomie mocno nas jeszcze zaskoczy. Trzymam po cichu kciuki za zemstę na ludziach gór za to nieludzkie traktowanie i przemoc.

„Warkoczyk” spisany jest w specyficznym, lekko archaicznym stylu. Przez to z początku może wydawać się cięższy, niż jest w rzeczywistości. Poza tym nie ma w nim prawie dialogów. Dominują opisy wewnętrznych przemyśleń i obserwacji, a przede wszystkim wywody na temat lokalnych zwyczajów. Pierwszy tom ma być zapewne wprowadzeniem do dalszych wydarzeń, dlatego autorka postarała się, żebyśmy dobrze pojęli kulturę górali (o ile da się umysłem okiełznać chaos).

Książka z początku wybiła mnie mocno z rytmu, zaskoczyła swoją brutalnością i okrucieństwem bohaterów. Okazała się jednak niesamowitą historią o poświęceniu, sztuce podejmowania trudnych wyborów i chęci życia. Zawładnęła moim sercem i umysłem. Cieszyłam się razem z Tesą z jej drobnych sukcesów, smuciłam i złościłam, kiedy doświadczała nieuzasadnionej brutalności. Wierzyłam w nią i nie zawiodłam się. Wydaje mi się, że nie potrzebowałabym nawet kolejnej części. Dla mnie „Warkoczyk” to dzieło kompletne za sprawą bohaterki, która udowodniła, że poradzi sobie, co by się nie działo.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Warkoczyk” i inne książki fantasy znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.