Zaufaj mi jeszcze raz

Recenzja książki “Zaufaj mi jeszcze raz”

Szczerze żałuję, że przeczytałam tę książkę. A żałuję dlatego, że to już koniec! Moja przygoda z Pauliną i Igorem dobiegła kresu i jedyne, co teraz mogę zrobić, to czule się z nimi pożegnać. Będzie mi brakowało tego klimatu, humoru i dużej dawki wrażeń czy ciągłych zwrotów akcji. Pewnie każdy, kto tak jak ja przepadł już w pierwszym tomie „Czekałam na ciebie”, jest teraz wraz ze mną na dnie rozpaczy, że nie da się tego przeżyć znowu. Oczywiście można w kółko i bez końca czytać od nowa, ale to już nigdy nie będzie ten pierwszy raz. Sprawy nie ułatwia fakt, że przy prozie Krauze łatwo jest „odpłynąć” i że czyta się ją tak błyskawicznie.

W nowym tomie nasi bohaterowie pozostają w – tak to nazwijmy – pewnym konflikcie. Między parą wszystko dobrze się układało, miłość kwitła, aż do czasu, kiedy do redakcji wpadł mały chłopczyk i nazwał Igora tatusiem. Paula, nie czekając na wyjaśnienia, postanowiła się spakować, wyjechać z miasta na tydzień, żeby nabrać dystansu i pomóc ranom się zasklepić. Czuje się oszukana, a do tego wściekła, że dała się tak wykorzystać. Mentalne wsparcie zapewniają jej koleżanki i rodzina, którzy jednak wciąż wierzą w szczęśliwe zakończenie dla dwójki zakochanych. Istotne jest, czy Igor dobrze się wytłumaczy i czy zdąży na czas, bo Paulina właśnie poznała kogoś nowego…

Tak jak poprzednią, tak i tę część czyta się niebywale przyjemnie. Wątki nie są ciągnięte na siłę, każdy w końcu dostaje swoją puentę. Podsuwa się nam pewne tematy do przemyśleń nad kruchością i ulotnością życia, nad docenianiem prawdziwych, mocnych uczuć czy nad tym, ile daje nam wsparcie bliskich. Przede wszystkim po raz kolejny daje się nam do zrozumienia, że nie da się zupełnie wymazać przeszłości. Aby „pójść naprzód”  należy najpierw rozprawić się ze swoimi problemami, a już na pewno nie ukrywać ich, bo i tak w pewnym momencie wyjdą na jaw.

Miłym akcentem jest to, że wszystkie dobre uczynki Pauliny zdają się do niej wracać. Kiedyś to ona udzielała wsparcia innym, teraz odbiera to z nawiązką. Wspaniale czyta się o tym, jak życzliwość ludzka napędza sama siebie. Ogólnie książkę można określić mianem „pozytywnej”. Uczy, że ostatecznie wszystko, co nam się przytrafia jest darem, z którego powinniśmy nauczyć się korzystać. Ważne też, że nie zapomina się nagle o postaciach z pierwszego tomu, tylko zgrabnie przewijają się one przez całą historię. I dzięki temu mamy właśnie przyjemną opowieść z życia, a nie tylko obyczajówkę sztucznie nakręcającą akcję.

Na koniec chcę wyróżnić króciuteńki wątek z kupowaniem bielizny na prezent. Och, jak bardzo to było w punkt. W świecie pełnym filmów, książek i seriali pełnych scen, jak to facet kupuje swojej wybrance ponętny komplet, na coś tak świetnie oddającego realia nie udało mi się trafić. Wszystkie inne chowają się przy tej właśnie! Kto do niej dotarł, ten wie, o czym mowa. Więcej takich książek! Więcej takich wątków. Niby niezupełnie potrzebny jeśli chodzi o fabułę, ale jednocześnie taki, który obala pewne mity i utarte schematy. Krótko mówiąc Chapeau bas!

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Zaufaj mi jeszcze raz” i inne książki new adult znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl