Recenzja książki “ZdradzONA” Magdaleny Krauze

To już trzecia książka Magdaleny Krauze, z jaką mam do czynienia. Z radością oznajmiam, że „ZdradzONA” nie tylko nie odstaje poziomem od poprzednich, ale jest też jeszcze bardziej wciągająca, jeszcze obfitsza w humor i jeszcze trudniej przejść do porządku dziennego po jej przeczytaniu.

Tytuł nie pozostawia zbyt wielu złudzeń, co do treści. Nasza główna bohaterka – Joanna, będzie się mierzyć z prawdą o poczynaniach swojego męża, uczyć się żyć mimo bólu i podnosić po, jakże dotkliwym, upadku. Asia to zdolna pani architekt, której projekty spotykają się z uznaniem i  przynoszą jej coraz lepsze stanowiska w pracy. Nie oznacza to jednak, że to kariera jest dla kobiety najważniejsza – co to, to nie. Rodzina zawsze była i jest priorytetem. Jednak bycie matką i żoną to w zasadzie praca na pełen etat, zwłaszcza gdy nie ma się wsparcia ze strony drugiej połówki. Mąż Joasi, Robert, już od dawna wydaje się być dla niej obcym człowiekiem. Zamiast rozmów kierują w swoją stronę tylko pretensje i przytyki, nie spędzają razem czasu, jak dawniej i mimo prób nawiązania nici porozumienia ze strony Asi, oddalają się od siebie z każdym dniem.

Życzliwa sąsiadka, Ania, zauważa co dzieje się między małżeństwem czterdziestolatków. Podejrzewa, że w ich życie wkradła się niepożądana osoba trzecia. Za jej radą Joanna przegląda telefon Roberta. To, co tam znajduje, przewraca jej życie do góry nogami. Od teraz kobieta musi zdecydować, co począć. Może wybaczy i zbudują razem wszystko od nowa? Albo odejdzie, wyrzuci go za drzwi, odpłaci mu pięknym za nadobne? Warto przekonać się samemu.

Postać głównej bohaterki to wzór typowej Matki Polki. Przemęczona, spalająca się dla swojej rodziny, nie uświadczy nawet krzty wdzięczności. Więcej życzliwości doświadcza od koleżanek, niż własnego męża. Kiedy okazuje się, że została zdradzona, postanawia, że cokolwiek się stanie, będzie silna. Nie pozwala sobie na zbytnie rozklejanie się, w każdym razie nie przy świadkach. Stara się zachować klasę nawet wtedy, gdy stoi oko w oko z kochanką męża. Trudno jej nie polubić. Trudno jej nie kibicować. Ja całym sercem stałam za nią, kiedy wyrzucała obrączkę, szła przez ulicę z dumnie uniesioną głową i nie pozwoliła sobie się załamać.

Oczywiście w książce pojawia się sporo typowych dla Krauze pobocznych wątków i wszystkie razem, na czele z głównym, znajdują swój finał w ostatnim rozdziale, gdzie dostajemy iście molierowskie zakończenie. Naprawdę fantastyczna lektura – i to nie tylko dla fanów gatunku. Zwłaszcza, że autorka w nim nieźle pozamiatała. Kolejne jej powieści mogłyby robić za schemat dla poczatkujących pisarzy, do których już teraz wstyd byłoby Krauze zaliczać. Niech pisze tego więcej i więcej, bo stawia kolegom po fachu bardzo wysoko tę przysłowiową poprzeczkę. Ciekawa fabuła, pomysłowe dialogi, naturalność w zachowaniu bohaterów – to wszystko składa się na swego rodzaju doskonałość.

A! I jeszcze, choć dla niektórych może to się wydać trywialne, CO TO ZA OKŁADKA. Naprawdę ktoś się bardzo stara, bo „Czekałam na ciebie” czy też jej kontynuacja również zachwycały, ale to co się tu dzieje to ja nawet nie… W tym momencie do dzieło skończone, pełne. Cieszy oko, umysł i serce, więc żal nie mieć tej pozycji na swojej „półce chwały”.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Zdradzoną” i inna książki dla kobiet znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.