Książka Zawsze będę Cię kochać

Recenzja książki „Zawsze będę Cię kochać”

„Zawsze będę cię kochać” Agaty Przybyłek to dziesiąty już tom cyklu „Bądź przy mnie zawsze”. Ale nie lękajcie się, każdy tom to osobna historia. Nie ma zatem obaw, że trzeba czytać od początku. Równie dobrze można zacząć od tego. Jednocześnie warto wspomnieć, iż jest to ostatni tom. Ale skupmy się na fabule, bo to o niej ma być mowa. A zatem, do brzegu!

Daria wyjeżdża, by przez kilka tygodni zaopiekować się dziadkiem chorym od dziesięciu lat na Alzheimera. Jej narzeczony nie pochwala tej decyzji, ale ostatecznie ma niewiele do gadania. Dziewczyna pakuje walizki i wyjeżdża. Ale opieka nad staruszkiem to nie jedyny powód. Daria potrzebuje bowiem chwili oddechu, by spojrzeć na swoje życie nieco z boku. Szczególnie chce pomyśleć o Kamilu, swym narzeczonym. Zaczyna się bowiem zastanawiać, czy naprawdę chce z nim być. I wtedy na jej drodze staje Paweł. Dawny znajomy, z którym całkiem dobrze się dogaduje. Którego wybierze?

Gdyby ktoś poprosił mnie o charakterystykę treści w kilku słowach, moja odpowiedź brzmiałaby: przewidywalna, monotonna oraz przesłodzona. Nie wiem, czy to wynika z braku pomysłu, czy chęci dokładnego rozwoju akcji, ale gdy minęłam setną stronę, miałam dość. Ile można czytać o tym, że na przykład ktoś kopnął piłkę, po czym ona się odbiła, znów ją kopnął, ponownie się odbiła… Naprawdę? Zwłaszcza, że w obwodzie były co najmniej dwa dobre tematy, a jeden bardzo poważny, który jakby nie istniał. I tutaj pojawia się kolejny zarzut!

Ja rozumiem, że na pierwszym miejscu miała być Daria, ale na Boga, jeśli opiekuje się ona poważnie chorym krewnym, to powinna zainteresować się nim nieco bardziej. I nie mam tu na myśli głównej bohaterki, ale autorkę książki. Bo nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że został zbyt mocno zepchnięty na margines. Owszem, gdzieś tam sobie był tuż obok, ale ledwie się pojawiał, od razu znikał. Troszkę mi się to gryzło i uwierało jak ten przysłowiowy kamyk w bucie.

Ale jeszcze bardziej uwierały mnie dialogi i chciałabym poświęcić im chwilkę. Były obrzydliwie przesłodzone i przez to sztuczne. Ja rozumiem, że uczucie rządzi się swoimi prawami i że zakochani nie mogą bez siebie żyć, ale nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że aż psują mi się zęby! Dawno nie przewracałam oczami podczas lektury, a robiłam to bezustannie. Stało się to dla mnie nieznośne do tego stopnia, że patrzyłam, kiedy wreszcie dobrnę do końca. Nie wiem. Jeśli ktoś potrzebuje tak ogromnej dawki miłości, z pewnością będzie bawił się dobrze. Ja zdecydowanie jej nie potrzebowałam.

I gdyby ktoś poprosił mnie choć o jeden plus, miałabym ogromny problem, a rzadko mi się to zdarza. Szczególnie, że nie tak dawno bardzo lubiłam twórczość Agaty Przybyłek. Być może wynika to z poruszanej tematyki, a być może problem leży zupełnie gdzie indziej. Bo jeśli ktoś w bardzo krótkim czasie wydaje mnóstwo książek, można pokusić się o postawienie zarzutu, że idzie się tu na ilość, a nie jakość. Ale to tylko moja refleksja.

Niestety nie będę miło wspominać tej książki. Głównie z braku kontrastów. Bo jak długo można jeść słodycze? Na bardzo długo będę mieć dość romansów i zauważyłam, że po lekturze moja psychika pragnie czegoś znacząco bardziej skomplikowanego – być może kryminału.

Czy polecam? Zdecydowanie nie. Natomiast zauważyłam w mediach społecznościowych mnóstwo pozytywnych opinii. To dowodzi, w jak różny sposób odbieramy słowo pisane. Dowodzi również, aby mimo wszystko czytać i przekonywać się osobiście. Negatywna opinia może okazać się dla nas zaskakująca i odwrotnie.

Zawsze będę Cię kochać” i inne romanse znajdziesz na stronie internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Daria Łapa.