Okładka książki Wojownik Karola Bieleckiego

Recenzja książki „Wojownik” Karola Bieleckiego

Wszystko mi wychodziło. To jeden z takich meczów, kiedy czujesz, że jesteś w formie […]. Tak było do dziesiątej minuty. Wtedy, w tamtej chwili, wszystko się zmieniło.

Josip Valčić trafił mnie kciukiem w oko. Leżałem na parkiecie i od razu wiedziałem, że jest źle. Bardzo źle. Widziałem też minę stojącego nade mną lekarza. I przede wszystkim czułem, że z mojego oka wypływa nie tylko krew, ale coś jeszcze. Straciłem lewe oko. Wielu nie dawało mi szansy na powrót. Sam jej sobie nie dawałem, pogodziłem się z tym, że czas na nowy rozdział w życiu. […] Tak to sobie dość szybko wytłumaczyłem. Jeszcze szybciej jednak wstałem i podjąłem próbę powrotu. Musiałem, bo wiedziałem, że w przeciwnym razie po pewnym czasie będę żałował i robił sobie wyrzuty”. O niezłomności ducha, podnoszeniu się po upadku i realizowaniu marzeń pomimo przeciwności losu przeczytamy w biografii Karola Bieleckiego, zawodowego gracza w piłkę ręczną.

Niejednokrotnie zdarza się, że sportowcy, zabierający się za opisywanie historii swojego życia i kariery, nie potrafią usystematyzować pewnych zdarzeń. Wybielają się („W grze”), błądzą myślami („Myślę, więc gram”) oraz przywołują losowe wspomnienia, które nie zawsze powinny znaleźć się w książce („Ja, Ibra”). Cóż, nie każdy ma w sobie gen pisarza. Czasem nawet pomoc fachowca nie pomaga, bo w końcu można dodać parę przecinków i kropek, coś doprecyzować, coś usunąć, ale trudno powstrzymać człowieka przed przelaniem jakiejś idei na papier, jeśli poczuje on, że znalazł właśnie pole do wypowiedzi. Na szczęście Karol Bielecki swojej „władzy” nie nadużywa. Ba, wydaje się być niezwykle świadomy jako autor. Opowiada o tym, o czym czytelnik chce usłyszeć. Przekazuje emocje, które chcieliśmy poczuć. Daje nadzieję, której w jego historii poszukiwaliśmy.

Nie wypadałoby nie podumać choć chwilę nad okładką. Panu Andrzejowi Wiktorowi należą się zasłużone gratulacje, bo jego praca prezentuje się cudownie. Zdjęcie niezwykle wpasowało się w moją estetykę, wygląda, jakby lada dzień miało znaleźć się na jakiejś tematycznej wystawie w galerii sztuki. Poza tym oddaje w sposób niewerbalny historię Bieleckiego. Jest dopełnieniem jego spisanej opowieści. Swoistą kropką nad „i”. Oczywiście brawa także dla modela, ale ten człowiek do blasku fleszy już się raczej zdążył przyzwyczaić J.

Do stylu nie można się specjalnie przyczepić. Zakładam, że duże zasługi można przypisać w tym zakresie współpracy z Kamilem Wolnickim. Tekst jest spójny i szybko się go czyta. Całości dopełniają fotografie, zarówno zrobione w trakcie meczów, jak i bardziej prywatne, w tym także te z archiwum głównego bohatera.

Gdyby ktoś się zastanawiał, czy „Wojownik” jest czymś odpowiednim dla niego, to szczerze doradzam dać mu szansę. To dobra lektura dla fanów piłki ręcznej, a także sportu w ogólności. Dla osób szczególnie lubiących biografie znanych ludzi. Dla tych szukających dobrego poradnika motywacyjnego. Potrzebujących pozytywnego kopa, który pozwoli im walczyć z kłodami rzucanymi pod nogi przez los. Dla ciekawskich, zainteresowanych samą postacią Karola. I przede wszystkim dla tych, którzy lubią wciągające historie. Bo ta konkretna jest naprawdę niezła.

Recenzję podsumuję słowami siostry tytułowego wojownika: „Czasem szukam książek o rozwoju personalnym czy coachingu, a później myślę: po co ci to, masz przecież Bieleckiego”.

 

Wojownika” oraz inne pamiętniki i wspomnienia znajdziesz w księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Klaudia Sowa