Książka Zrób ten zielnik

Recenzja książki „Zrób ten zielnik”

„Mówi się, że nie każdy ma rękę do kwiatów. Ktoś potrafi zasuszyć kaktusa albo utopić papirus. Ktoś inny ma „zielone palce” i każda posadzona nimi roślina na pewno będzie wspaniale rosła. Tak w Hiszpanii (dedos verdes, czyli zielone palce) oraz w krajach anglojęzycznych (green fingers, czyli ręka do roślin) mówi się o kimś, kto zwyczajnie ma dar i szczęście do roślin”. Ja niestety takie daru nie posiadam. Wręcz przeciwnie – jedyne rośliny, które są w stanie przetrwać pod moją opieką, to te wykonane z tworzyw sztucznych. Dlatego trochę z przekory, a trochę z ciekawości sięgnęłam po „Zrób ten zielnik” Łukasza Skopa, książkę dla wszystkich tych, którzy chcą odkryć fascynujący świąt roślin, poznać ich niezwykłe, niekiedy nawet magiczne właściwości, i „nie boją się ubrudzić rąk ziemią”.

Zielnik kojarzy mi się ze staromodnym kajetem, na stronach którego nasze babcie przyklejały zasuszone rośliny, starannie opisując każdy zdobyty okaz. Książka Łukasza Skopa to taki zielnik na miarę dwudziestego pierwszego wieku, wersja 2.0 – oryginalna, naszpikowana ciekawostkami i bardzo ładnie wydana. Nasza przygoda zaczyna się od szczegółowej instrukcji, jak z tej pozycji korzystać, a następnie sugestii, by wskazówki zignorować i zrobić wszystko po swojemu. Każdy z kilkudziesięciu fantazyjnie zatytułowanych (np. „Morwowy detektyw” czy „Komu w drogę, temu nasiona”) „rozdziałów” składa się z krótkiego, napisanego z humorem tekstu na temat konkretnej rośliny lub grupy roślin, strony z zadaniem do wykonania i kolejnej, którą trzeba samodzielnie zapełnić. Zadania różnią się stopniem trudności, czasem wykonania i miejscem, które będziemy musieli odwiedzić, aby znaleźć odpowiednie rośliny (las, park, łąka, ogród lub sklep). Niektóre naprawdę mnie rozbawiły, jak chociażby to, by w najkrótszą noc roku upleść wianek z przytulii czepnej, założyć go na głowę, nosić do późnej nocy, a potem schować pod poduszkę i „rano spodziewać się wielkiej miłości”. Z książki dowiemy się, jak samodzielnie wykonać doniczkę czy papierowego irysa. Znajdzie też w niej przepis pyszny koktajl pokrzywowy. Na ostatnich stronach autor zamieścił tabelkę z optymalnym czasem zbioru wymienionych w „Zrób ten zielnik” gatunków, szczegółowy plan wysiewów, miejsce na notatki i wklejenie ulubionych roślin.

O której godzinie otwierają się pąki kwiatowe wiesiołka dwuletniego? W jaki sposób niecierpek rozsiewa swoje nasiona? Czym są kolekcje karpologicze? Jakie jest prawdopodobieństwo znalezienia czterolistnej koniczynki? Dlaczego lepiej nie przytulać się do przytulii czepnej? Która roślina zakwita wraz z przylotem jaskółek, a usycha, kiedy te ptaki odlatują? „Jak nazywa się najsmutniejsza trawa w ogrodzie”? Do jakiego gatunku należą piekielnie trudne do wymówienia nasięźrzały, czy podejźrzony? Opadające liście którego drzewa pachną świeżo upieczonym piernikiem? Jak przygotować naturalne słomki do picia? Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź w „Zrób ten zielnik” Łukasza Skopa. Od razu zaznaczam, że książki nie sposób zapełnić w tydzień czy dwa, a zadania rozłożone są na cały rok. Nie wiem, czy komuś uda się zrealizować wszystkie, ale na pewno warto podjąć wyzwanie rzucone nam przez autora i spróbować stworzyć całkowicie niepowtarzalny zielnik. Najwięcej frajdy z pracy nad nim zapewne będą mieli najmłodsi. Może dzięki tej pozycji chociaż na chwilę oderwą się od ekranów smartfonów i spędzą trochę czasu na łonie natury, bawiąc się w poszukiwaczy roślinnych skarbów?

Zrób ten zielnik” i inne poradniki znajdziesz w asortymencie księgarni internetowej selkar.pl

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin.