Recenzja książki “Nigdy więcej” Anny Bellon

Życie zwykle obfituje w niespodzianki oraz nieprzewidziane zwroty akcji. Każda passa – nie ważne: dobra czy zła – ma swój koniec. Wystarczy tylko, że na naszej drodze pojawi się odpowiednia (lub nie) osoba i odmieni nasz los.

Kuba to student politechniki, który wciąż zbiera się po swoim poprzednim związku. Blanka miała na niego zły wpływ, tego jednego jest pewien, ale czy to znaczy, że ma przekreślać ich wszystkie dobre wspólne chwile? Podświadomie chłopak czuje, że jest coś winien swojej pierwszej miłości. Choć spycha na bok myśli o niej, ona nie daje mu o sobie zapomnieć. Zawsze, kiedy już wierzy, że to zamknięty rozdział, dziewczyna wraca i prosi go o pomoc. Kuba nie potrafi w pełni się jej oprzeć. Jest rozdarty i wydaje się, że utknął na dobre w toksycznej relacji.

Niespodziewanie w jego życiu pojawia się Iga, świeżo upieczona studentka. Od dziewczyny aż bije optymizm i naprawdę trudno nie darzyć jej sympatią. Od pierwszych chwil zaskarbia sobie uwagę Kuby, który po raz pierwszy od lat czuje, że może być jeszcze szczęśliwy. Czy jednak jego była pozwoli mu na to szczęście?

Niby niepozorna romantyczna historia w świecie młodych dorosłych, a jednak tak dojrzale podchodząca do trudnych tematów. Nie ma tu ostatecznego zrywania z przeszłością, gwałtownego zrastania się ran ani wielkich gestów. Mamy tu bardzo ludzkich bohaterów, którzy przeżywają swoje problemy w naturalny, nieprzejaskrawiony sposób. W końcu obiektywnie patrząc na ich losy można by im zarzucić, że robią z igły widły, że przesadzają z reakcjami, że przecież nic się takiego nie stało. Ale tacy właśnie jesteśmy. Poddajemy się emocjom i podejmujemy decyzje, które nie zawsze są właściwe. Dobrze, że istnieje taka książka, która potrafi to tak dokładnie odzwierciedlić. Zawsze warto sobie przypominać, że bohaterowie nie wiedzą tego, co narrator, dlatego tak długo błądzą, nim znajdą „właściwą ścieżkę”.

„Nigdy więcej” przyjemnie się czyta, mimo, że wcale nie mamy tu tak wiele skrajnych emocji i wydarzeń, jak to często w romansach bywa. Relacja między bohaterami rozwija się powoli, naturalnie. Poznają się, zdarza się im też w siebie zwątpić, poza nimi samymi istnieje jeszcze jakiś świat. Studia, praca, znajomi. To wszystko istnieje i wcale nie ma potrzeby, żeby budzące się uczucie zdominowało w zupełności pierwszy plan. Okazuje się zatem, że proza życia może stać się wciągającą lekturą. Zwłaszcza, kiedy potrzebujemy oderwania się od własnej egzystencji i podpatrzenia cudzej.

Współcześni autorzy coraz bardziej szaleją z formą. Anna Bellon także do nich należy. Miesza nam zdarzenia z przeszłości i teraźniejszości w sposób nieregularny. Tak samo jest z perspektywą postaci. Mamy zasadniczo dwójkę głównych bohaterów, jednak z czasem, głównie w końcówce dochodzą pojedyncze rozdziały nowych postaci po to, byśmy nie tracili obrazu pewnych zdarzeń „z pierwszej ręki”. Zabieg może i ciekawy, chociaż istnieje cienka granica między niesztampowym rozwiązaniem a pójściem na łatwiznę i w przypadku tej akurat książki nie mam pewności, która z tych opcji bardziej dominuje. Zakładam jednak, że ma to być lekka lektura a nie głęboka i pouczająca powieść, dlatego mogę nieco przymknąć na to oko. W końcu książki to nie tylko morały, ale też przede wszystkim rozrywka.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Nigdy więcej” i inne książki new adult znajdziesz w księgarni selkar.pl.